FAQ Szukaj Grupy Statystyki Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat :: Następny temat
Albuhera 200 rocznica
Autor Wiadomość
Yankees 


Stopień: Szef doboszy
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 1685
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2011-05-08, 18:35   Albuhera 200 rocznica

O samej imprezie tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=W1pgJL0VOFI
_________________
"Ulubionym zajęciem Polaków jest walka z przeważającymi siłami wroga".
Ostatnio zmieniony przez Geralt 2011-05-10, 17:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Ernest 

Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 369
Skąd: Gród Legionów
Wysłany: 2011-05-08, 21:08   

Bitwa wygląda na niemałą, a nawet sporawą :-) bataliony pięknie stoją... ale chyba za długo, bo film zaczyna nudzić. Na dodatek kapliczkę też spalili, poganie :-P

A uchwyciliście może epicki moment zdobycia sztandaru ?(to chyba flaga dixi -separatystów z południa - takie duże "X" )? Żeby nie być gołosłownym minuta 5:50 w prawym narożniku. Niestety ten heros ( niech go sławią usta wszystkich niewiast) który zdaje się zwiewał z łupem, pechowo się potknął i ten zielony co go gonił pewnie go zaciukał i flagę odebrał :-P
_________________
"bo rekonstrutorem się zaczyna byc
gdy można rąbac, kłuc i bic"
 
     
Geralt
v-ce szef p. W-wa


Stopień: sierżant
Kompania: fizylierska
Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 1054
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2011-05-10, 17:48   Albuhera 200 rocznica

:->
 
     
Sebastian 

Dołączył: 11 Wrz 2010
Posty: 1
Wysłany: 2011-05-11, 07:57   

Drodzy koledzy . Chciałbym serdecznie podziękować za wspólny wyjazd i walkę w jednym szeregu. Mam nadzieję, że spowodowane straty zostaną szybko powetowane, oraz że "pogańskie obyczaje" nie popsują wzajemnych stosunków. Pozdrawiam
Sebastian
_________________
Pułk 12 piechoty
 
     
M.A.R.O. 
szef pododdziału warszawskiego

Stopień: sierżant starszy
Wiek: 55
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2327
Wysłany: 2011-05-11, 22:33   

Poprosimy zatem o kilka relacji, ale takich dokladnych typu:
I czesc podrozy, nocleg we Francyi, II czesc podrozy, Hiszpania (tu szczegolnie dokladnie...)
no potem III czesc podrozy, II nocleg we Francyi, IV czesc podrozy.
Wszyscy ktorzy zostali w kraju niecierpliwie oczekuja wyczerpujacych informacji jak przebiegaly poszczegolne etapy wyprawy i jak to wszystko wygladalo na miejscu.
 
     
M.A.R.O. 
szef pododdziału warszawskiego

Stopień: sierżant starszy
Wiek: 55
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2327
Wysłany: 2011-05-11, 22:54   

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Tutaj naszych widac a nawet slychac Pitrka :-)

Czy mi sie wydaje, czy na tej imprezie byli jacys Lansjerzy Nadwislanscy w dziwnie jasno-niebieskich mundurach i czapkach rogatych nieco innego ksztaltu????
 
     
Yankees 


Stopień: Szef doboszy
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 1685
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2011-05-12, 16:08   

Hehe, to wygląda, jakby 3 pułki dawały nogę zostawiając jeden na pastwę losu :mrgreen:

Edit:
Powoli zaczynam myśleć,że ta cała Albuera to jedna wielka ściema. Ani opisu, ani zdjęć, filmy pewnie zmontowane, wcale Was tam nie było. Przyznać się -to wyście usiekli bin Ladena!!
Tyle,że po pijaku rozbili jeden helikopter ;-)
_________________
"Ulubionym zajęciem Polaków jest walka z przeważającymi siłami wroga".
 
     
Geralt
v-ce szef p. W-wa


Stopień: sierżant
Kompania: fizylierska
Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 1054
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2011-05-15, 21:14   

Jest już relacja z bitwy na naszej stronie głównej. Fotki: Tutaj
 
     
M.A.R.O. 
szef pododdziału warszawskiego

Stopień: sierżant starszy
Wiek: 55
Dołączył: 20 Sty 2010
Posty: 2327
Wysłany: 2011-05-15, 21:45   

Genialna relacja!
A co do wspomnianej pomocy w potrzebie, to mozemy sobie pogratulowac takich przyjaciol...
 
