FAQ Szukaj Grupy Statystyki Zaloguj Rejestracja

Poprzedni temat :: Następny temat
MALMAISON 2014
Autor Wiadomość
Rzecki 


Dołączył: 23 Wrz 2014
Posty: 310
Wysłany: 2014-09-24, 10:12   MALMAISON 2014

Odkąd ukazał się pierwszy komunikat o planowanych bataliach we Francji, w ich dwusetne rocznice, to razem z rodzinką zwróciliśmy uwagę na tę ostatnią, na Malmaison. Chcieliśmy bowiem razem przeżyć choć jeden taki epizod. Z racji tego, że uczestniczę w reko napoleońskim razem ze swoją córeczką Zosią Dobosią to planowanie musi odbywać się tak aby uwzględnić takie możliwości a wśród nich takie wydatki aby razem zaistnieć na tej historycznej niwie. A ponieważ przez myśl mi nie przejdzie aby zostawić w domu samopas żonę i młodszą córę Marysię więc podsumowaliśmy szybko koszty i stwierdziliśmy, że damy radę. Ale to było na początku roku. Kiedy zostało kilka dni do wyjazdu ekonomia pokazała swe bezlitosne oblicze i solidarnie stwiedzieliśmy pas. W międzyczasie doszły mnie słuchy, że organizuje się kilka składów na wynajęte busy a tak jest tanio, wygodnie i w miarę niezależnie. Tylko, że…

…mogę się sam zabrać na tego busa? możesz ale razem z Zosią – odpowiedziała Ula. No to kilka telefonów do organizującej wyjazd 2ki i już wszystko wiadomo. Okazało się, że pożądane przeze mnie dwa miejsca są w aucie ruszającym już w środę z Krakowa. To też pasuje, bo ten skład wyjeżdżał wcześniej chcąc poświęcić trochę czasu na odpoczynek i zwiedzanie Paryża. A więc jazda od godziny 7:40 rano do 11:00 w czwartek. Na miejscu bagaże do szafy, karabiny w kąt, ciepła woda z mydłem na twarz i jazda metrem do centrum.

Wielki świat na dotyk – to niesamowite przeżycie mojej Zosi - być w Paryżu, w miejscach znanych dotąd tylko z telewizji czy internetu. Ciepły klimat, przemykanie zacienionymi stronami ulic, spoglądanie na zabytki i malownicze zaułki, dookoła kolorowe twarze i te monumentalne budowle jak Katedra Notre Dame, Pałac Inwalidów, Wieża Eiffla, widziane z zewnątrz, od środka i z góry. Co dobre szybko mija i powrotne metro wieczorową porą dostarczyło nas bezpiecznie na kwaterę. A następnego dnia z rana Wersal, widoczny hen z daleka sąsiadującego z nim parkingu będącego wcześniej placem dla musztry paradnej gwardii towarzyszącej majestatowi licznie rezydujących tu królów. Z zewnątrz robi niesamowite wrażenie, od wewnątrz przytłacza swym przepychem, wielkością niezwykle strojnych wielkich sal i niezliczonych pomniejszych pokoi połączonych nieskończonymi setkami metrów korytarzy. Na każdym kroku coś zaskakującego sąsiadującego z równie lub jeszcze bardziej pięknymi wystrojami na ścianach i sufitach, kompletnymi zestawami mebli i innym wyposażeniem. A wreszcie coś dla nas – żołnierzy Napoleona i miłośników epoki. Sala poświęcona historycznym wielkim zwycięstwom Francuzów nad swymi wrogami, począwszy od bitwy pod Poitiers, poprzez średniowiecze i nowożytność do czasów napoleońskich. Obrazy znane dotąd z internetu oglądane w realu z kilku metrów dają wrażenie uczestnictwa w tych batalistycznych miejscach i przeżywania tego samego uczucia jakie towarzyszyło walecznym żołnierzom naszego Cesarza pokonującego jednego po drugim trupy ancien régime’u. To się czuło! Spojrzeć na marszałków cesarstwa w strojach na 1792, na popiersie Józefa Xięcia Poniatowskiego, na znane każdemu oblicze Cesarza Napoleona – bezcenne.

