FAQ Szukaj Grupy Statystyki Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat :: Następny temat
Ostrołeka 1831-2011
Autor Wiadomość
Joanna Kamińska 

Dołączyła: 02 Mar 2010
Posty: 598
Skąd: Ostrołeka
Wysłany: 2011-05-24, 16:54   

w piątek jedzie Paweł kazimierski jest to nowy nasz żołnierz
Ostatnio zmieniony przez Geralt 2011-05-25, 17:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
scout 

Dołączył: 25 Sty 2010
Posty: 832
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2011-05-25, 11:45   

Dziękuję. Do zobaczenia.
 
     
M.A.R.O. 
szef pododdziału warszawskiego

Stopień: sierżant starszy
Wiek: 55
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2318
Wysłany: 2011-05-25, 23:52   

Gdyby ktos jadac z Warszawy lub przez Warszawe zawadzil o Wyszkow i zgarnal Pepe, byloby bardzo przyjemnie i po dzentelmensku. Wszak on tyle razy nadkladal drogi by wspomoc tych ktorzy transportu nie mieli....
 
     
scout 

Dołączył: 25 Sty 2010
Posty: 832
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2011-05-26, 14:24   

Joanna Kamińska napisał/a:
w piątek jedzie Paweł kazimierski jest to nowy nasz żołnierz

Poproszę o podesłanie telefonu do Pawła. Nie zdążyłem zanotować, mimo iż napisałem że dziękuję i do zobaczenia.
 
     
M.A.R.O. 
szef pododdziału warszawskiego

Stopień: sierżant starszy
Wiek: 55
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2318
Wysłany: 2011-05-26, 21:48   

Czesc chlopakow juz w drodze... :-) ;-)
 
     
Działyńczyk2 
weteran

Wiek: 49
Dołączył: 28 Lis 2010
Posty: 86
Skąd: z garnizonu
Wysłany: 2011-05-27, 07:22   

Słuchaj, zawsze przecież możesz dryndnąć do Waldka.
Powinien wiedzieć kiedy i w ile osób startują ludziska z 2-ki.
 
     
M.A.R.O. 
szef pododdziału warszawskiego

Stopień: sierżant starszy
Wiek: 55
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2318
Wysłany: 2011-05-29, 19:19   

Czesc ludzi z pewnoscia juz dotarla do domow. Prosimy wiec o pierwsze relacje, jeszcze "na goraco".
 
     
Yankees 


Stopień: Szef doboszy
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 1685
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2011-05-29, 21:53   

jutro coś napisze bo padam.Puki co to zdjęcia:
http://www.moja-ostroleka...06678740,3.html

Na 1ym zdjęciu Sylwek to oaza spokoju.Nie dość,że chałupę trawi ogień to jeszcze salwa i eksplozja ładunku pirotechnicznego.
http://www.eostroleka.pl/...a,art24743.html
_________________
"Ulubionym zajęciem Polaków jest walka z przeważającymi siłami wroga".
 
     
M.A.R.O. 
szef pododdziału warszawskiego

Stopień: sierżant starszy
Wiek: 55
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2318
Wysłany: 2011-05-29, 23:40   

A z sobotnich walk tez cos macie?
 
     
Geralt
v-ce szef p. W-wa


Stopień: sierżant
Kompania: fizylierska
Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 1053
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2011-05-30, 00:11   

adiutant ma iście oficyerską minę:)
 
     
Pius Piotr 
Korsykanin Pietro

Stopień: fizylier
Wiek: 48
Dołączył: 09 Lis 2010
Posty: 380
Skąd: P4PXW Płock
Wysłany: 2011-05-30, 07:51   

M.A.R.O. napisał/a:
A z sobotnich walk tez cos macie?

Witam,
Z soboty Ja mam zdjęcia, prześlę do Filipa.
Pozdrawiam
_________________
Vive La France, Vive La Pologne, Vive La Napoleon Bonaparte
 
     
Yankees 


Stopień: Szef doboszy
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 1685
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2011-05-30, 08:33   

Tu są fotki z soboty:
http://www.moja-ostroleka...06675662,3.html

http://www.eostroleka.pl/...a,art24739.html

+inne
http://foto.krupek.info/i...831-2011?page=2
_________________
"Ulubionym zajęciem Polaków jest walka z przeważającymi siłami wroga".
 
     
scout 

Dołączył: 25 Sty 2010
Posty: 832
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2011-05-30, 09:33   

Dziekuję za pomoc i wyrozumiałość. Oby więcej takich ćwiczeń a będzie dobrze - tak na to dzisiaj z rana patrzę.
Kompanija woltyżerska zasilona - dobrze. Pitrek jako porucznik - dobrze. Dwóch nowych kolegów w linii (Warszawa - Doctor 2 i Plock (trzci - oby!)). Bitwa niby statyczna, ale polegli co i rusz usuwać się o silach własnych musieli, aby nie być zadeptanym. Miruś - dzięki za poratowanie.... (o ile dobrze rozpoznałem Pruskiego Kolegę).

