Pułk 4-ty Piechoty Xięstwa Warszawskiego

zolnierz

Kim jesteśmy?

        Jesteśmy grupą ludzi zafascynowanych historią epoki napoleońskiej. Nasz oddział został utworzony w lutym 2005 roku, chociaż korzenie naszej działalności w świecie rekonstrukcji historycznej sięgają nawet o dwa lata wstecz.

        Ponieważ padło określenie Rekonstrukcja Historyczna należy przybliżyć czytelnikowi czym to zjawisko jest w istocie. Otóż rekonstrukcja historyczna ma za zadanie odtworzyć czas miniony a konkretnie ubiór, sprzęty, wyposażenie z użyciem metod i materiałów dostępnych w wybranej do rekonstruowania epoce. W naszym przypadku chodzi o odtworzenie sylwetek żołnierzy, podoficerów i oficerów Pułku 4-go Piechoty Xięstwa Warszawskiego. Oznacza to, że rekonstrukcja dodatkowo musi siłą rzeczy objąć także naukę dawnej musztry oraz ogólnych zachowań sprzed 200 lat. Staramy się solidnie przykładać do rekonstruowania każdego aspektu zagadnienia. Z pewnych dokonań jesteśmy umiarkowanie zadowoleni z innych mniej, ale mamy świadomość, że jeszcze długa droga przed nami, żeby osiągnąć poziom który da nam pełne poczucie zadowolenia z rzetelnie wykonanej pracy. 

        Dlaczego wybraliśmy właśnie ten konkretny pułk? Otóż uważamy, że był to jeden z najbardziej zasłużonych i najbardziej walecznych polskich pułków w epoce napoleońskiej. Na przestrzeni siedmiu lat swojego istnienia niemal przez cały czas przebywał w ogniu walki i jego udziałem jest jeden z największych sukcesów piechoty w skali całej epoki. Jeden z historyków badających historię polskiej wojskowości napisał kiedyś: „Czem dla polskiej kawaleryi jest Somo-Sierra, tem dla polskiej piechoty jest obrona Fuengirolli”. Czym była Fuengirolla i czemuż uważana jest za niebagatelne osiągnięcie czytelnik dowie się z innych działów naszej strony internetowej. Dodatkowym atutem Pułku 4-go dla nas jako rekonstruktorów było to, że najdłużej ze wszystkich polskich pułków nosił mundury w barwach I Dywizji Xięstwa Warszawskiego, które uznaliśmy za najpiękniejsze kolorystycznie i najmilsze dla oka.

Czytaj więcej...



Aktualności

newsKonferencja 1812

Informujemy, że 22 kwietnia odbędzie się w Falentach Konferencja w dwusetną rocznicę kampanii 1812 roku. Szczegóły na załączonym plakacie. 

Poprzedzającego dnia, tj. 21 kwietnia odbędą się manewry piechoty Xięstwa Warszawskiego.

Filip :: 2012-04-06 00:08:54

newsWesołych Świąt

Wesołych Świąt życzy P4PXW. 

Filip :: 2012-04-05 23:53:51

newsJonkowo 2012

 Pułk 4 Piechoty XW, jak co roku, wziął udział w bitwie pod Jonkowem z 1807 r.

Przywitała nas tam prawdziwie wiosenna pogoda. Nie rozleniwiło to jednak wiarusów. W sobotę rano odbyły się manewry i ćwiczenia ze Szkoły Plutonu, a po południu poszliśmy w bój. Bitwa była zacięta. Nasz Pułk walczył na prawym skrzydle. Przez długi czas nie mogliśmy złamać oporu wroga, który choć mniejszy liczebnie, bił się nadzwyczaj dzielnie. Przeciwnik wspomagany był, umocnioną na szańcu armatą, co zdecydowanie utrudniało nam zdobycie tej pozycji. Wszędzie kłęby dymu i huk wystrzałów. Salwy, starcie na bagnety- odwrót...i tak kilkukrotnie. W czasie jednego z zaciekłych ataków zapanowały przez chwilę chaos i konsternacja w naszych szeregach-ponosimy straty, powinniśmy się wycofać, lecz nie pada rozkaz do odwrotu!

- Gdzie jest dowódca?!- każdy pyta, szuka wzrokiem w kłębiącym się tłumie. 

- Może wzięty do niewoli?- wrzeszczy któryś. 

- Poległ! - dobiega nas wreszcie hiobowa wieść. Wróg napiera coraz wścieklej, trzeba się przeformować...dowodzenie wedle zasad obejmuje więc najstarszy stopniem. Wycofujemy się. Będąc już w bezpiecznej odległości zwarliśmy szeregi i ze wściekłym okrzykiem ponownie zaatakowaliśmy wroga, którego przez cały czas próbowali oskrzydlić nasi woltyżerowie. Nie było łatwo...od wrogiej kuli poległ nasz przewodni, przez co trudniej było utrzymać linię, armata pluła w nas kartaczami... wreszcie zdyszani dopadliśmy do szańca, wycięliśmy załogę artylerii, ruszyliśmy do przodu, przełamaliśmy, wróg zaczął się wycofywać. W końcu ujrzeliśmy kolby nieprzyjaciela podniesione na znak kapitulacji. A więc zwycięstwo. Vive la Emperor! Vivat Pułk 4!

Więcej na naszym Forum. Zdjęcia w Galerii.

 

Filip :: 2012-03-28 14:34:26

newsOlszynka Grochowska

Nasz dzielny pułk z pełnym poświęceniem walczył w lutym pod Olszynką Grochowską. Sporo informacji o tym wydarzeniu można znaleść na Forum. Zachęcamy do obejrzenia zdjęć w Galerii 

Filip :: 2012-03-15 20:52:24

newsRelacja żołnierza z trudów przemarszu...

Zima 16 lutego 1807 roku, Ostrołęka. 5 korpus Wielkiej Armii dowodzony przez gen. Savaryego ściera się w ulicznych walkach w tym kurpiowskim mieście z rosyjskim korpusem gen. Essena. Palby z bliskiej odległości, bezpośrednie starcia na bagnety, ulice przechodzące z rąk do rąk, jęk rannych i umierających - tak przez wiele godzin. Francuzi zaczynają uginać się pod przeważającą siłą liczebną Rosjan. Wtem na ulice miasta wlewają się zwarte szeregi grenadierów dywizji dowodzonej przez przyszłego marszałka Francji gen. Charlesa Oudinota, który forsownym marszem, kierując się na huk dział doprowadza do zwycięstwa. Rosjanie cofają się zostawiając ponad 2 tys. zabitych i rannych, Francuzom ubywa z szeregu kilkuset ludzi.

 Pamięć tego dnia, w 205 rocznicę, Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego postanowił uczcić forsownym marszem przez puszczę kurpiowską. 11 lutego 2012 r. przy temperaturze “ -15 stopni z miejscowości Kadzidło ruszyli przedstawiciele P4PXW, P3PXW oraz artylerzyści z SAD Arsenał. Pogoda była piękna, choć mroźna, świeciło słońce. Kurpie z nieukrywanym zaskoczeniem przyglądali się uzbrojonym i dziarsko maszerującym żołnierzom z innej epoki. Mróz wyścielił drogę lodem, co powodowało, że stary wiarus Pepe już na wstępie klika razy pokazał jak wyglądają podeszwy żołnierza, który przemaszerował całą Europę.

Marsz tak naprawdę zaczęliśmy w miejscu upamiętniającym walczących i pomordowanych przez okupanta niemieckiego i rosyjskiego, nie zapomnieliśmy o modlitwie za Konrada Obrębskiego i kolegów z innych pułków, którzy zmarli w tym pechowo zaczynającym się 2012 r. Ruszyliśmy w puszczę kierując się na bagno Karaska. Słońce pięknie świeciło. Buty epokowe szyte na Morawach wyklinałem od samego początku, chyba lepiej byłoby założyć łyżwy! Przedarliśmy się przez las drogą zwaną „koszarową”. Następnie osiągnęliśmy wieś Piasecznia, za którą zaczynały się pustkowia torfowych łąk. Dwóch woltyżerów pobiegło na zwiad do pobliskiego siedliska. Okazało się, że jest opuszczone i wielokrotnie splądrowane, a to znaczyło, że o żywności i jakiejś ciepłej kawie można było zapomnieć. Za tym fantazyjnym „chatou”€ rozciągało się przedpole rozległego torfowiska Karaska ( wieś karaska została założona w 1807 r.) Okazało się, że najwygodniej jest iść zamarzniętym korytem rzeczki Piasecznicy. Mijaliśmy liczne mostki, podziwialiśmy ponad metrowej grubości lód oraz zamarzniętą pod lodem roślinność. Przed nami wyrosły tablice informujące, ze jesteśmy w rezerwacie przyrody.

Po odnalezieniu drogi, ruszyliśmy przez zamarznięte bagno. Piękne widoki, ciekawa roślinność, liczne ślady zwierząt tworzyły klimat dzikiej przyrody, niemal matni czy też uroczyska. Jednakże nie był to łatwy spacerek -głęboki śnieg, zamarznięte kępy bagiennych traw, liczne nierówności miejscami niepewny lód, dodawały zmęczenia i emocji. Jednak udało się trafić do twardej drogi. Przed nami rozpościerał się tzw. Drugi brzeg. Bagno to było kiedyś, w średniowieczu, rozległym jeziorem, gdzie wydobywano bursztyn. Kurpiowski bursztyn zresztą do dzisiaj uchodzi za równie piękny jak bałtycki.

Po wydostaniu się z Karaski brnęliśmy przez śnieg przez wielka łąkę zwana „Szablocha„. Tu podczas powstania styczniowego Kurpie stoczyli walkę z kozakami. Za łąką rozciągał się stary bór z wielkimi świerkami. Straciliśmy tu mnóstwo siły na marsz w śniegu i wszelakiej gęstej roślinności. W końcu dotarliśmy do wieży ppoż. gdzie przy drewnianych stołach i daszkach rzuciliśmy się umęczeni na popas. Plan był prosty: rozpalić ognisko, upiec kiełbasę i najeść się do syta. Cóż, okazało się, że nieprzygotowana podpałka, zmęczenie i zbytnia ufność w zapalniczki, chusteczki higieniczne, jako to mówią spaliły na panewce. Zwyciężyła chęć powrotu do ciepłego lokum i ciepłej strawy w naszej kadzidlańskie bazie. Zaklinanie ognia jak na zdjęciu również nie pomogło. Już zmęczona kolumna podjęła odwrót oblodzonymi leśnymi drogami... Ciekawostką było to, że szyjki manierek szklanych i metalowych pozamarzały. Trzeba było przebijać otwory stemplem. Bardzo chciało się pić. Osobiście dla mnie wielkim źródłem energii okazał się chleb, smaczny, pieczony na zakwasie, kurpiowski chleb! Po siedmiu godzinach, po 24 przebrniętych kilometrach, dotarliśmy do kwatery. Zmęczeni, ale szczęśliwi, pomni swych słabości lecz dumni, że choć większość z nas to tzw. „biurkowcy” to zrobiliśmy dystans dzienny Wielkiej Armii. Za rok spotykamy się ponownie... choć 26 maja podczas imprezy otwarcia muzeum powstania listopadowego na fortach Bema w Ostrołęce. Zapraszamy do nocnego manewru nad starą Narew ( dystans około 2 ligi)

 Honor i Sława!

Grzegorz Makowiecki

 Zdjęcia w naszej Galerii- zapraszamy

 

Filip :: 2012-03-03 14:03:24

newsNasz Przyjaciel Konrad

Konrad umarł...

 

Dnia 10 lutego 2012, odszedł na Wieczną Wartę nasz kolega, przyjaciel, kapral fizylierów GRH Pułku 4 Piechoty XW Konrad Obrębski.

 

Serca nasze ścisnął żal, którego nie sposób wyrazić słowami....

 

Żegnaj Konradzie! Będziemy o Tobie pamiętać.
 

Siła i Honor!