Biwak w ogrodach zamku Malmaison przywitał nas późnym popołudniem. Miejsca wyznaczył szereg już rozstawionych namiotów z 2ki. Wkrótce dołącza bus z 12ką. Całkiem spory ten obóz piechoty a gdzieś dalej stoi także nasza kawaleria. W sobotę możemy się policzyć i wygląda na to, że Polaków jak około 40 osób. Trzon piechoty stanowi Pułk 2, tuż za nim kilku żołnierzy z Pułku 12, Pułk 7, reprezentowane są także inne barwy pułkowe jak Legia Polsko-Włoska, Pułk 4 i jeden gemain pruski zaciągnięty do naszej piechoty a mój towarzysz podróży i w szeregu, czarny jak Hiszpan Pedro Gonzales. Kawalerię stanowią: Pułk 1 Szwoleżerów Gwardii, Pułk Lansjerów Nadwislańskich i Pułk 2 Ułanów XW.

Sobotnim rankiem po pobudce apel, śniadanko i próbne ustawienie dwóch sekcji stanowiących nasz polski pluton pod dowództwem Waldemara Zubka. Wreszcie wymarsz na miasto, na uroczystą paradę. Jestem w drugim szeregu pierwszym z prawej a to daje możliwości spoglądania tu i ówdzie. Bardzo miło jest słyszeć oklaski na naszą cześć i widzieć roześmiane twarze. Na jednym z postojów kiedy czekaliśmy na swoją kolej przemarszu patrzę i oczom nie wierzę, całkiem niedaleko za nami konno w otoczeniu huzarów jedzie Car Aleksander. Zdziwienie szybko przechodzi, wszak to właśnie ten moment kiedy stary Cesarz ustępuje a nastaje nowy. Tak musi być skoro nawet w reko widzieliśmy swojego Cesarza Napoleona tylko przez chwilę w towarzystwie Józefiny, sztabu i żandarmów - okazało się bowiem, że wynajęty do tego Mark Shneider aktor z USA musiał się podporządkować swemu przewoźnikowi lotniczemu i odlecieć wcześniej niż to było przewidziane w scenariuszu. A więc było to pożegnanie Cesarza bez Cesarza.

Jestem dumny z mojej Zosi Dobosi, dzielnie zniosła trudy długiej podróży, harcowania po Paryżu i doboszowania naszym żołnierzom w dość sporej temperaturze. Popołudnie jednak dość wcześnie upomniało się o nią i wcześnie poszła spać. Raptem huk z armaty i jak grom na niebie poczęły błyskać fajerwerki zmyślnie wybuchające w takt głośnej muzyki operowej. Zosieńka wybudzona w ten sposób staje przed namiotem i oboje urzeczeni widokiem kolorowych rozbłysków dotrzymujemy w tej pozycji do końca, kiedy to morze ludzi opuszcza teren obozowiska i placu.

Niedziela mija na przedpołudniowych manewrach kiedy to po trawnikach parkowego ogrodu uganiamy się za coraz to nowymi cywilami zastępującymi nam skutecznie drogę. Po południu na końcu długiej kolumny wkraczamy na plac, już wygrodzony, stajemy na przeciw Starej Gwardii. Oba te skrzydła łączy kawaleria, przed którą również konno stoją liczni generałowie. Odbywają się rytuały pochwalne i pożegnalne, wśród których to zostaje wywołany Szef Szwadronu Gwardii Marcin Piontek. Na pierś dostaje Legię Honorową, po czem zawołuje: Vivat Woysko Polskie na co wszystkie sieroty po Xięciu Pepi, po trzykroć odpowiadają Vivat. To miło, że choć w ten sposób mogliśmy zaakcentować obecność najwierniejszych z wiernych.

Godzina 17:00 daje nam upragnione wolne i możemy się pakować. Idzie to nadzwyczaj składnie i już w godzinę później przebrani, umyci i spakowani wyjeżdżamy przez bramę parkową aby w poniedziałek po 27,5 godzinie ciągłej prawie jazdy dotrzeć do domu, do Płocka, zapewne jako ostatni.
 
     
Geralt
v-ce szef p. W-wa


Stopień: sierżant
Kompania: fizylierska
Dołączył: 18 Sty 2010
Posty: 1054
Skąd: P4P XW Warszawa
Wysłany: 2015-09-23, 10:40   

fotki w naszej Galerii
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Forum Komputerowe and Arek
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 12