Dzieci rosną i stadko ich pęcznieje, co widać było z korzyścią dla rodziny.

Vivat Ostrołęka! Vivat Woysko Polskie!
Bogu niech będą dzięki.
 
     
Yankees 


Stopień: Szef doboszy
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 1685
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2011-05-30, 10:17   

piątek/sobota-
przyjazdy chłopaków i rozstawianie namiotów pod sznurek:D oraz pierwsze rozmowy na temat wydarzenia z Albuery. Z tego co pamiętam to właśnie wtedy aktorzy z Janosika śpiewali z Węgrami piosnkę nie wiadomo dokładnie o czym. Później "wykańczanie" obozu. Nasz mężny Stefan próbował wystrzelić z krótkiego węgierskiego karabinka z podwójnym ładunkiem. Strzelić strzelił, ale co było dalej to już sam kiedyś opowie przy ognisku.
Nie wiem dlaczego,ale później mam lukę w pamięci, bo ni groma nie wiem co się działo do chwili bitwy o klasztor. Pamiętam jedynie występ taneczny Pawła i Wandy oraz oglądanie sprzętu wojskowego (rosomak, kamizelki kuloodporne, beryle, jakieś radary, hummery i inne pomalowane na zielono machiny).
Sobota godzina 19:00.
Do obrony obecnego sanktuarium 4ty został umieszczony w bramie broniąc dostępu do zabudowań przyklasztornych. Ja z Grześkiem Łubą zostaliśmy wysłani na dach krużganków by stamtąd razić nieprzyjaciół.
Najsampierw pojawił się jeden niezdecydowany kawalerzysta,później zgraja kozaków. Następnie miły dla oka pojedynek pułkownika z Rosjaninem, po którym nastąpił generalny szturm na klasztor. Ataki ponawiane były wielokrotnie. Nie było mnie na barykadzie 4taków więc nie napiszę co tam się wyrabiało. Z mojej perspektywy strzelaliśmy w dół do jegrów, muszkieterów i wszystkiego innego, co było zielone i miało na imię Ivan. W pewnym momencie rosyjska armata wystrzeliła niesamowicie blisko widzów.Mimo moich obaw po chwili dało się usłyszeć z wytrzymałych ostrołęckich gardeł "jeszcze jeden!".
Czas mijał bardzo szybko, nie dało się ładować broni konwencjonalnie z racji braku miejsca i pozycji siedzącej+gorąca jak diabli lufa,ale trzeba było sobie jakoś radzić.
W pewnym momencie drabina, na której siedziałem zaczęła się trząść. Obróciwszy się spostrzegłem na niej dwóch ruskich (jeden ze sztandarem) a na dole WAT wzięty do niewoli(bronili głównej bramy). Po krótkiej przepychance na drabinie (gdzie wyrwało mi się przekleństwo na wroga) chciał nie chciał trzeba było się poddać. Jednak znając zakamarki klasztorne szybko wymknęliśmy się bocznym wyjściem i dołączyliśmy do chłopaków z pułku. W czasie opuszczania klasztoru przy dźwiękach bijącego dzwonu wojska nam wraże prezentowały broń a widownia biła brawo-wzruszający moment. Wszyscy pomaszerowali pod pomnik "Czwartaków" gdzie odznaczono medalami kilka osób oraz wygłoszono przemówienia i podziękowania.
Nadmienię,że nasz pułkowy kolega Robert Nowak wystąpił w przepysznym mundurze generała Kickiego, w który prezentował się nader okazale,zarówno w sobotniej jak i niedzielnej bitwie. Następnie powrót do obozu i odpoczynek. Co się działo wieczorem i w nocy tego nie wiem-niechaj obecni na m-cu napiszą. :mrgreen:
_________________
"Ulubionym zajęciem Polaków jest walka z przeważającymi siłami wroga".
 
     
adiutant 
sąsiad generała


Stopień: fizylier
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 1105
Skąd: P4P Płock
Wysłany: 2011-05-30, 23:55   

