FAQ Szukaj Grupy Statystyki Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Geralt
2011-01-30, 18:44
Dlaczego karabin nie strzela?
Autor Wiadomość
adiutant 
sąsiad generała


Stopień: fizylier
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 1105
Skąd: P4P Płock
Wysłany: 2011-01-30, 18:21   Dlaczego karabin nie strzela?

Wczoraj mieliśmy małą strzelaninę z okazji 40tki Piotra i poniekąd było to pierwsze strzelanie z jego ślicznego karabinu. Efekt był żenujący. Nie było praktycznie strzału od pierwszego razu. Może ze dwa razy odpalił za drugim razem ale ogólnie średnio dopiero po 4-5 poprawkach palił. Wykluczam tu z góry skałkę, która była nowa, iskrzyła bo było widać w mroku ale licho, może trochę miała za wysoki punkt kontaktu z krzesiwem ale jednak w zakresie. Proch był suchy i drobny. Ponieważ nie miałem ze sobą swojego karabinu to dopiero dziś nasunęła mi się myśl o przyczynach tej zawodności. Sprawdziłem na swoim egzemplarzu naciąg kurka, który jest wiele silniejszy niż w karabinie Piotra. Uważam, że energia potrzebna do wykrzesania odpowiednich iskier musi spełniać określoną wartość, która jest u mnie zachowana a w tym jego felernym egzemplarzu nie spełnia minimum. Naciągając kurek w jego zamku miałem wrażenie zabawy z dziecinną pukawką. Myślę, że jest to przyczyną sporej części problemów z naszymi karabinami. Pamiętam 11.XI w Ostrołęce i bliźniacze kłopoty Łukasza ze swoim karabinem, w tym przypadku była to chyba ta sama przyczyna - słaba sprężyna główna.

Ponieważ broń jest składana poprzez indywidualne pasowanie i praktycznie nie da się zamienić części w zamkach, więc nie da się tego zweryfikować poprzez eliminację prób i błędów. można się jedynie pokusić o badanie naciągu kurka kluczem dynamometrycznym co wydaje się dość łatwe do przeprowadzenia. Jednak do swoich spostrzeżeń jestem przekonany i uważam, że powinno być to podstawą do reklamacji u producenta ponieważ są to nie tylko repliki do parady ale mają za zadanie spełniać także oczekiwania praktyczne.

A podkreślam raz jeszcze, że mój egzemplarz choć mało efektowny na tle innych to jednak efektywny w polu i rzadko kiedy odmawia ;-) Nie zamieniłbym go na inny.
 
     
M.A.R.O. 
szef pododdziału warszawskiego

Stopień: sierżant starszy
Wiek: 55
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2326
Wysłany: 2011-01-30, 23:38   

Byc moze masz racje, ze sprezyna za slaba...
Ale jeszcze dochodzi kilka innych czynnikow, ktore moga powaznie utrudniac strzal.
Zakladam, ze karabin byl idealnie czysty, otwor zapalowy dobrze przepchany (zanim nasypie sie do lufy prochu)
Ale trzeba pamietac, ze mechanizm zamka (od srodka) powinien byc nasmarowany, oraz nieco smaru powinno znajdowac sie pod kurkiem.
Sprawa skalki...Dobra skalka jesli porzadnie krzesze to nawet w pelnym sloncu widac kilka iskier, natomiast w nocy powinno byc widac bardzo jasny i mocny snop wielu, wielu iskier.
Jesli natomiast w nocy widac kilka slabych niezbyt jasnych iskierek to skalka raczej nie jest pierwszej jakosci. Mozna ja jeszcze na moment uratowac szczerbiac ja mocno obcegami.
 
     
M.A.R.O. 
szef pododdziału warszawskiego

Stopień: sierżant starszy
Wiek: 55
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2326
Wysłany: 2011-01-30, 23:40   

A i lustro baterii (ta czesc w ktora uderza skalka) musi byc dobrze odtluszczone.
 
     
Yankees 


Stopień: Szef doboszy
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 1685
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2011-01-31, 08:47   

Będzie dobrze. Po moich doświadczeniach stwierdzam,że karabin trzeba "dopieścić"tzn. wychwycić właśnie poprzez takie "żenujące" sytuacje jego wady i je stopniowo eliminować.
U mnie sprawa ostatecznie się wyjaśniła dzięki nowej skałce i ponownemu nawęgleniu krzesiwa.
_________________
"Ulubionym zajęciem Polaków jest walka z przeważającymi siłami wroga".
 