 

Konrad był wyjątkowym człowiekiem- dobrym, uczciwym, honorowym. Wzorowym obywatelem i Polakiem. Zawsze uczynny, chętnie służył radą i pomocą innym. Nie są to patetyczne słowa. Po prostu taki był. Z dumą i godnością nosił mundur Księstwa Warszawskiego, pokazując w swym codziennym życiu, co oznacza prawdziwy patriotyzm.
Będzie nam brakowało jego optymizmu, zapału do działania, wiary w ludzi. Nigdy o nim nie zapomnimy.
Takich osób się nie zapomina.
Siła i Honor Konradzie!

 

 wpisy kondolencyjne

Filip :: 2012-02-11 08:08:32

news205 rocznica walk pod Ostrołęką - przemarsz 10-12.02

Ostrołęckie Stowarzyszenie „Czwartacy” i Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego pragną uczcić 205 rocznicę walk pod Ostrołęką, uwiecznionych na paryskim Łuku Triumfalnym, organizując w dniach  10-12 lutego 2012 r. przemarsz po kurpiowskich piaskach i bagnach

 Organizatorzy zapewniają ciepłe posiłki w miejscu zakwaterowania, ciekawą i nieszablonową trasę przemarszu, pod opieką Kurpiowskiego Przewodnika. Nocleg (z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę) w Kadzidle w budynku miejscowego Gminnego Ośrodka Kultury. Spanie na podłodze. Dostępne jest zaplecze sanitarne i kuchnia. Niestety planu z noclegiem w stodole pełnej siana, nie uda nam się zrealizować, ale zapewniamy inne atrakcje;)  

Wymarsz rano w sobotę – najlepiej przybyć w piątek wieczór. Trasa przemarszu ok. 20 km (km - Kilometr Makowiecki). Obowiązuje mundur marszowy.

Czekamy na zgłoszenia!
mail piotr.sawiak@wp.pl lub 601 73 73 43.

Miejsce zbiórki/noclegu będzie podane zgłoszonym grupom lub osobom przed przemarszem.
 

Filip :: 2012-01-10 19:29:31

newsAusterlitz 2011

Jak co roku Pułk 4 Piechoty wziął udział w bitwie pod Austerlitz. Zachęcamy do zapoznania się z wrażeniami z pola walki- zapraszamy na forum  i do  galerii, gdzie można obejrzeć kilka zdjęć.

Filip :: 2011-12-26 00:06:22

newsWesołych Świąt

Staropolskim obyczajem,
gdy w Wigilię gwiazda wstaje, 
Nowy Rok zaś cyfrę zmienia, 
wszyscy wszystkim ślą życzenia. 

 

Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego składa z okazji Bożego Narodzenia najserdeczniejsze życzenia, zdrowia, pomyślności, pogody ducha oraz wspaniałych kampanii w 2012 r. !

 

 

Filip :: 2011-12-21 10:53:25

newsPrzemarsz po Kurpiach

Dniem 12stym listopada, roku 2011 ochotniczy oddział wydzielony sławetnego Pułku 4tego wymaszerował z życzliwey Ostrołęki na trakt łączący ją ze wsią Lelis. Celem było zbadanie terenu możliwych działań bojowych, oraz zapewnienie autochtoniczney ludności przeświadczenia o stałym nadzorze Armii nad ich dobytkiem i zachowaniem. Pogodna znośną była stąd tabory w zakwaterowaniu pozostawionemi były, a to co każdy miał na sobie jeno służyć mu mogło.

Przekroczywszy rzekę Narew starym mostem na południu ruszyliśmy groblą zostawiając miasto po prawej. Już po chwili otaczały nas kurpiowskie łąki i dalekie lasy. Człeka żadnego dostrzec nie sposób, jeno zwierza dzikiego, spłoszonego. Przebywszy tak z kilka mil skręciliśmy na północ. Usypana grobla słabszą się stała i rzecz to ważna i ciekawa,że w tym m-cu w czasach zamierzchłych sypali ją Rzymianie, by częścią sequor electri stać się mogła. Gościńce dobre były, mimo że nie bite, szło się dobrze i ochoczo.

Przeszedłszy Łęg Przedmiejski, między wsiami Gnaty a Durlasy pierwsze straty marszowe pojawiać się poczęły. Rany zadawnione u dowódcy naszego i inszego grenadyera wstrzymać im marsz nakazywały. Szczęściem naszem voltigeur Sylwester (vel Krasnal Hałabała) wraz z fusilieur Grzegorzem obrotnymi będąc transport kołowy, mimo terenów w trakty ubogich zorganizowali. Tedy to niedomagający do wojskowego lazaretu, przy obecności pułkownika odesłanemi być mogli. Skromniejszy oddział nasz ruszył w przódy ku wytyczoney miejscowości.

Oddalone wcześniey lasy bliższemi się stały stąd łąki i krowie pastwiska za sobą zostawiliśmy. Pod drzewami cieplej i spokojnie, szło się swobodnie i raźnie. Humor piechurom dopisywał i czasem takie dokazywania były, że białogłowie słuchać ich niepodobna. Gdyśmy juże myśleli, że w radościach onych drogę pomyliliśmy, co zgubnem dla nas się okazać mogło,daleki dźwięk dzwonu kościelnego co go las ponosił usłyszeć się dało. Uradowani wielce ruszyliśmy ku niemu, co nas szczęściem do celu niechybnie już powiodło.

Przed wkroczeniem do Lelisa i szeregi ustawiwszy w marszową kolumnę, ukochaną pieśń czwartaków trzy razy gromkim głosem zaśpiewaliśmy. A to po temu się zdało co by potencję i esprit du corps nasz mieszkańcy zobaczyć mogli. Żwawo i równo maszerując wieś przeszliśmy kierując się na skraj, gdzie biwak gotowy na nas czekał.

  Pan Henryk -puscak rodzony,który nam to wszystko urządził, chwalił się całkiem słusznie, że zna 300 mil (sic!) pieśni kurpsiowskich, czego co i rusz nam dowody znakomite dawał. Ugościł trunkami wzmacniającymi, mięsiwem i chlebem, co nas- wielce już 9cio milowym marszem i wieczorową porą znużonych uradowało. Szczęściem, przez Lelis szło zaopatrzenie nasze, dzięki czemu już to na ich powozach do Ostrołęki cało i zdrowo wróciliśmy,dziękując uprzednio naszemu gospodarzowi za niezwykłe przyjęcie i miłą gościnę.

Fotki w galerii

filip :: 2011-11-25 00:45:30

newsŚwięto Niepodległości

11 listopada Pułk 4 Piechoty weźmie udział w oficjalnych obchodach Święta Niepodległości w Ostrołęce. Zaprezentuje barwę i broń, oraz musztrę XIX wieczną. Zapraszamy.

Dyrektor Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce
Dyrektor Ostrołęckiego Centrum Kultury
Prezes Ostrołęckiego Stowarzyszenia Historycznego „Czwartacy”
mają zaszczyt zaprosić na obchody Święta Niepodległości
NIC DLA SIEBIE,
WSZYSTKO DLA OJCZYZNY
Ostrołęka, 11 listopada 2011 roku
W programie:
11.00–15.00
biwak historyczny – skwer im. Lecha Kaczyńskiego (przy ul. Kopernika)
- zwiedzanie obozu, spotkanie z czwartakami
- prezentacja sprzętu artyleryjskiego z XIX w.
- warsztaty plastyczne dla dzieci i dorosłych w namiocie Pod flagą (12.00–14.00)
17.00–19.00
V wspólne śpiewanie patriotyczne – OCK, ul. Inwalidów Wojennych 23
Nic dla siebie, wszystko dla ojczyzny – to motto, które wpajał swoim żołnierzom ppor. Anatol
Radziwonik ps.”Olech”, oficer AK, komendant połączonych poakowskich obwodów Szczuczyn i Lida,
ostatni dowódca zorganizowanych struktur polskiego podziemia niepodległościowego na ziemi
nowogródzkiej.
Patronat honorowy nad uroczystością objął Prezydent Miasta Ostrołęki

Filip :: 2011-11-10 22:15:32

newsŻołnierz Pułku 4 Piechoty w albumie

Mariusz Kozik w swym albumie"Chwała Bohaterom" oprócz wielu bardzo ciekawych ilustracji o charakterze batalistycznym zamieścił również rysunek przedstawiający żołnierza Pułku 4 Piechoty. Co bardzo nas cieszy:) Rycina zatytuowana jest Fizylier pułku 4go na drodze z Mijas do Fuengiroli k.Malagi.

  Prezentujemy ją dzięki uprzejmości Autora, wraz ze specjalną dedykacją, którą otrzymaliśmy. Bardzo dziękujemy!  Obrazek można w powiększeniu zobaczyc w naszej Galerii tutaj

Album w sprzedarzy od 23 listopada 2011. Więcej informacji o książce można znaleźć tutaj
 

filip :: 2011-11-04 20:14:59

newsModlin

We wrześniu 2011 r. nasi żołnierze dzielnie walczyli broniąc Reduty Napoleona w Modlinie. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w Galerii oraz przeczytania relacji, tych którzy wąchali proch na tej bitwie. 

filip :: 2011-10-25 18:37:43

newsBędomin 2011

W Będominie tego roku P4PXW wystąpił bardzo licznie. Obecna była również "Zofia" nasza armata, która grzmiała głośniej niż inne. Oprócz wrażeń bitewnych nasi żołnierze szkolili się jak zawsze w musztrze piechoty oraz doskonalili umiejętności obsługi dział. Tegoroczny Będomin był także niezapomniamy ze względu na uroczystości ślubne, które odbyły się na ganku dworu Józefa Wybickiego, w scenerii zgodnej z epoką napoleońską. Radosne świętowanie, w bardzo przyjaznej atmosferze trwało do rana.
Zapraszamy do przeczytania relacji na Forum, oraz obejrzenia zdjęć w Galerii
 

 

 

filip :: 2011-10-25 18:25:21

newsBitwa pod Ostrołęką

W maju 2011 r. Pułk 4 wziął udział w bitwie pod Ostrołęką. Zapraszamy do naszej Galerii, gdzie zamieściliśmy kilka zdjęć oraz na Forum

Filip :: 2011-10-05 23:36:17

newsDziękujemy

Dziękujemy naszym hiszpańskim, angielskim, portugalskim, francuskim, ukraińskim i polskim przyjaciołom za wsparcie, wielkie serca oraz za niezapomniane i piękne chwile razem spędzone. Jesteśmy szczerze wzruszeni i wdzięczni za pomoc oraz wsparcie jakie od was otrzymaliśmy. Daje nam to wiarę w ludzi i przyjaźń. Udowadnia i daje przykład, że wspólna pasja łączy ludzi bez względu na narodowość. Mamy nadzieję, że spotkamy się jeszcze wiele razy, na wielu rekonstrukcjach i rocznicach, a przyjaźnie nawiązane w takim miejscu i atmosferze przetrwają wiele lat.

Nous remercions nos amis espagnols,  anglais, portugais, francais, ukraniens et  polonais pour le support, votre generosite  et les moments inoubliables passes ensemble. Nous sommes extrement touches et reconnaissants pour votre aide et le support que l’on a recu de votre part. Cela nous donne la foi dans les gens et l’amitie. C’est une preuve que la passion commune peut joindre les gens malgre la nationalite. Nous esperons que nous allons nous rencontrer encore plusiers fois a l’occasion de reconstructions ou les anniversaires et que cette amitie creee dans cet endroit  va durer plusieurs annees !

We thank our Spanish, English, Portuguese, French, Ukrainian and Polish friends for their support, big heart and a memorable and beautiful moments spent together. We are sincerely touched by and grateful for the help and support that we received from you. This gives us faith in people and friendship. Proves and gives an example of that shared passion unites people irrespective of nationality. We hope that we will meet again many times, in many reconstructions and anniversaries, and the friendships established in such a place and the atmosphere will last many years.