Jako Jenerał Adiutant Jenerała komenderującego pragnę wyrazić moje uznanie dla całego Woyska Polskiego będącego w służbie, w owych dniach krwi i chwały pod murami ostrołęckiej świątyni naszej, będącej celem dla rosyjskiej armii najeźdźczej chcącej zdeptać naszą wolność nieśmiertelną pod ołtarzem wiary naszych Ojców. W dniu drugim męstwo żołnierza naszego w sprawie narodowej starczać musiało przeciw znacznie silniejszej nawale rosyjskiej, która to zwyczajem swym odwiecznym podporządkować umie opornych do swych racji siłą jedynie. Żołnierz Polski wie jak oręż wykorzystać przeciw wrogom naszym. Niech te dni krwi i chwały oby dniami wskrzeszenia były!

Nie bardzo wiedziałem jak się odnajdę w tej wysoko postawionej roli ;-) ale od czego jest improwizacja. Jak było to każdy widział ja dodam tylko, że jak przed klasztorkiem pojawili się Rosjanie i poszli na nas na bagnety, którymi dowodził oficer z szablą w ręku to pojąłem, że muszę mu stawić czoło w walce na broń białą, w którą to byłem przystrojony. I jakoś poszło co dodatkowo ułatwiał fakt, że oficer ten wykazał się niezwykłymi manierami i taktem dla stanowiska swego stosownym. Dlatego raz po raz potykaliśmy się wręcz, dla przyjemności z rekonstrukcji płynącej. Tego dnia została mi przydzielona jeszcze jedna rola, otóż na apelu miałem wystąpić jako wręczający Order Św.Stanisława naszemu Arkowi. Odznaczenie dość drobne i po wzięciu do ręki okazało się, że jest w dwóch częściach ale rozkaz wykonać, więc w marszu musiałem je jeszcze zmontować w całość. Charakter mam taki, że niezbyt dobrze czuję się na świeczniku więc tremę miałem okrutną :oops: ale jakoś poszło.

Nazajutrz dowiedziałem się, że mam zginąć jako gen.Kicki prowadząc wojsko do ataku. Czego się dla Ojczyzny ratowania nie czyni? spodobał mi się taki scenariusz tylko ciekawiło mnie jak to wyjdzie w naturze. Otóż ku wielkiemu memu rozczarowaniu nie wyszło wcale :cry: Widział kto jak umieram oprócz doctora i prześlicznych kurpianek? Nikt nie mógł widzieć, bo czas umierania - Ziółek osobiście - wybrał mi miejsce za szopą, która tak skutecznie zamaskowała mój koniec, że nawet moja małżonka do końca nie wiedziała co ze mną? Pożytek z tego zajścia taki, że potknął się o mnie już leżącego jakiś rosyjski oficer i lunął jak długi depcząc mi tuż przedtem lewe kolano. Ale nie straszne męki i cierpienia gdy popadłem pod opiekę - jeszcze raz podkreślam - młodziutkich kurpianek, prześlicznych od góry do dołu, co potwierdzam mając głowę poniżej ich długich spódnic ;-)

Pragnę też podziękować Ziółkowi, że całkiem niezasłużenie dokoptował mnie do wyróżnionych dowódców oddziałów złotym krzyżem i przedstawił publice z imienia i nazwiska oraz roli jaką odegrałem po czym takim samym krzyżem odznaczył mnie Arek z Asią.

No dobra chłopaki, a teraz słów kilka jak to było z tym generałem naprawdę. Mundur ten uszyła mi małżonka do filmu Piotra Bały, w którym z kilkoma z naszych graliśmy scenki z epoki w wątku o gen.Piotrze Bontemps. Wzorem dla niego był oryginalny mundur generała Królestwa Polskiego uszyty dla cara Aleksandra znajdujący się obecnie w muzeum WP w Wawie. To w ogóle, bo w szczególe to wiele mu brakuje do oryginału jak choćby operetkowe guziki rodem z pasmanterii. Tak na kilka dni przed, wpadł mi do głowy pomysł aby ten ubiór wykorzystać i po ustaleniach z Pitrkiem tak się stało. Dodatkowym plusem było wtórne wykorzystanie mojego fizylierskiego munduru i oporządzenia przez młodego kolegę Huberta, który przyjechał na inscenizację jako widz z x.Grzegorzem a wystąpił jako Czwartak w obronie klasztoru.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Forum Komputerowe and Arek
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11