     
Remington 
33 de ligne

Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 127
Wysłany: 2011-01-31, 15:51   

Nawęglałeś krzesiwo, czy nakładałeś stalową płytkę?
No i jaki producent, Popizoli?
 
 
     
Yankees 


Stopień: Szef doboszy
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 1685
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2011-01-31, 16:10   

Krzesiwo zostało ponownie nawęglone i teraz sprawuje się bardzo dobrze,podobnie jak i cały karabin.
Tak, o tego producenta chodzi. :-)
_________________
"Ulubionym zajęciem Polaków jest walka z przeważającymi siłami wroga".
 
     
adiutant 
sąsiad generała


Stopień: fizylier
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 1105
Skąd: P4P Płock
Wysłany: 2011-01-31, 18:24   

Twardość krzesiwa jest oczywiście nie do przecenienia, postaram się to sprawdzić rozbierając swój i Piotra egzemplarz, może się uda coś dopasować i sprawdzić praktycznie. Jednak sprężyna jest wg. mnie przyczyną najważniejszą.

Słaba sprężyna jest także przyczyną jeszcze jednego poważnego problemu. Poważnego bo niebezpiecznego. Otóż w takim przypadku naładowany karabin postawiony gwałtownie na kolbie może strzelić nawet z pierwszej pozycji. Uderzenie jakie w tym przypadku nastąpi wzdłuż osi karabinu spowoduje odciągnięcie siłą bezwładności kurka do tyłu dostatecznie daleko aby zwolnić docisk orzecha do pazura, który to z kolei ulegnie naciskowi od cyngla podlegającego tej samej sile bezwładności w tym samym momencie. I w przypadku wysłużonego lub niestaranie wykonanego zesprzęglenia orzecha z pazurem oraz dobrej jakości krzesiwa mamy zapłon gotowy. Pół biedy gdy odstrzeli się pompon ale wyobraźnia podpowiada, że taka wada może okazać się zgubna dla otoczenia. Silna sprężyna nie ulegnie sile bezwładności, jest swoistym bezpiecznikiem.
 
     
Remington 
33 de ligne

Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 127
Wysłany: 2011-02-01, 08:04   

Cenna informacja YanTraken. Dotychczas myślałem, że krzesiwa Popiego robione są w całości z wysokowęglowej stali, co eliminuje potrzebę nawęglania. W naszej broni pułkowej też mamy często problemy z odpaleniem. trzeba będzie zrobić eksperyment z nawęglaniem, może się polepszy.
 
 
     
Sławek Tomanek

Stopień: sierżant starszy
Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 530
Skąd: Police
Wysłany: 2011-02-01, 08:10   

Bezpieczeństwo co do ładunku wiwatowego obrazowano na Dobieszczynie, z arbuza nie ma co zbierać i z głowy też nie będzie co pokazać rodzinie. Dopuki broń ma problemy ze strzałem to pół biedym gożej jak strzela w momencie gdy nie powinna. Za to bezpieczeństwo winne jest zgranie pazurka tak zwanego krzesełka na który naciska spust a pazur zwalnia orzech. Ważne jest zgranie tego pazurka z gniazdem pierwszego położenia w orzechu, tutaj też jest ważna sprężynka krzesełka. W tym zamku krzesełko ma swoją sprężyne, dopiero w taniej kolonialnej broni mam rozwiązanie gdy jedna sprężyna dociska i krzesełko i napina orzech. Jeśli sprężyna jest trochę słaba a krzesa to nie grzebałbym przy niej, jeśli jest na prawdę słaba to wystarczy zdemontować ją i zawieźć do pierwszego kowala który np. robi resory samochodowe, aby ją nagrzał i lekko rozgioł po czym odpowiednio zachartował.