Damos las gracias a nuestros amigos de España, Inglaterra, Portugal, Francia, Ucrania y Polonia por un auxilio, un gran corazón y unos momentos inolvidables y magníficos pasados juntos. Estamos profundamente conmovidos y agradecidos de la ayuda que hemos recibido. Todo esto nos da la creencia en un hombre y una amistad. Además, demuestra y da el ejemplo que una pasión compartida une la gente, cualquiera que fuera la nacionalidad. Esperamos que nos encontremos en el futuro muchas veces en las reconstrucciones y los aniversarios distintos, y que las amistades trabados en este lugar y ambiente sobrevivan muchos años.  

 

Filip :: 2011-05-26 21:57:50

newsAlbuhera 2011


W dniach 7-8 maja 2011r członkowie Pułku 4-go brali udział w obchodach 200 rocznicy bitwy pod Albuera w Hiszpanii. Dojazd na miejsce zajął dwie doby jazdy autokarem, z jednym przystankiem, ale za to w Paryżu. Oczywiście natychmiast skorzystaliśmy z okazji obejrzenia jednej z najsłynniejszej stolic świata. Oczywiście w kilka godzin nie można zobaczyć wszystkiego. Jednak wykonaliśmy długi marsz zaczynając od katedry NOTRE DAME wzdłuż Sekwany oglądając budynki muzeum Luwr (na wnętrze trzeba kilku dni niestety), przemaszerowaliśmy Ogrodami Tuileries, następnie Polami Elizejskimi dotarliśmy pod Łuk Tryumfalny. Przeczytaliśmy nazwy miast OSTROLEKA, DANZING, PULTUSK, oraz nazwiska PONIATOWSKI, DOMBROWSKI, ZAJACZEK. Polskie symbole chwały wyryte na murach łuku. Oczywiście zawędrowaliśmy pod wieżę EILFA. Na koniec zostawiliśmy rzecz najważniejszą dla każdego rekonstruktora epoki napoleońskiej. Grób NAPOLEONA BONAPARTE. Po oddaniu hołdu cesarzowi obejrzeliśmy MUZEUM ARMII i niestety musieliśmy wracać. Jeszcze przejażdżka paryskim metrem i ruszyliśmy dalszą drogę.

Na miejsce dotarliśmy w piątek ok. godz.11.
Hiszpania przywitała nas piękną pogodą. Kiedy dotarły nasze tabory rozbiliśmy obóz i ruszyliśmy obejrzeć miasteczko. Albuera liczy zaledwie ok. 2000 mieszkańców. Jest niewielkie miasteczko zachowane jednak w starym stylu urokliwych wąskich hiszpańskich uliczek i domów. W centrum miasteczka znajduje się zabytkowy kościół na którego dachu naliczyliśmy sześć bocianich gniazd.
Sobotę rozpoczęliśmy od śniadania na ogniu i zaczęliśmy i zwiedzania obozu, w którym spotkaliśmy wielu naszych przyjaciół spod Fuengiroli, co było bardzo miła niespodzianką i okazją do wspomnień z zeszłorocznej rocznicy. Po południu przez miasto przeszła defilada dwóch tysięcy rekonstruktorów, którzy przyjechali na obchody rocznicy. Sama bitwa odbyła się w godzinach wieczornych (ok. 20.30) co w Hiszpanii jest raczej porą dość wczesną.

Na polu stanęło dwa tysiące wojska po obu stronach. Liczne pułki ustawione w liniach robiły niesamowite wrażenie. Powiewające na wietrze sztandary dodawały patosu całej sytuacji. Miało się nieodpartą pokusę zatrzymania i oglądania widoku bez końca. Ale otrzymaliśmy rozkaz zdobycia wioski. Jednak dopiero za drugim atakiem tak jak to odbyło się w rzeczywistości. Ruszyliśmy całym polskim batalionem do ataku. Pierwszy atak po krótkiej wymianie ognia został odparty i odstąpiliśmy od wioski. Zostaliśmy wzmocnieni plutonem Legii Nadwiślańskiej (którą tworzą koledzy z Ukrainy) i uderzyliśmy jeszcze raz. Po długich i twardych starciach w końcu udało nam się wejść do wioski. Jednak siły koalicji były w ogromnej przewadze więc ciągle walczyliśmy w centrum wioski. Bez przerwy byliśmy atakowani to przez piechotę hiszpańską, to portugalską, to angielską lub przez kawalerię. Jednak twardo trzymaliśmy wioskę. W tym czasie otrzymaliśmy rozkaz opuszczenia wioski gdyż mimo naszego zwycięstwa w centrum bitwy było źle, i potrzebowali wszystkich sił. Jednak okazało się, że łatwiej było wejść do wsi niż z niej wyjść. Przeciwnik podwoił ataki na nasz batalion skutecznie wiążąc nas walką. Jak tylko usiłowaliśmy przeformować się do odwrotu natychmiast byliśmy atakowani i pozostaliśmy we wsi do końca bitwy walcząc samotnie na wzgórzu. Jednak nie zostaliśmy pokonani i do końca utrzymaliśmy się na pozycjach. W końcu goniec przyniósł informację o końcu bitwy i wymaszerowaliśmy z pola defiladą przed publicznością, która licznie przybyła na rekonstrukcję.

Niestety po dotarciu do obozu okazało się w czasie bitwy spłonął nasz obóz. Nie było nas w tym czasie więc nie jesteśmy w stanie stwierdzić przyczyny co i tak nie zmieniło by już nic. Najprawdopodobniej silny podmuch wiatru wyłuskał z pozostałości ogniska iskrę która doprowadziła do nieszczęścia. Jedyne rzeczy jakie nam pozostały to te, które mieliśmy przy sobie. Jednak pomimo nieszczęścia duch w pułku nie upadł. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że teraz jesteśmy jak żołnierze Armii Księstwa walczącej Hiszpanii. Cały nasz dobytek mieścił się w plecakach i chlebakach. A, ponieważ bierzemy udział w wojnie to straty muszą być. Pociechą było również to, że spłonął telefon Stefana, który na wszystkich imprezach dzwoni o godz. 4.30 i budzi wszystkich tylko nie właściciela. Dla śmierci tego telefonu warto było ponieść każdą stratę (niestety jak się później okazało wredny telefon przeżył, bo okazał się nie do zajechania, zresztą podobnie jak właściciel)
Niesamowite było to jak reszta uczestników zareagowała na naszą stratę Prawie natychmiast nasz zaprzyjaźniony regiment z Malagi zaproponował nam podzielenie się żywnością, kocami i wszystkim czego potrzebowaliśmy. Kiedy przyszliśmy do nich wieczorem na kolację okazało się zrobili dla nas zbiórkę pieniędzy ( bo też większości przepadły) byśmy mieli za co kupić ubrania i żywność na drogę. Spędziliśmy przy wspólnym ognisku pół nocy wesoło rozmawiając, bo jak się nie cieszyć mając takich przyjaciół.

Niedziela upłynęła pod znakiem strasznego upału. Od rana słońce prażyło tak, że nie było się gdzie schować. Zastanawialiśmy się jak dawni żołnierze wytrzymali walkę w takich warunkach. Czas do popołudnia spędziliśmy na gotowaniu posiłków na ognisku i i odpoczynku ( bo obóz mieliśmy już spakowany ;) ). I tu czekało nas kolejne zaskoczenie. Okazało się wszystkie pułki na wieść o naszym nieszczęściu zorganizowały zbiórki. Co chwilę ktoś przynosił żywność lub pieniądze. Byliśmy bardzo wzruszeni takim odzewem i zaangażowaniem.

Ale przed nami była jeszcze jedna bitwa. Wyszliśmy na nią w bojowych nastrojach. Tym razem przeprowadziliśmy atak bardzo dynamicznie zaskakując wroga dzieląc batalion na samodzielne plutony podczas ataku i zdobyliśmy wioskę tak szybko, że nikt nie zdążył nam przeszkodzić. Utrzymaliśmy ją przez odpowiedni czas mimo ciągłych i zaciekłych ataków kawalerii, i zgodnie z historycznym scenariuszem wróciliśmy do centrum bitwy dając wsparcie całej brygadzie. Bitwę zakończyliśmy pojedynkiem ogniowym przeciwko dwóm pułkom. Angielskiemu i Hiszpańskiemu. Zaczynało nam już brakować ładunków i trup zaczął się gęsto sypać. Jednak nadeszła wiadomość o zakończeniu działań bojowych. Oddaliśmy przeciwnikowi honory ( z wzajemnością) i ruszyliśmy do obozu. Tam już nastąpiły szybkie przygotowania do wyjazdu gdyż przed nami było jeszcze 2800 km.
Po spakowaniu resztek taborów wsiedliśmy do autokarów i ruszyliśmy w długa drogę do domu.

Tak oto minęły obchody 200 rocznicy bitwy pod Albuera, w której mieliśmy zaszczyt uczestniczyć, a która odbyła się w miejscu, w którym walczyli żołnierze ówczesnych armii. Co ma dla nas ogromne znaczenie.
Dziękujemy naszym hiszpańskim, angielskim, portugalskim, ukraińskim i polskim przyjaciołom za wsparcie, wielkie serca oraz za niezapomniane i piękne chwile razem spędzone. Jesteśmy szczerze wzruszeni i wdzięczni za pomoc oraz wsparcie jakie od was otrzymaliśmy. Daje nam to wiarę w ludzi i przyjaźń. Udowadnia i daje przykład, że wspólna pasja łączy ludzi bez względu na narodowość. Mamy nadzieję, że spotkamy się jeszcze wiele razy, na wielu rekonstrukcjach i rocznicach, a przyjaźnie nawiązane w takim miejscu i atmosferze przetrwają wiele lat.

Gonzo
SIŁA I HONOR
 
 

fotki w naszej Galerii: Albuhera

Filip :: 2011-05-15 22:02:02

newsŻyczenia Świąteczne


 

Nadchodzi Wielkanoc. Z tej okazji składamy najserdeczniejsze życzenia.

Filip :: 2011-04-21 20:42:12

newsDawno temu w Andaluzji

Dawno temu w Andaluzji - film dokumentalny, w reżyserii Marii Dłużewskiej, nakręcony przy współudziale P4P XW i P2PXW.

Film porusza temat bitwy pod Fuengirolą. Zawiera zarówno sceny z batalii, jak i fragmenty fabularyzowane. Jest bardzo ciekawie zrealizowany, naprawdę warto zobaczyć. Zachęcamy.

A obejrzeć będzie można obejrzeć w TVP Historia już 25.04.2011 o godz.21,09 oraz 
 03.05.2011 godz. 18,30.  

Naprawdę warto.
 

Filip :: 2011-04-20 23:30:12

newsIganie 2011

W dniach 15 – 17 kwietnia br. odbyły się uroczystości i rekonstrukcje upamiętniające 180 lecie bitwy pod Iganiami, jednego z największych sukcesów wojskowych Powstania Listopadowego.

Organizatorem był GOK Siedlce oraz GRH „Drugi Pułk Piechoty”, którzy starają się by co roku  przypomnieć dokonania i chwałę polskiego oręża w wiosennej ofensywie na Siedlce w 1831 r . W tym roku przypadała okrągła rocznica bitwy i jej obchody nabrały szczególnego znaczenia. Z przyjemnością stwierdziliśmy, że z roku na rok inscenizacja gromadzi coraz więcej rekonstruktorów i widzów. Widzów, którzy na pole bitwy przychodzą wraz ze swymi rodzinami i z zainteresowaniem śledzą przebieg rekonstruowanej batalii, a potem zwiedzają obóz wojskowy, zadają mnóstwo pytań i robią pamiątkowe zdjęcia. Naprawdę widać, że takie lekcje historii „na żywo”, mają coraz większe grono zwolenników.