     
Sławek Witczak 
Człowiek w Pokrowcu

Dołączył: 08 Lut 2010
Posty: 440
Skąd: p4p
Wysłany: 2011-05-16, 08:19   

Chcąc nieco zaspokoić wasze zaciekawienie....
Ze zwłoką w relacjach z wyjazdu do Albuhery to jest jak domyślam się tak, że czekamy na oficjalną relację na naszej stronie wraz z podziękowaniami dla innych grup, które nas wsparły. Nie ja raczej ją będę pisał ale skoro apetyty macie już tak zaostrzone, że wytrzymać nie możecie (czemu wcale się nie dziwię ), oto garść informacji. Sam wyjazd jakże różny od dotychczasowych pod wieloma względami. Choćby długość trasy. Poza Jarkiem Kamińskim nikt chyba nie jechał tak daleko autokarem. Nawet do Perth w Szkocji gdzie pracowałem jest 2300 kilometrów , a to nie to samo co 3200. Tak więc pomimo, iż nie uskarżam się na rozmaite dolegliwości związane z podróżami, tym razem zauważyłem , że nogi w kostkach mi nieco spuchły. Znajoma poradziła mi ( ale to już po powrocie ), że pomaga zażycie aspiryny, która to rozrzedza krew ułatwiający tym samym jej przepływ. Tak więc pierwszy wyciągnięty wniosek z tey eskapady. „Tej” napisałem staropolskim zwyczajem i nie będę poprawiał. To wpływ długotrwałego obcowania z regulaminami. Druga rzecz, którą dało się zauważyć to...zdyscyplinowanie. Taaaak. Wszyscy jak jeden mąż stawiali się na wezwanie kierownictwa wycieczki i nie zdarzało się, żeby autokar czekał za kimś. To pocieszające. A sama trasa podzielona na etapy ( mam na myśli noclegi ) pozwala przeżyć tę podróż bez uszczerbku na zdrowiu, choć wszyscy na pewno byli zmęczeni niesamowicie. Pierwsza jakże krótka noc w Paryżu. Zanim zasnąłem, usłyszałem znaną („wściekłą”) melodyjkę płynącą z telefonu Stefana. Ten oczywiście jej nie słyszał bo zażywał w tym czasie kąpieli. Tak więc dopiero po 4.30 kładliśmy się spać. A o 8 rano już ruszyliśmy na miasto. Trzeba było postanowić jak rozsądnie rozporządzić czasem bo niewiele go mieliśmy a Paryż duży. Nawet bardzo. Tak więc nasz wybór padł rozsądnie na Notre Dam, spacer wzdłuż nabrzeża Sekwany do Luwru, potem ogrodami Tiulleri i Polami Elizejskimi do -oczywiście- Łuku Tryumfalnego. Na własne oczy zobaczyć wyryte tam napisy takie jak wiemy już – Pułtusk, Ostrolenka czy Poniatowski, Kniaziewicz, Zayontschek czy Dombrowski. Jako niezwykłe ciekawostki przyjmowaliśmy nazwy paryskich placów czy ulic jak Plac Warszawski czy Bulvar Poniatowskiego. Stąd dobrze już było widać symbol Paryża – tę jego ażurową wieżę. Mamy kilka zdjęć z nią w tle. Prześlę je Filipowi jak nieco zmniejszę rozmiary. No i w końcu cel naszego zwiedzania. Jakże mogłoby być inaczej jeśli nie spotkanie rekonstruktorów gdzie....? W Pałacu Inwalidów oczywiście. Chyba wszyscy tam byli. Okazała budowla, symbol i mnóstwo, całe naprawdę mnóstwo eksponatów. Jeden cały dzień to może być nawet mało, żeby to zobaczyć. Tak więc następny pobyt w Paryżu można spokojnie poświęcić na zwiedzenie tylko tego jednego muzeum. Wrażenie robi oczywiście sarkofag Napoleona. Nieco większy niż na zdjęciach, bo na nich zwykle nie ma się do czego odnieść. Jest naprawdę duży. Na moich zdjęciach można to zobaczyć. €uropejska cena :9€ nie jest wygórowana i w zasięgu naszych portfeli. Po południu znowu sprawny załadunek i ponowna jazda tym razem w kierunku hiszpańskiej granicy. W nocy przekroczyliśmy Pireneje by około 10 następnego dnia wylądować w Badajoz. By nie czekać na drugi autokar tracąc czas poszliśmy trochę obejrzeć fortyfikacje tego miasta. Tylko nieco pobieżnie. Na krótko przed godziną pierwszą byliśmy już w Albuhera. Ciąg dalszy nastąpi...
_________________
Za wiarę, Króla i prawo!
 