Co jakiś czas pojawia się karabin który potrafi strzelić przy mocnym stuknięciu o ziemię, warto aby każdy to sprawdził u siebie żecz jasna bez prochu. Warto także przejżeć stan śruby mocującej lufę na warkoczu, stan gwintu na śrubie i w blaszy spustowej, jest to połączenie które zabezpiecza z kolei życie strzelca :!:
_________________
Własność Honor Ojczyzna Rząd Prawo Cnota
 
     
Sławek Tomanek

Stopień: sierżant starszy
Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 530
Skąd: Police
Wysłany: 2011-02-01, 08:15   

A tak na boku nie ważne jakiego producenta, poprawia się wyroby Pedersoliego ale i poprawia się Glocka czy Walthera. Zawsze trafi się sztuka z np. niepiłowanym elementem który blokuje działanie lub powoduje np. w broni centralnego zapłonu w ogniu pojedyńczym strzelanie seriami itp.
_________________
Własność Honor Ojczyzna Rząd Prawo Cnota
 
     
Gonzo 
Grenadier

Stopień: sierżant
Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 356
Skąd: Police
Wysłany: 2011-02-01, 09:22   

Zacznij od nasmarowania mechanizmu zamka. Najlepiej smarem mosiężnym lub grafitowym. Pamietaj, że zbyt mocna sprężyna bardzo szybko będzie zużywać skałki.
_________________
WIWAT PUŁK CZWARTY
 
     
horhe

Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 71
Wysłany: 2011-02-01, 10:16   

Gonzo napisał/a:
Zacznij od nasmarowania mechanizmu zamka. Najlepiej smarem mosiężnym lub grafitowym. Pamietaj, że zbyt mocna sprężyna bardzo szybko będzie zużywać skałki.

A za słaba sprężyna będzie skałki tępić, bo będzie miała za mało siły, by ją przy kazdym strzale wyostrzać
 
     
adiutant 
sąsiad generała


Stopień: fizylier
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 1105
Skąd: P4P Płock
Wysłany: 2011-02-01, 18:02   

Przedmiotowy karabin był u mnie na przeglądzie. Zamek został rozebrany, powierzchnie części ze sobą współpracujących oszlifowałem i nasmarowałem, wszystkie inne zostały ogradowane. Po złożeniu okazało się, że strzela z obu pozycji po uderzeniu w podłogę - wcześniej nie sprawdzałem. Ponownie rozebrałem i zacząłem dopasowywać do siebie zespół orzech-krzesełko. I tak kilka razy aż do zadowalającego rezultatu czyli braku samopału po średnio-silnym uderzeniu. Powierzchnia pracy na orzechu odpowiedzialna za zazębienie z krzesełkiem nie była wcale obrabiana, po prostu odlew wyjęty z formy ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami. Wcięcie pierwszej pozycji musi być nieco głębsze i pod innym kątem od wcięcia pozycji drugiej.

Ja już wolę mieć sprężynę silniejszą i skuteczniejszy karabin niż delikatniejszą oszczędzającą skałki ale zostawiającą niewypały mogące spowodować zagrożenie.

Co do jakości krzesiwa to raczej nie ma możliwości w warunkach prowizorki warsztatowej odlania z wysokogatunkowej stali. I dlatego nawęglanie i obróbka termiczna są niezbędne. Szkoda tylko, że nie robią zwykłego badania twardości, które pozwoliłoby na eliminację braków już na etapie produkcyjnym i oszczędzenie kłopotów klientom niezorientowanym w temacie a przeświadczonych, że tak musi być bo w epoce też były niewypały.
 
     
Geralt
v-ce szef p. W-wa


Stopień: sierżant
Kompania: fizylierska
Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 1053
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2011-02-06, 12:44   

na podanej w przez YanTrakena (w innym wątku) stronie napisano:
Cytat:
poprzez zmianę kształtu krzesiwa uzyskano dłuższy czas iskrzenia skałki i większą pewność odrzucenia krzesiwa na czas, by iskry zdążyły zapalić proch na panewce. Tylko ta jedna zmiana konstrukcyjna spowodowała, że częstotliwość niewypałów spadła z powszechnej w tym okresie liczby jednego niewypału na 5-7 strzałów do jednego na 15. Nowemu karabinowi nadano nazwę „wz.1777 odmiana wz. IX

hmmm....macie 1 niewypał na 15 strzałów? bo u mnie raczej ta pierwsza skala- 1 niewypał na 5-7 strzałów.
 
     
adiutant 
sąsiad generała


Stopień: fizylier
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 1105
Skąd: P4P Płock
Wysłany: 2011-02-06, 13:01   

Wczoraj trochę strzelałem ze znajomym myśliwym. Miałem trochę niewypałów, myślę że tak jak u Ciebie. Sprzętu trochę mieliśmy, nawet XVII wieczną hakownicę z zamkiem kołowym udało mi się aktywować po latach bezruchu, choć odpalałem bez pirytu. Tylko czarny mi się kończy.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Forum Komputerowe and Arek
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 11