Rekonstruktorzy z Pułku 4 Piechoty Księstwa Warszawskiego już od pięciu lat jeżdżą pod Iganie i biorą udział w inscenizacjach. W tym roku było nas 11. Nie posiadamy jeszcze mundurów z czasów Powstania Listopadowego, więc wystąpiliśmy w płaszczach i miękkich, sukiennych czapkach piechoty z tamtego okresu, zwanych popularnie „naleśnikami”. Tak oto ustylizowani, zajęliśmy pozycję na lewym skrzydle polskiego ugrupowania, rozwinęliśmy się w tyralierę i zaczęliśmy walkę. Tuż obok postępował bratni Pułk 7. Naszym zadaniem było związać walką ugrupowanie rosyjskiej piechoty, wciągnąć ich pod ostrzał flankowy naszej artylerii, a potem, w decydującym momencie, dołączyć do głównych sił i zaatakować główną pozycję wroga, odcinając mu drogę odwrotu. Pole bitwy było dość duże, by swobodnie manewrować. Jego atutem było też położenie blisko, biegnącej niewielkim wałem drogi, z której liczna publiczność mogła oglądać bitwę. Bitwa przebiegała według planu, co nie znaczy, że było nudno. Cały czas staraliśmy się prowadzić intensywny ogień, ale wróg nie był nam dłużny. Jego kontrataki kilkakrotnie zepchnęły nas ze zdobytych pozycji. W pewnym momencie, nasza artyleria zaczęła strzelać rakietami. Te padały bliżej lub dalej od swego celu, a jedna z nich rozerwał się tuż nad nami. Trawa wokół nas zaczęła płonąć, a po chwili zaatakowali nas Rosjanie. Przez chwilę poczuliśmy się jak w prawdziwej bitwieJ. Nad naszym zdrowiem czuwał pułkowy chirurg. Miał co robić. Co chwila któregoś z nas dosięgała kula lub odłamek. Zużył chyba cały zapas szarpi i bandaży.

Kiedy zaczęło nam brakować ładunków, naczelny wódz zarządził generalny atak. Podwójnym krokiem poszliśmy do szturmu na rosyjską piechotę i artylerię. Nie od razu się udało, ale atak zakończył się sukcesem. Potem tylko defilada i prezentacja oddziałów przed publicznością i już można zrzucić graty w obozie i napić się zimnej wody. Nigdy lepiej nie smakuję niż po takiej bitwie.

Na drugi dzień wzięliśmy jeszcze udział w uroczystościach pod Pomnikiem Bitwy pod Iganiami. Asystowaliśmy przy złożeniu wieńców i okolicznościowych przemówieniach. Na koniec niespodzianka. Wszyscy dostaliśmy pamiątkowe odznaczenia. Bardzo miło będziemy wspominać ten wyjazd i za rok pewnie znów tam wrócimy.

 

Piotrek Sawiak

 

Filip :: 2011-04-20 20:53:17

newsArmata Pułku 4go Piechoty XW / Jonkowo 2011

To był niesamowity wyjazd dla kilku członków naszego Pułku, bowiem mieliśmy zaszczyt uczestniczyć w chrzcie nowego Pułkowego nabytku- działa jednofuntowego.
Historycznie 200 lat temu Książe Poniatowski, dekretem nakazał uzbroić Pułki Piechoty w 3 funtowe działa regimentowe. Idąc za historią, dzięki wsparciu Polickich samorządów, udało nam się zdobyć działo dla Pułku. Inicjacja i chrzest bojowy armaty odbył się na „Napoleonidzie” w Jonkowie gdzie pod bacznym okiem wytrawnych artylerzystów z Arsenału i „Horhego”, obsługa działa przeszła gruntowne szkolenie w obsłudze i boju.
To było przeżycie. Śmiem twierdzić, nie umniejszając nikomu, że nasze działo grzmiało najgłośniej (bynajmniej dla nas). Działoczyny wcale nieskomplikowane, wszystko dużo prostsze niż w piechocie, najważniejsza to kontrola bezpieczeństwa. Jeszcze przed nami troszkę elementów do poprawek typu grubszy lont do lontownicy, ale to wszystko wychodzi w boju.
Po batalii ochrzczono działo imieniem Zofii, żony pierwszego pułkownika regimentu Zofii Potockiej. Z ustaleniem imienia nie było łatwo, propozycji było wiele i przekornie, za swoją super twardą postawę, na drugie imię dostała „Wiagra”. Ochrzczono działo zgodnie z tradycją artylerzystów i wódką i winem. Teraz przed nami wyzwania w ciąganiu działa za Pułkiem -już widzę tę górę w Twarożnej pod Austerlitz, aż się spociłem:)
Mamy nadzieję, że oprócz starć bitewnych, po wykonaniu badań probierczych i dopuszczeniu armaty do strzelań kulowych, zaczniemy w różnych składach obsługi reprezentować Pułk na Europejskich zawodach strzeleckich artylerii dawnej, na poligonach rakietowych w Niemczech.


Sławomir Tomanek
 

Galeria: Jonkowo 2011

 

Filip :: 2011-04-07 21:54:05

newsKonferencja Naukowa Epoka napoleońska i jej dziedzictwo

Pułk 4 Piechoty objął patronatem konferencję naukową Epoka napoleońska i jej dziedzictwo.

Koło Naukowe Historyków Studentów UJ zaprasza do udziału w ogólnopolskiej studenckiej konferencji naukowej "Epoka napoleońska i jej dziedzictwo", która odbędzie się w Krakowie w dniach 14-16 marca 2011 roku. Będzie to całościowy pogląd na epokę wielkich wstrząsów na Starym Kontynencie, z uwzględnieniem kontekstu burzliwych wydarzeń związanych z przemianami społecznymi i prawnymi, licznymi wojnami i innowacyjną strategią oraz taktyką prowadzenia działań zbrojnych, jak i z uwypukleniem roli Polaków i ich ewentualnych szansach na odzyskanie państwowości.

Przewidujemy trzy panele tematyczne:

- kwestie wojskowe,
- kultura i sztuka
- prawo, gospodarka i społeczeństwo

Zgłoszenia prosimy nadsyłać do dnia 27 lutego włącznie na adres mailowy:
napoleon.konferencja@interia.pl. Formularz dostępny jest na stronie internetowej KNHS UJ w zakładce Download .

  Na podstawie abstraktów organizatorzy wraz z opiekunami naukowymi dokonają kwalifikacji, o wynikach niezwłocznie Państwa zawiadomimy. Opłata konferencyjna wynosi 60 zł plus opłata za każdy nocleg: 15 zł. Prosimy o zaznaczenie w formularzu zgłoszeniowym liczby noclegów. Wyżywienie (obiady) zapewniają organizatorzy.

  Wykład inauguracyjny wygłosi wybitny znawca tematyki napoleońskiej dr Andrzej Nieuważny. Ponadto elementami wzbogacającymi konferencje będą debaty z naukowcami, warsztaty źródłoznawcze nad dokumentami pochodzącymi z Krakowa doby napoleońskiej zgromadzone w Bibliotece PAN/PAU oraz prezentacja umundurowania z epoki. Gwarantujemy, że nie zabraknie zarówno ubogacających doświadczeń naukowych, jaki i wrażeń towarzyskich. Ponadto najlepsze wystąpienia zostaną nagrodzone książkami.

Opłatę proszę uiścić (po otrzymaniu akceptacji) na konto:
Polskie Towarzystwo Historyczne
Oddział Kraków
Ul. Gołębia 13
31-007 Kraków
Numer konta: PEKAO SA 62 1240 4533 1111 0000 5430 9522 z dopiskiem „Epoka napoleońska”
do 6 marca 2011 r.
 

Filip :: 2011-02-11 20:30:45

newsFuengirola 1810. Zapomniany (?) triumf polskiej piechoty

W dniu 17.01.2011 - w Pałacu Chodkiewiczów przy ul. Miodowej 14 (siedziba Związku Rzemiosła Polskiego) - w ramach spotkań Klubu Miłośników Dawnych Militariów Polskich odbyła się prelekcja kol. Andrzeja Stępnikowskiego p.t. "Fuengirola 1810. Zapomniany (?) triumf polskiej piechoty". Prezentacja dotyczyła zwycięskiej bitwy żołnierzy Pułku 4 Piechoty XW z oddziałami brytyjsko-hiszpańskimi Lorda Blayneya. Przedstawiając losy tej bitwy korzystano m.in. z następujących materiałów:
R. Bielecki, A. Tyszka, "Dał nam przykład Bonaparte. Wspomnienia i relacji żołnierzy polskich 1796-1815" (t.1), Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984.
M. Kukiel, "Dzieje oręża polskiego w epoce napoleońskiej", ZRZ, Poznań 1912 (kolejne wznowienie).
K. Mazowski, "Fuengirola 1810", Bellona, Warszawa 2008.


  W czasie spotkania odbyła się również prezentacja materiałów filmowych różnego pochodzenia, powstałych w trakcie inscenizacji walk o Fuengirolę. Przekazano także krótką informację na temat brytyjskiego filmu o rekonstrukcji bitwy, z okazji 200 rocznicy tego wydarzenia. W materiałach tych uwieczniono sławne czyny naszego pułku, a przy okazji i nas - rekonstruktorów. Po zakończeniu prezentacji odbyła się dyskusja z udziałem członków Klubu, Stowarzyszenia Arsenał oraz zaproszonych gości (w tym z naszego Pułku).
 

Filip :: 2011-02-03 00:10:08

newsWesołych Świąt

Niech radość i pokój Świąt Bożego Narodzenia towarzyszy wszystkim przez cały Nowy Rok.

Życzymy, aby był to Rok szczęśliwy w osobiste doznania, spełnił zamierzenia i przyniósł wiele radości z rekonstrukcji!

Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego

 

Filip :: 2010-12-22 23:38:28

newsAusterlitz 2010

      Za nami 205 rocznica bitwy pod Austerlitz. Rocznica wyjątkowo mroźna i śnieżna.

     Już sam dojazd na miejsce stanowił nie lada wyzwanie. Ledwie przekroczyliśmy granicę, a już natknęliśmy się na TIRa stojącego w poprzek autostrady. Na szczęście przy barierce było na tyle miejsca, że udało się jakoś przecisnąć. Ale już 150 km dalej leżała cysterna przewrócona na bok. Oczywiście ruch zatrzymano w obie strony i objeżdżaliśmy korek bokiem. W pewnym momencie jechaliśmy nawet po drodze zalanej rzeką. Oczywiście zamarzniętą. Zanim dojechaliśmy na miejsce widzieliśmy jeszcze jedną ciężarówkę złożoną jak paragraf (na szczęście nie na naszym pasie). Morawy przywitały nas dużym śniegiem. Momentami zaspy przy drodze sięgały metra. Ciągle sypiący śnieg, bardzo dokładnie przykleił się do znaków, więc jazda odbywała się na czuja. W końcu jednak dotarliśmy na miejsce. Po rozpakowaniu gratów udaliśmy się na szklaneczkę wyśmienitego morawskiego piwa. Jednak wiedząc, że jutro czeka nas ciężki dzień, nie siedzieliśmy długo i udaliśmy się na spoczynek, który i tak był przerywany przybywającymi na miejsce oddziałami.

     Rano pobudka, szybka odprawa, robienie ładunków i wymarsz  na pole bitwy. Po wyjściu z budynku przeżyliśmy szok temperaturowy. Natychmiast zamarzła nam wilgoć w nosach i na wąsach (u tych którzy je posiadali). Później okazało się, że było -17oC. Ustawiliśmy batalion w sile osiemdziesięciu żołnierzy. I ruszyliśmy na śniadanie do Twarożnej. Widoki po drodze przepiękne. Zaśnieżone pola, drzewa pokryte szadzią i widoczne w oddali słynne wzgórze, na którym stała francuska artyleria. Zastanawialiśmy się jak ciężkie musiało być życie żołnierza, który w takich warunkach wędrował z jednego krańca Europy w drugi. Po dotarciu na miejsce i ciepłym posiłku ruszyliśmy na pole bitwy. W batalii wzięło udział ponad tysiąc żołnierzy. Tym razem wychodziliśmy na pole zza wzgórza artyleryjskiego i atakowaliśmy z góry prostopadle do drogi. Oddaliśmy kilka przepięknych salw całą brygadą. To już chyba będzie standardem na każdej większej bitwie. Salwa trzech batalionów w łącznej liczbie ok. 500 karabinów to wprawdzie nie to samo co 1000 pod Waterloo, ale cieszy oko i ucho żołnierza. Doczekaliśmy czasów w rekonstrukcji, w których siła ognia robi niesamowite wrażenie. Jak dołożyć do tego artylerię, to ziemia trzęsie się pod nogami. Mimo trzaskającego mrozu wszyscy sprawnie nabijali i wykonywali manewry, rozgrzani emocjami jakie powoduje taka siła ognia.