     
Sławek Witczak 
Człowiek w Pokrowcu

Dołączył: 08 Lut 2010
Posty: 440
Skąd: p4p
Wysłany: 2011-05-16, 12:21   

...pierwszego dnia w Albuera po paradzie, która nie wiedzieć kiedy się skończyła i co było robić dalej, Pitrek zadecydował, że idziemy do Szkotów co też uczyniliśmy niezwłocznie we trójkę bo dołączył Tosiek. W drzwiach a raczej w bramie do kawiarenki w której gościli powitał nas sam lord Blayney. Widać roczna już prawie niewola mu służy bo miał się dobrze i na niczym mu nie zbywało. Zostaliśmy zaproszeni do środka a tam wiele znajomych twarzy z 42 Black Watch i jeśli się nie mylę z 41 reg. Mieli tam najtańsze piwo w okolicy bo po pół euro za szklankę a w okolicy ceny sięgały nawet półtora euro. A co do samej batalii to drugiego dnia byliśmy niezwykle zaciekle atakowani przez 2 reg dragonów ( królowej ). Znależliśmy jednak w ich oczach uznanie bo oficer nimi dowodzący, kiedy odchodziliśmy z pola bitwy oddał nam honor pałaszem. Jeszcze nigdy tak wiele razy nie oddawaliśmy sobie honorów w uznaniu postawy przeciwnika. Podsumowując...bo relacja już jest...chyba nas lubią w tej Hiszpanii.
_________________
Za wiarę, Króla i prawo!
 
     
adiutant 
sąsiad generała


Stopień: fizylier
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 1105
Skąd: P4P Płock
Wysłany: 2011-05-16, 14:41   

Gwoli ścisłości: batalie były dwie, jedna w sobotę a druga w niedzielę. A Dragoni wspomniani przez Sławka upatrzyli nas sobie właśnie tego drugiego dnia, znudzeni zapewne swymi odwiecznymi francuskimi przeciwnikami. Szarżowali na nas trzy razy, stając dęba od nas o długość karabinu. Pierwszy raz miałem tak niesamowity smak bitwy na ustach jak w tej właśnie chwili i radość ogarnęła nas ogromna kiedy wreszcie z odsieczą przybyli ku nam jacyś jasnoniebiescy konni w rogatywkach, podobno szwoleżerowie sformowani z Hiszpanów. Po drugiej szarży ich oficer wywołał z naszych szeregów oficera - Pitrka, z którym wymienili kilka zdań po angielsku, na co my odpowiedzieliśmy salwą śmiechu, co było mówione to może niech się wypowiedzą poligloci.

I jeszcze jedno: obie bitwy podobne, w tym samym miejscu, wg. podobnego scenariusza a huk wystrzałów karabinowych i armatnich w sobotę był jakiś niesamowicie piekielny, już myślałem, że do reszty ogłuchnę. Może miało to związek z ciśnieniem atmosferycznym, wilgotnością?

A w ogóle to jakoś tak się składało, że po wzięciu Albuery ruszaliśmy w pogoń za babami, zostawiając obce wojsko z tyłu ;-)
 
     
adiutant 
sąsiad generała


Stopień: fizylier
Dołączył: 29 Sty 2010
Posty: 1105
Skąd: P4P Płock
Wysłany: 2011-05-16, 16:40   

Ja fotek dorzucę jak przyjdzie do mnie pocztą zamówiona ładowarka do kamery, poprzednia uległa spaleniu.
 
     
Pitrek 
Dowódca P4P XW


Stopień: starszy sierżant
Wiek: 46
Dołączył: 25 Sty 2010
Posty: 939
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-05-18, 07:47   

Witam!

Film Adama Zwoińskiego:

http://www.dailymotion.pl...twa-2011_travel

W końcu trochę nas widać:)
 
     
Yankees 


Stopień: Szef doboszy
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 1685
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2011-05-18, 08:53   

Ta brytyjska kawaleria się do Was przyczepiła. Uwzięli się na polską piechotę nie do zdarcia. :-)
_________________
"Ulubionym zajęciem Polaków jest walka z przeważającymi siłami wroga".
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Forum Komputerowe and Arek
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 11