      Przed bitwą miała też miejsce ważna uroczystość. Z okazji 5-cio lecia pułku 7-go piechoty zostały wręczone pułkom pamiątkowe guziki owego pułku i huknęło gormkie WIWAT. 

     Po zwycięskiej bitwie tradycyjnie udaliśmy się na wieczorną defiladę, przy pochodniach i fajerwerkach, do Słavkova. Fajerwerki jak zwykle bajeczne! Mi osobiście podobał się efekt świetlików. Z rakiety po wybuchu wysypywało się mnóstwo małych punktów świetlnych, które latały chaotycznie w każdą stronę tak jakby nagle wzleciało całe stado świecących robaczków. Do tego świetna kolorystyka. Także wracaliśmy na miejsce noclegu zauroczeni i długo jeszcze wspominaliśmy wydarzenia tego dnia. 

     Pomimo dużych mrozów polskie pułki wykazały się świetnym zgraniem, bardzo dobrym wyszkoleniem i dyscypliną.

 

WIWAT WOJSKO POLSKIE!!!!!

 Gonzo

Filip :: 2010-12-15 00:06:25

newsKonkurs na www.napoleon.org.pl

VIII edycja Konkursu Napoleońskiego www.napoleon.org.pl

Szanowni Państwo.

Z okazji 205 rocznicy zwycięstwa pod Austerlitz i 206 rocznicy koronacji Jego Cesarskiej Wysokości ogłaszamy nasz tradycyjny konkurs. Tym razem jednak w odmiennej formule, bo ocenie chcielibyśmy poddać nie tylko wiedzę naszych czytelników, ale również umiejętność przelania jej na papier. Krótko mówiąc, ogłaszamy konkurs na najlepszy artykuł dotyczący szeroko pojętej epoki napoleońskiej. Dobór tematyki artykułu pozostawiamy do Państwa uznania zastrzegając jednak ramy chronologiczne od 1793 r. tj. debiutu wojskowego Napoleona do 1821 r., czyli momentu śmierci cesarza. W uzasadnionych przypadkach owe ramy chronologiczne mogą zostać naruszone.

Wymagania konkursowe:

1. Dokument 5-8 stron (ok. 10 tys. znaków) zapisany w formacie *.doc

2. Tekst winien być wyposażony w bibliografię

3. Artykuł nie może być wcześniej publikowany w prasie lub Internecie.

4. Termin nadsyłania artykułów: 31 marca 2011

5. Adres wysyłki: napoleon@napoleon.org.pl

Zapraszamy do udziału w konkursie historyków, jak również wszystkich miłośników epoki napoleońskiej niezależnie od profesji, wykształcenia i wieku.

Wyboru najlepszego artykułu dokona dwunastoosobowe gremium redakcji naszego wortalu w drodze głosowania. Wyniki konkursu ogłoszone zostaną 5 maja 2011 r., czyli w dniu 190 rocznicy śmierci cesarza i 10 rocznicy istnienia naszego wortalu.

Nagrodą główną w konkursie jest pakiet książek związanych z historią wojskowości i epoką napoleońską:

Aleksander Kiersnowski, HISTORIA ROZWOJU ARTYLERII

Henri Bonnal, Manewr Wileński.

David King, Wiedeń 1814

Emil Marco De Saint-Hilaire, Napoleon

Gulisano Paolo, Zapomniane powstanie.

Iain Gale, Cztery czerwcowe dni

Redakcja zastrzega sobie możliwość publikacji artykułów konkursowych na łamach wortalu Napoleon.org.pl

 

Filip :: 2010-12-03 09:08:34

newsRocznica Nocy Listopadowej 29.XI.2010

W dniu 29 listopada 2010 Pułk 4 Piechoty XW wziął udział w obchodach 170 rocznicy wybuchu Powstania Listopadowego. Tym razem nie tylko rekonstrukcja wydarzeń Nocy Listopadowej stała się naszym udziałem - reprezentacja Pułku uczestniczyła także w konferencji z okazji rocznicy w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Zapraszamy na nasze forum poświęcone zdobyciu Arsenału. 

Filip :: 2010-12-01 19:59:31

newsUroczystości na Cmentarzu Powązkowskim

     13.11.2010 na Cmentarzu Powazkowskim mialo miejsce oficjalne zakończenie obchodow 200-nej rocznicy bitwy o Fuengirolę. 
Mimo wyjatkowo niesprzyjajacej pogody na cmentarzu zgromadzilo sie wielu rekonstruktorow okresu napoleonskiego w tym liczny oddzial P4PXW, kilkuosobowa reprezentacja P7PXW, samotne delegacje P2PXW i P3PXW oraz znany i ceniony w srodowisku "medyk" prof. Maria Turos.
Miejscem spotkania byl grob Franciszka Mlokosiewicza, ktory 200 lat temu dowodzil obrona zamku Sohail we Fuengiroli i ktory mimo miazdzacej przewagi liczbnej przeciwnika nie poddal swojej placowki postanawiajac bronic jej do nadejscia posilkow lub do smierci. 
W uroczystosci bral udział rowniez minister Ciechanowski- kierownik Urzędu Do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Całość uświetnił pododdzial Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego oraz pododdzial organizacji Strzelec. 
Wygłoszono stosowne przemówienia i wiersze.

 Nastepnie odbyl sie Apel Poleglych prowadzony przez szefa pododdzialu reprezentacyjnego Wojska Polskiego. Po apelu na grobie bohaterskiego obroncy Fuengiroli zlozone zostaly wience oraz odspiewano piesn "Pulk 4-ty" 
Po zakonczeniu uroczystosci uczestnikow czekala mila niespodzianka - udzial w bankiecie zorganizowanym przez p. ministra Ciechanowskiego. W cieplej, suchej restauracji jeszcze przez dluzszy czas rozkoszowano sie chwila uroczysta prowadzac dlugie i interesujace rozmowy o czasach przeszlych ale rowniez o szansach na kolejne rocznice niedocenioej przez historykow heroicznej walki Polakow na brzegu Morza Srodziemnego
 

Filip :: 2010-11-17 18:19:01

newsUpamiętnienie żołnierzy spod Fuengiroli

     13 listopada 2010 r. o godz. 17 na warszawskich Powązkach odbędą się uroczystości upamiętniające bohaterskie zwycięstwo Pułku 4 Piechoty Księstwa Warszawskiego pod Fuengirolą. Serdecznie zapraszamy kolegów z napoleońskich grup rekonstrukcji historycznej oraz wszystkich Państwa zainteresowanych tematyką i wydarzeniem związanym z upamiętnieniem żołnierzy spod Fuengiroli.

Uroczystości odbędą się przy grobie gen.Młokosiewicza- dowódcy polskich wojsk pod Fuengirolą

 

Program uroczystości:
 

- Przemówienia okolicznościowe Modlitwa za poległych pod Fuengiriolą 

- Apel poległych 

- Składanie wieńców i wiązanek kwiatów

 

Cmentarz Powązkowski w Warszawie
ul. Powązkowska 1, kwatera 25.

13 listopada, godzina 17.
 

Szczegóły na naszym forum.
 

 

Filip :: 2010-11-07 18:22:39

newsFuengirola 1810-2010

       W 200. rocznicę bitwy pod Fuengirolą.

     No i odbyło się. W mundurach Pułku 4go Piechoty Xięstwa Warszawskiego stanęliśmy na murach, których 200 lat temu bohatersko i z ogromną determinacją bronili żołnierze tegoż właśnie polskiego Pułku. Oddaliśmy im w ten sposób cześć i pamięć. Chwała Bohaterom, którzy atakowani z lądu i morza przez dziesięciokrotnie liczniejsze wojska wroga, nie tylko wytrwali, ale też wyszli ze starcia zwycięsko! Honorem i zaszczytem było dla nas brać udział w 200 rocznicy tego wydarzenia.

 

       W dniach od 15 do 17 października 2010 roku, w słonecznej hiszpańskiej Andaluzji dużo można było usłyszeć o Polsce i polskiej historii. Dla nas, rekonstruktorów Pułku 4 Piechoty XW, był to najbardziej niesamowity wyjazd w jakim mielismy zaszczyt brać udział. Czarująca uroda miejsc które odwiedziliśmy, wysokie piękne palmy w wielu odmianach, kaktusy różnych gatunków, rosnące dziko pomarańcze, daktyle, ogrom zieleni i do tego hiszpański październik, temperatura od 25 do 29 stopni, nie mówiąc już o śródziemnomorskich plażach. Całkowicie inne miejsce niż te, które dotąd z pułkiem mogliśmy oglądać. No i przede wszystkim wreszcie zobaczyliśmy zamek w Fuengiroli!!! Wbrew wcześniejszym obawom, okazało się, że nie razi zbyt nowoczesna odbudowa. Po zobaczeniu całości, ciśnienie się od razu podnosiło. Wspaniała warownia z bogatą wielowiekową historią, mury obronne, wieże strażnicze i taras artyleryjski z oryginalnymi działami, który 200 lat temu grzmiał wystrzałami. Całość zamku, Castillo de Sohail, usytuowana jest około 100 metrów od morza na skalistym wzgórzu.

        Obchody rocznicowe rozpoczęły się w piątek 15 października od Konferencji, na której przedstawiono planowany przebieg uroczystości w przyszłych dniach oraz zapoznano, licznie przybyłe audytorium, z historycznymi i wojskowymi aspektami pobytu Polaków za Pirenejami w dobie napoleońskiej. Tutaj doskonały wykład wygłosił Minister Jan Ciechanowski. Zaskarbił sobie widownię znajomością historii, taktownym żartem oraz biegłą znajomością języka hiszpańskiego. 
W tym samym czasie, pod wzgórzem zamkowym, stanął polski obóz wojskowy, gdzie przez trzy dni, toczyło się zwyczajne rekonstruktorsko / żołnierskie życie. Widzowie oglądali tam musztry, przygotowania do bitwy i szykowanie posiłków na ognisku. Dla nas atrakcją było posmakowanie „zamorskich”, a właściwie morskich specjałów, z kuchni naszych gospodarzy. Późnym wieczorem rozpoczęła się biesiada, pojawili się żołnierze hiszpańscy, angielscy i francuscy. Rozmowy, wymiana kontaktów, spostrzeżeń, omawianie wyposażenia czy historii trwały do rana?. Gotowanie przy ognisku i miejscowe wyśmienite specjały zapewnili hiszpańscy organizatorzy.

         Następny dzień… tutaj stwierdziliśmy, że cel wyjazdu został osiągnięty. W dniu 16 października w godzinach porannych odbyła się defilada pododdziałów w polskich, hiszpańskich, angielskich i francuskich mundurach, która przemaszerowała od zamku przez nadmorską promenadę, dalej uliczkami miejskimi na plac pod Urzędem Miejskim w Fuengiroli. Odbyła się oficjalna Uroczystość. Przemówili: organizator, Jon Valera Munoz y Toro oraz Pani Esperanza Oña Sevilla - Burmistrz Fuengiroli a także Minister Jan Ciechanowski. Odegrano hymny Hiszpanii, Polski, Wlk.Brytanii, Francji a także Unii Europejskiej, po czym na maszty wciągnięto flagi państwowe. Cel został osiągnięty historia bitwy oraz heroizmu polskiego żołnierza została oficjalnie na miejscu opowiedziana. Po oficjalnych uroczystościach znów zaznaliśmy lokalnej gościny oraz regionalnej kuchni. Pod wieczór zaczęła się wojna. Na plaży pod zamkiem wylądowali Anglicy. „Kraby wypełzły na plażę”. Przywieźli ich marynarze z Royal Navy. Wstążki ich kapeluszy zdobiły nazwy jednostek biorących udział w bitwie 200 lat temu. Brytyjski generał wysłał do zamku parlamentariuszy, lecz zamek się nie poddał. Walki u jego podnóża trwały do zmroku. A wieczorem - biesiada historyczna w obozie. To był ekscytujący dzień.

       Dzień trzeci, ukoronowanie pobytu. Główna batalia. Od rana widać było przygotowania całe wojsko w gotowości i nie tylko wojsko. Naliczyliśmy z pięć stacji telewizyjnych. Batalia rozpoczęła się jak 200 lat temu od ciężkiego ostrzału artyleryjskiego i ataku lekkich kompanii Angielskich. Wszystko przebiegało dynamicznie i zgodnie z rysem historycznym. Biorąc w tym udział czuło się, że całość musiała przepięknie wyglądać od strony widza. Na zakończenie odbyły się oficjalne odprawy, oddanie honorów i podziękowania.

       Wcześniej, przed imprezą, mieliśmy obawy, jak lokalna społeczność odbierze świętowanie polskiego zwycięstwa na hiszpańskiej ziemi. Niepotrzebnie. Całość została bardzo dobrze, ze zrozumieniem przyjęta przez Hiszpanów i przede wszystkim przez Polonię. Polskie symbole narodowe oraz powiewający przez dwa dni na murach zamku sztandar Pułku 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego wycisnął nie jedną łzę.
         Tutaj na pewno należą się ogromne podziękowania dla organizatorów, dla pani Burmistrz Fuengiroli, która pomimo wielu obaw zgodziła się na nasze „wkroczenie” do miasta, podziękowania dla organizatora Jona Valery Munoz y Toro z Associacion Historico- Cultural Teodoro Reading, a także rekonstruktorów Hiszpańskich i Angielskich, z którymi zawarliśmy wspaniałe znajomości „na śmierć i życie”. Ogromne podziękowania dla Ministra Jana Ciechanowskiego za ogromne wsparcie i pomoc. Dziękujemy naszym kompanom z Pułków 2, 3 i 7 Piechoty XW oraz artylerzystom z SAD Arsenał, bez których chyba byśmy wątło tam wyglądali. Będzie co wspominać jeszcze długo, długo…a zamek w Fuengiroli i jego obrońcy na zawsze pozostaną w naszych sercach.


Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego


       Zdjęcia z batalii: Fuengirola 2010

Filip :: 2010-10-26 13:21:34

newsBitwa pod Fuengirolą

 

200 ROCZNICA BITWY POD FUENGIROLĄ.

Z tej okazji rekonstruktorzy Pułku 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego pragnąc upamiętnić to wspaniałe, lecz niestety nieco zapomniane zwycięstwo wojsk polskich, zorganizowali przy współpracy z Asociación Histórico – Cultural Teodoro Reding inscenizację, która odbędzie się w dniach 15-17 października 2010 na terenie twierdzy Fuengirola w Hiszpanii.
     Pragniemy przypomnieć i uczcić w ten sposób bohaterską postawę ok.400 polskich żołnierzy, którzy stawili czoła 10 krotnie przeważającym siłom angielsko-hiszpańskim, atakującym z lądu i morza (m.in.przy użyciu kilku okrętów: 1 liniowy, 3 fregaty i kilka kanonierek). Pomimo miażdżącej przewagi wroga, Polacy nie tylko wyszli zwycięsko z obrony twierdzy, ale też zadali przeciwnikom dotkliwe straty- zatopili jeden z angielskich okrętów, a dowodzącego nieprzyjacielską armią generała lorda Blayneya wzięli do niewoli.
     Rocznica ta jest dla nas szczególnie ważna, gdyż bohaterami spod Fuengirolii byli żołnierze Pułku 4 Piechoty, których mundury i broń mamy dziś zaszczyt odtwarzać.


Więcej na temat bitwy pod Fuengirolą w naszym dziale dotyczącym Historii Pułku.

 



                                                  Przedstawiamy Program przygotowanych obchodów:


Piątek, 15 października

20:00.

Prezentacja Stowarzyszenia Historyczno - kulturowego " Reding Teodoro " Malaga dotycząca działań związanych z rocznicą, jak też historii oblężenia zamku Fuengirola.

22:00 - 24:00 Zamek Fuengirola.

Warta honorowa 4 Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego w zamku Fuengirola.

Otwarcie obozu napoleońskiego dla zwiedzających.


Sobota, 16 października


11:30 Parada delegacji brytyjskiej, polskiej, francuskiej i hiszpańskiej

12:00. Plac przy ratuszu.

Przemówienia rocznicowe, upamiętnienie poległych bohaterów obu armii z 1810 roku.

Odśpiewanie hymnów, podniesienie flag narodowych i oddanie salwy honorowej.

13:30 godzin. Wnętrze zamku - odsłonięcie tablicy pamiątkowej.


18:00. Okolice Zamku Sohail.

Pokaz nawiązujący do bitwy pod Fuengirolą. Lądowanie wojska brytyjskiego na plaży. Pierwsze utarczki.

21:00 - 22:00. Otwarcie obozu napoleońskiego i brytyjskiego dla zwiedzających.


Niedziela, 17 października


Do godziny 10:00 . Wnętrze zamku.

Msza ku czci wszystkich poległych w bitwie, celebrowana przez polskiego księdza w języku polskim i hiszpańskim.

Ok godziny 11:30 pokaz nawiązujący do oblężenia Fuengiroli - walka w okolicy zamku.

13:30 Zakończenie pokazu.

Ruszyła strona informacyjna dotycząca inscenizacji: fuengirola1810.wordpress.com 

 

Filip :: 2010-09-09 12:59:09

newsKonferencja Mundur Wojsk Księstwa Warszawskiego

Szanowni Państwo!

We wrześniu bieżącego roku przypada dwusetna rocznica reformy mundurowej wojsk Księstwa Warszawskiego. Nawiązując do tej rocznicy Stowarzyszenie PROJEKT RASZYN, wraz z partnerami, zorganizowało konferencję tematyczną, dotyczącą umundurowania wojsk polskich tego okresu. W imieniu Organizatorów chcielibyśmy serdecznie zaprosić Państwa do udziału w tym wydarzeniu. Poniżej przedstawiamy szczegóły imprezy, a w razie jakichkolwiek pytań prosimy o kontakt.

 

 

Konferencja „Mundur Wojsk Księstwa Warszawskiego”

W DWUSETNĄ ROCZNICĘ REFORMY MUNDUROWEJ 1810-2010

RASZYN, 17-19 WRZEŚNIA 2010.

 

Miejsce: Sala konferencyjna, Urząd Gminy Raszyn, ulica Szkolna 2a, 05-090 Raszyn;

Koordynator: Waldemar Zubek (Tel. 600 44 14 91);

Prowadzący: Marcin Ochman;

 

HARMONOGRAM

 

PIĄTEK, 17 września 2010.

* Dariusz Szpakowski „Umundurowanie żołnierza piechoty Księstwa Warszawskiego”. Prelekcja w formie pokazu z udziałem rekonstruktorów (Uwaga! Prelekcja odbędzie się w Gminnej Bibliotece Publicznej w budynku GOK, ulica Poniatowskiego 20)

 

SOBOTA, 18 września 2010.

* 10.00 Powitanie gości (Organizatorzy i M.Ochman);

* 10.15 Andrzej Dusiewicz „Mundur Legionów Polskich we Włoszech”;

* 11.00 Piotr Sawiak  „Przedstawienie Projektu  BIBLIOTEKA BARWY I BRONI”;

* 12.00 Andrzej Ziółkowski „Elementy polskie w umundurowaniu wojsk polskich na służbie francuskiej”;

* 13.00 Przerwa;

* 14.00 Odsłonięcie kamienia – elementu ścieżki historycznej;

* 14.30 Adam Paczuski „Umundurowanie kompanii wyborczych ułanów Księstwa Warszawskiego”;

* 15.30 Bartłomiej Drejewicz „Wojsko Księstwa Warszawskiego według akwarel Sylwestra Zielińskiego”. W ramach wystąpienia odbędzie się prezentacja publikacji okolicznościowej pod tym samym tytułem, zawierającej reprodukcje plansz mundurowych;

 

NIEDZIELA, 19 września 2010.

* 10.00 Marcin Ochman „Reforma mundurowa – marnotrawstwo czy konieczność?”

* 11.00 Waldemar Zubek „Mundur żołnierza 2pp na podstawie akwarel Sylwestra Zielińskiego” (pokaz zrekonstruowanych mundurów 2pp Księstwa Warszawskiego);

* 12.00 Zakończenie konferencji;

* 12.30 Wycieczka piesza szlakiem ścieżki historycznej, przebiegającej po polu bitwy raszyńskiej z 1809 roku (dla zainteresowanych);

 

UWAGA: Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do zmian w programie konferencji i zmian w tematach prelekcji. Informacja o wszelkich zmianach będzie aktualizowana na bieżąco. Wstęp na wszystkie prelekcje wolny.

 

Filip :: 2010-09-08 23:43:17

newsBędomin 2010

W tym roku ponownie zawitaliśmy w Będominie (20-22 sierpnia), gdzie oprócz inscenizacji historycznej wzięliśmy udział w ciekawych i ważnych szkoleniach: rozstawianiu wart i obsługi armat. Służby wartowniczej uczyliśmy się na podstawie "Instrukcji dla Kommendantów placu" z 1809 roku.
  Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w naszej galerii: Będomin 2010 
 

Filip :: 2010-09-08 23:35:41

newsV Dni Twierdzy Kłodzkiej

W dniach 13-15 sierpnia Pułk 4 Piechoty wziął udział w bitwie i biwaku historycznym w Kłodzku, organizowanym w ramach V Dni Twierdzy Kłodzkiej. Zdjęcia z tej bardzo ciekawej i klimatycznej imprezy można zobaczyć w naszej

Galerii: Kłodzko 2010

 

 

Filip :: 2010-09-08 22:35:21

newsBitwa pod Waterloo

W dniach 18-20 czerwca Pułk 4ty Piechoty Xięstwa Warszawskiego brał udział w obchodach 195 rocznicy bitwy pod WATERLOO.W czasie obchodów odbył się trzydniowy biwak wojsk Wielkiej Armii Francuskiej i Wojsk Sprzymierzonych (pruskich, austriackich i angielskich). Obozy założone były na farmach, w których historycznie odbywały się ciężkie boje, więc mieliśmy zaszczyt stąpać po ziemi, na której ginęli żołnierze obu armii 195 lat temu. Dawne Waterloo znajduje się obecnie ok. 20 km od Brukseli, a biwak wojsk francuskich założony był na farmie Ransquin w pobliżu miasta Lasne. 
  Podczas obchodów odbyły się dwie wielkie bitwy z udziałem około 2300 żołnierzy, wśród których był polski batalion liczący ok.120 ludzi. Ogrom wszystkich wojsk robił niesamowite wrażenie. Kanonady artylerii, wystrzały karabinów i szarże kawalerii pozwoliły chociaż odrobinę poczuć smak historii i atmosferę wielkich bitew. Pole bitwy grzmiało nieustannym hukiem i całe zasłonięte było dymem z wystrzałów z pośród których wynurzały się sylwetki żołnierzy przeciwnika. I tu ciekawostka. Pierwszy raz mogliśmy stanąć oko w oko z oddziałami słynnych HIGHLANDERÓW, czyli szkockich oddziałów ubranych w charakterystyczne spódniczki i czerwone kurtki, za którymi cały czas ciągnął się głos grających dudziarzy. Doszło nawet do starcia na bagnety, więc mogliśmy przyjrzeć się z bliska sobie nawzajem. Myślę, że powodem ataku na nasze oddziały była ciekawość, gdyż w historii rekonstrukcji nie dochodziło jeszcze do starć naszych oddziałów. Szkoci próbowali nas zaskoczyć szybkim atakiem z boku podczas przemarszu po polu bitwy. Jednak poziom wyszkolenia naszych oddziałów jest już wysoki, więc ustawiliśmy się szybko i sprawnie do przyjęcia ataku zgodnie ze sztuką wojenną zawartą w regulaminie z 1791 roku i odparliśmy atak zmuszając ich do wycofania się. Na drugi dzień już nie byli tak skorzy do natarcia. 
  Największe wrażenie podczas bitew robił ogień całej brygady francuskiej, kiedy równocześnie strzelało około tysiąca karabinów rozciągniętych na odległość dwustu metrów. Można było zobaczyć jak po komendzie głównodowodzącego wśród wrzasków dowódców powtarzających rozkazy podnosi się las bagnetów, które później falami pochylały do celu i po chwili całkowitej ciszy oczekiwania na komendę „PAL!!!”, która wydawała się wiecznością następował ogromny, ciągnący się kilkanaście sekund huk tysiąca karabinów . 
    Oczywiście zgodnie z historyczną prawdą przegraliśmy bitwę uciekając w popłochu po tym, jak załamało się natarcie słynnej Starej Gwardii.    

Gonzo
               więcej na forum: Waterloo 2010

Filip :: 2010-06-22 02:11:27

newsJarmark Tumski-Płock 12 czerwca 2010

W sobotę 12.06.2010r. Pułk 4ty na zaproszenie "Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku" miał zaszczyt uczestniczyć w Jarmarku Tumskim.
Dnia owego stawili się Pitrek wraz z synem, Sławek, Tomek, Łukasz (czyli skromny ja) oraz Robert, który sprawnie doprowadził nas do miejsca postoju, którym było stoisko grupy "Tradytor". Członkowie ekipy okazali się niezwykle sympatyczni, służyli pomocą i chętnie dzielili się tym co sami mieli.

Nasz "starganik" w krótkim czasie zamienił się w punkt reklamowo - werbunkowy Pułku 4go i Tradytora. Zwiedzający (najczęściej w wieku produkcyjnym będąc) chętnie podchodzili pytając o to,skąd się w ogóle tacy przebierańcy wzięli jak też o krótką historię oddziału. Większość z nich robiła wielkie oczy, gdy dowiedzieli się że to właśnie z Płocka Pułk 4ty się wywodzi.Nie zabrakło i takich, którzy dzielili się z nami wiedzą historyczną, jaką sami posiadali. Pitrek przywiózł wydrukowane ulotki reklamowe,którymi skutecznie "oflagowaliśmy" najbardziej widoczne rejony naszej budki. W tym miejscu zaznaczyć należy, że najczęściej uwagę przechodniów przyciągały wystawione czapki oraz karabiny ustawione w kozła.

W ciągu dnia coraz to więcej osób podchodziło do stoiska a kilkoro dzieci z czapą rogatą na głowie uwieczniło pamiątkowym zdjęciem swój pierwszy kontakt z napoleońskim wojskiem.

Do naszych głównych zadań należało ukazywanie się w całej okazałości mundurowo ekwipunkowej, stąd nasze częste"patrole patrolujące rejon patrolowania". Mieliśmy wówczas okazję podziwiać bogaty asortyment sprzedawców, czyli: pocztówki, znaczki, monety i banknoty,wyroby garncarskie, bibeloty, książki, ruchome starocie typu sztućce, ramy, elementy wykończeniowe, oraz militaria (szable, bagnety, naszywki, medale). W czasie jednego z takich spacerów średnio przechodziliśmy około 10 metrów po czym byliśmy zatrzymywani gorącą prośbą o zrobienie sobie z nami zdjęć. Ciekawym jest też, że niemal przy każdym stoisku wystarczyło się zapytać o cokolwiek by dowiedzieć się ile sprzedawca wie na temat historii -niekoniecznie związanej z Napoleonem. W ogóle stwierdzam, że wiele osób -zarówno widzów, jak i sprzedawców dobrze orientowało się w meandrach czasów dawnych.

Do tego czasu upał nas oszczędzał, ale po kilku godzinach słońce zmieniając pozycję zaczęło świecić prosto na nas, co utrudniało trochę nasze funkcjonowanie...

YanTraken

czytaj więcej na naszym forum: Jarmark Tumski-Płock

admin :: 2010-06-14 16:50:34

newsMikulov 14-16 maja 2010

Dotarliśmy na miejsce ok. godz. 22. Mikulov (miejscowość w Czechach) przywitał nas chmurami i chłodem. Po rozbiciu obozu chłopaki udali się krótki rekonesans na miasto w celu zrobienia zaopatrzenia, tudzież zajrzenia do kilku uroczych knajpek. Rekonesans był jednak dość krótki, bo wrócili dość szybko. Ponieważ nie można było palić ognia, po ugaszeniu pragnienia kilkoma wyśmienitymi czeskimi browarkami udaliśmy się na spoczynek wiedząc, że sobota będzie pracowita. I tu pierwszy szok. W nocy zmarzłem bardziej niż w Lipsku. Chłód połączony z dużą wilgocią zrobił swoje. Rano o 7.30 Waldek wybębnił pobudkę (nigdy nie dawajcie mu werbla do ręki ), a ja nie czułem nóg. Szybkie śniadanko i wymarsz na ćwiczenia. Ćwiczyliśmy na tym samym polu co zawsze. Jak zwykle na początku szkoła żołnierza, później szkoła batalionu. Ustawianie batalionu plutonami w różnych formacjach i czworobok batalionem. Część ćwiczeń prowadził uwielbiany przez polaków kpt. Dworak u którego 10 minutowa przerwa trwa 45 sek. Po ćwiczeniach wróciliśmy do obozu celem uzupełnienia braków żywieniowych i zrobienia ładunków. Tym razem znalazła się godzinka na obejrzenie zamku.

O 15.30 wymaszerowaliśmy na bitwę. Miejsce to samo, czyli rynek miasta. Brak scenariusza. Po drugiej salwie przeciwnika nasz kapral Stefan poległ za cesarza i leżał samotnie przez następne 10 minut na środku placu pomiędzy francuską artylerią a dwoma sekcjami Austriaków. Po każdym strzale armaty patrzeliśmy o ile przesunęły się zwłoki Stefana. Oczywiście po strzale armatnim odpowiadały ogniem sekcje Austriaków. W końcu publika się nad nim zlitowała, wyciągnęła go  spod ognia i sowicie napoiła środkami wzmacniającymi. A artyleria w tym roku biła nieźle. W jednym ze sklepów szyba nie wytrzymała wystrzałów. Jak on to przeżył, tego nikt nie wie.

Po zwycięstwie, krótka przerwa i tradycyjnie przejazd do Drasenhofen w Austrii. Tam potyczka w zabytkowej uliczce i poczęstunek, który tym razem był bardzo ubogi w jadło. Ja po dopilnowaniu odstrzelenia niewypałów o jadle mogłem tylko pomarzyć. Podobno było raptem trochę kanapek. Za to wina bezmiar. Na stołach 10 litrowe kartony i lej bracie ile chcesz. Niestety chłód dość szybko wygnał wszystkich do autokarów. O ile do południa było całkiem znośnie jeśli chodzi o pogodę, to już pod wieczór było naprawdę zimno. Ręce kostniały na karabinach. W obozie wylądowaliśmy około dwudziestej, dość mocno zmęczeni intensywnym dniem. Na miejscu okazało się, że oddział austriacki miał znajomości lub był na tyle sprytny, że przytargał do obozu trzy 10 litrowe kartony wina i jeden odstąpił armii Księstwa. Jednak karton został opróżniony tylko  w około 1/3 i wojsko znikło w namiotach. Czwartacy zajęli namiot z ławami, opuszczony chwilowo przez właścicieli, czyli 8`eme regiment. Jakiś czas później powrócili właściciele i resztę bardzo zimnego wieczoru spędziliśmy na miłych pogawędkach, wspominając krecika, rumcajsa, makową panienkę i wiele innych postaci. Gospodarze okazali się przemiłymi osobami, wbrew różnym pogłoskom, darzących Polaków sympatią. Poznaliśmy: Alenę, Franciszka, Romana, Honza i jeszcze jednego Honza. A ponieważ w kartonie było mnóstwo środka ułatwiającego zrozumienie języka, konwersacje kwitły mimo przenikliwego zimna. Zimno potęgował fakt, iż nie wolno było palić ognia. Oprócz wina, gospodarze posiadali "francuską" brandy (bo angielska nie przeszła by przez gardło ), więc umiejętnie dawkowana świetnie rozgrzewała. I w tej atmosferze długo było o rekonstrukcji, historii, obu narodach i wielu innych tematach. W końcu jednak trzeba było udać się na spoczynek.

W niedzielę rano nie widziałem, czy mam jeszcze nogi czy nie. Naprawdę!! W tym roku Mikulov okazał się strasznie trudną imprezą pod względem warunków atmosferycznych. 
Dodam, że w nocy zaczęło padać i padało do samego wyjazdu. Brak ognia jest ogromnym utrudnieniem. 
Po śniadaniu okazało się, że będziemy brali udział w uroczystości odsłonięcia małego pomnika ku pamięci żołnierzy rannych w bitwie pod Austerlitz, którzy to przebywali w szpitalu w Mikulovie i w nim zmarli, w większości na tyfus ( jeśli dobrze zrozumiałem ), i w większości stanu osobowego (jak twierdzi Waldek, był to szpital a`la NFZ). Pomnik postawiono w miejscu, gdzie znaleziono szkielety żołnierzy. Piechota oddała salwę karabinową, artyleria trzy strzały i wróciliśmy do miasta, gdzie przez pół godzinki uczyliśmy się tyraliery tworzonej z miejsca. Później tradycyjnie, złożyliśmy kwiaty pod pomnikiem księcia Ditrichstein w mauzoleum i obejrzeliśmy kaplicę, w której są sarkofagi całej rodziny Ditrichstein. 

Następnie zwinęliśmy obóz i ruszyliśmy do domu przez deszcze i wiatry o ogromnej sile. Momentami maiłem problem by utrzymać się na jednym pasie drogi. 
Podsumowując. Impreza intensywna jednak bardzo sympatyczna. Jak zwykle nauczyliśmy się czegoś nowego. Poznaliśmy nowych ludzi. Zimno, zimno i wilgotno. Tylko sobotnie przedpołudnie znośne, ale zaliczamy to na poczet zaprawiania się na trudne warunki (na szczęście na wszelki wypadek zabraliśmy płaszcze). Oczywiście urok miasta wynagradza wszystko.
 Gonzo

zdjęcia w naszej galerii: www.pulk4piechoty.dywizjaxw.pl/gallery2/main.php

Filip :: 2010-05-18 14:43:11

newsWręczenie sztandaru

Dnia 3 maja 2010 roku grupa rekonstruująca Pułk 4 Piechoty XW otrzymała chorągiew – wierną kopię zachowanej w Muzeum Czartoryskich w Krakowie chorągwi Regimentu IV z czasów Insurekcji Kościuszkowskiej. Widnieją na niej słowa: „Gdy się chce bronić nie innych ciemiężyć hasło Polaka zginąć lub zwyciężyć”. W swej książce ”Wojsko Polskie Księstwo Warszawskie 1807 – 1814” Bronisław Gembarzewski opisuje ten sztandar i podaje, że był on w posiadaniu „czwartaków” w czasie wojen napoleońskich. Teza ta jest obecnie trudna do zweryfikowania, ale skłoniła nas do poszukiwań oraz do podjęcia starań o wykonanie wiernej repliki tej historycznej chorągwi. I teraz, dzięki pomocy wielu osób i ogromnemu zaangażowaniu naszego kolegi Sławka Tomanka, kopia sztandaru jest w naszych rękach!!! 
Wykonała go, z dbałością o najmniejsze detale, muzealna pracownia konserwacji tkanin. Na karmazynowym tle umieszczony jest biały orzeł, a nad nim wspomniana wyżej sentencja, wyhaftowana białymi literami. Ciekawostką jest to, że chorągiew jest gonfanonem. Może powstała z przerobionej chorągwi kościelnej? Nie zachowała się jej druga strona. Na potrzeby rekonstrukcji została wykonana identycznie jak strona pierwsza. Oryginał nosi też ślady dużych uszkodzeń, które mogły powstać w walce. Cały róg został naszyty z innej tkaniny, maskując porozrywaną materię.


Uroczystość poświęcenia i wręczenia sztandaru odbyła się w Kościele Św. Kazimierza w Policach, podczas mszy św. za Ojczyznę. Gwoździe do sztandaru przybili fundatorzy:
Burmistrz Gminy Police - Władysław Diakun
Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury - Anna Ryl
Prezes Przedsiębiorstwa Energetyki cieplnej S.A. - Cezary Arciszewski
Prezes Polickiego Towarzystwa Strzeleckiego „Grajcar” - Sławomir Tomanek

Następnie Burmistrz Polic przekazał sztandar w ręce pocztu z Pułku 4 Piechoty XW, który przy dźwiękach śpiewanej przez chór „Bogurodzicy”, dokonał jego prezentacji.
Cała uroczystość, pomimo swej surowej i prostej formuły przebiegała w podniosłej atmosferze. Można było wyczuć ogromne skupienie ludzi, a wielu nie kryło wzruszenia.

„Czwartacy” przybyli do Polic już dwa dnia wcześniej. Koledzy skupieni w Towarzystwie Strzeleckim „Grajcar”, na swej strzelnicy w pobliskim Dobieszczynie, zorganizowali Piknik Historyczny z całym szeregiem imprez i pokazów. W pikniku udział wzięli rekonstruktorzy ze szczecińskiego stowarzyszenia „Zachód 1944”, przedstawiający dioramę sprzętu, wyposażenia i uzbrojenia oddziałów spadochronowych drugiej wojny światowej – amerykańskich i kanadyjskich, oddział zaciężnej krzyżackiej piechoty i artylerii pod dowództwem Jacka Grondke "Wuja" oraz żołnierze i markietanki z Pułku 4 Piechoty XW. Wszystkie te grupy rozbiły swe biwaki na terenie strzelnicy. W trakcie trwania imprezy przybyli jeszcze kawalerzyści z 12 Pułku Ułanów Podolskich. Byli w tych dniach na wiosennym rajdzie i urządzili postój w pobliskim lesie. 

      Piknik rozpoczął się 1 maja międzynarodowymi zawodami z broni krótkiej „Dicke Bohne” (gruba fasola).
1 miejsce zajął Edward Wilkocki występujący w mundurze z okresu wojnysecesyjnej strzelając z repliki 19 wiecznego kapiszonowego pistoletutarczowego
2 miejsce zajął Piotr Wojciechowski z JSSC e.v. z Eggesin (Niemcy) strzelając z pistoletu centralnego zapłonu
3 miejsce zajął Sławomir Tomanek strzelając z repliki colta Walkera

Potem można było zobaczyć pokaz działania średniowiecznej artylerii. Już wkrótce zagrzmi ona nad polami Grunwaldu.
Wieczorem rozpalono ogniska, gdzie biesiadując, uczestnicy pikniku, spędzili prawię całą zimną noc z 1 na 2 maja. 

Poranek 2 maja przywitał nas prześliczną, słoneczną pogodą.

Po śniadaniu puchary za 1 majowe zawody wręczył Starosta Policki Leszek Guździoł.

Potem mogliśmy rekreacyjnie postrzelać z naszych skałkowych karabinów na dystansie 25 i 50 metrów. Tradycyjnie zaczęliśmy od pokazu. 
Za pomocą ładunku prochowego została rozstrzelana plastikowa butelka wody. Daje to dobre wyobrażenie o sile nawet „ślepego” strzału z czarnego prochu i konieczności przestrzegania zasad bezpieczeństwa na strzelnicy i polu rekonstruktorskiej bitwy. Używaliśmy ładunków 8 gramowych, z czego ok. 1 gram był zużywany na podsypywanie panewki. Kule nie były dołączane do ładunków. Celem była 1,5 metrowa sylwetka grenadiera z naniesioną, owalną tarczą. 
Strzelanie to, choć niehistoryczne z uwagi na mniejszy ładunek prochu i ładowaną osobno kulę, było bardzo pouczające. Staraliśmy się dokładnie przestrzegać „poruszeń” i „pozycji” zawartych w regulaminie musztry z 1810 roku. Przeprowadzono też musztrę w zakresie „Szkoły żołnierza” ze szczególnym zwróceniem uwagi na prawidłowe nabijanie na dwanaście tempów. Potem wiedzę tę wykorzystaliśmy kilkakrotnie strzelając do tarczy z ostrych ładunków 12 gramowych. Nie udało się wystrzelić 3 razy w ciągu minuty. Najlepszy wynik to 1:08. 

Nasi koledzy z „Grajcara” zorganizowali też strzelanie z AK-47, rewolwerów, pistoletów i karabinków czrnoprochowych, mosina i wyczynowej wiatrówki.
Po pysznym obiedzie, pojechaliśmy na wycieczkę do ruin fabryki benzyny syntetycznej „Hydrierwerke” w Policach. Zostaliśmy oprowadzeni, po jej terenie, przez przewodnika z Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Polickiej „Skarb”. To co tam zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, to temat na osobny artykuł, ale na pewno wszyscy byli z wycieczki bardzo zadowoleni.
Wieczorem, po powrocie na strzelnicę i krótkim odpoczynku, poświęciliśmy jeszcze kilkanaście minut na musztrę i po zachodzie słońca, tradycyjnie usiedliśmy przy obozowym ognisku. 
Rozmowy i przekomarzania trwały jeszcze długo w nocy.
Rano, po spożyciu jajecznicy ze 150 jaj, zwinęliśmy obóz, zapakowaliśmy się w samochody i pojechaliśmy do Polic na mszę.

W tym miejscu, na koniec, należą się ogromne podziękowania dla organizatora całego przedsięwzięcia Sławka Tomanka oraz dla Magdy i Pawła Chodoruków. Ludzi dla których nie ma rzeczy niemożliwych, a każdy problem rozwiązywany jest z uśmiechem i życzliwością. Jesteśmy dumni, że możemy być razem w jednym pułku.

Piotr Sawiak
 

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w naszej Galerii: www.pulk4piechoty.dywizjaxw.pl/gallery2/main.php

Filip :: 2010-05-06 22:19:09

newsKatyń 2010

 

Głowa państwa polskiego nie żyje. Prezydent Lech Kaczyński zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.

Wraz z nim zginęło 95 osób, w tym Pierwsza Dama, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego i czołowi przedstawiciele polskiej polityki.

Cześć  Ich pamięci!



Filip :: 2010-04-10 22:23:55

newsWesołych Świąt

Pogodnych Świąt Wielkanocnych, wiosennego nastroju, 
serdecznych spotkań w gronie rodziny
i wśród przyjaciół
oraz wesołego "Alleluja"
 życzy Pułk 4 Piechoty XW 

Filip :: 2010-04-02 10:04:29

newsJonkowo

W ostatni weekend, 19-21 marca 2010 roku „czwórka” była w gościnnym Jonkowie. To trzeci nasz wyjazd na tę imprezę. Część oddziału zjawiła się jeszcze w piątek, a część dopiero w sobotę. Kwaterowaliśmy w miejscowej szkole. Cały wieczór i duża część nocy upłynęła na powitaniach i rozmowach z dawno nie widzianymi kolegami i koleżankami.  Świętowaliśmy też, może trochę zbyt intensywnie, imieniny Józefa „Pepe”, któremu jeszcze raz życzymy 100 lat!!!

Po wczesnej pobudce i dobrym śniadanku zapakowaliśmy się w autobus i jazda w teren. Mieliśmy do przejścia trasę ok. 5-6 km z metą w Jonkowie. Po drodze mogło dojść do spotkania z wrogiem, więc maszerującą kolumnę ubezpieczała straż przednia. Z zadania tego doskonale wywiązali się koledzy z Pułku 3 Piechoty XW. Marsz odbywał się przez piękny, stary, bukowy las. Liczne pagórki wzdłuż drogi mogły kryć zasadzkę, ale jak potem się okazało, były to nieuzasadnione obawy. Wróg zaspał. Główną kolumnę marszową tworzyły trzy plutony złożone z Pułków 2,4 i 7 Piechoty XW. Po drodze wykonaliśmy kilka manewrów, symulując rozwinięcie w linię bojową w kierunku ew. natarć przeciwnika, a następnie przejście z linii bojowej w kolumnę marszową. Las się skończył i wyszliśmy na pola. Tutaj można było potrenować rozwijanie w tyralierę. Początkowo w ramach plutonów, a potem cały batalion. Przy tyralierze na 3 kroki dało to linię na ok. 120m. Niezły widok i fajne uczucie gdy taka formacja wykonywała obroty i marsze.

Gdy dotarliśmy do Jonkowa, w okolice „Ruskiego Szańca”, przyszedł czas na robienie ładunków. Pochwały dla organizatorów za zapewnienie dużej ilości prochu. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu nasze ładownice się zapełniły.

Bitwa rozpoczęła się planowo o 15,30. Pole rekonstrukcji było w tym roku trochę większe niż rok wcześniej. Strona „Francuska” dysponowała silną artylerią, niezbędną przy zdobywaniu umocnienia, jakim jest „Ruski szaniec”, czterema plutonami piechoty i kawalerią. Bitwa przebiegała planowo i dość spokojnie. Atak na pozycję wroga rozpoczął się od zajęcia przedpola szańca przez oddziały w szyku tyralierskim. Można było wtedy podciągnąć działa i rozpocząć ostrzał głównej pozycji wroga. Wkrótce pole bitwy zasnuły chmury dymu prochowego, przez który było widać tylko sylwetki przeciwnika i ogień z ich broni. Wszelkie próby kontrataku były powstrzymywane głównie przez kawalerię, która, bez względu na trudny, miękki teren, poruszała się po polu bitwy szybko i szarżowała na skrzydła atakujących kolumn. Po dłuższym ostrzale artyleryjskim przyszedł czas na piechotę. Plutony minęły linię dział i rozwinęły się na wprost szańca. Amunicji było dużo, więc ognia nie żałowaliśmy. Salwy plutonów, ataki na bagnety, tak wyglądało przedpole szańca przez kilkanaście minut. W końcu wróg zajął pozycję za fosą, a my przygotowaliśmy się do generalnego szturmu. Podciągnięto artylerię, która kilkoma salwami zaznaczyła swoją przewagę nad broniącym się już resztkami sił przeciwnikiem i biegiem na wały szańca. Szturm nie był od razu pomyślny. Część oddziałów została początkowo odparta, ale ponowienie ataku przyniosło sukces, który szybko rozwinęła kawaleria, wdzierając się razem z piechotą na stromizny umocnień. Przyszedł czas na plądrowanie zdobytego obozu wroga. Nam przypadła chyba najlepsza część łupu, bo natrafiliśmy na kocioł pełen gorącego żurku. Pycha!!! Jeszcze raz dziękujemy Wileńskiemu Muszkieterskiemu Pułkowi za uraczenie nas tą strawą.

Warto jeszcze dodać, że cały dzień padał deszcz.

Po bitwie czas wolny spędziliśmy na zwiedzaniu straganów i regeneracji nadwątlonych, tym jakże intensywnym dniem, sił. Przyszedł też czas pożegnań, bo cześć z nas musiała szybko meldować się w domach.

W niedzielę odbyły się zawody strzeleckie, na których nasz kolega Jarek Kamiński zajął trzecie miejsce. Gratulacje!!! 

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z Jonkowa w naszej Galerii www.pulk4piechoty.dywizjaxw.pl/gallery2/main.php

Vivat Wojsko Polskie

Vivat Pułk 4

 

Piotr Sawiak

 

filip :: 2010-03-25 09:25:08

newsPrzeszliśmy...

     Przeszliśmy kurpiowskim szlakiem...nogi trochę pozdzierane, ale twarze uśmiechnięte i humor wszystkim dopisywał. 

     Był gar gorącego bigosu, łyk łomży export, był też Kurczak legionista co dwóch naszych przyprawił gumową pałą o rozdarcie szwu w kroku, był bilard, potem było chrapanie pokotem na deskach, o 8.00-9.00 wymarsz, droga, las, ostatni przyjazny dom na szlaku czyli sklepik na rozdrożu i zabicie kałuży, potem znowu droga i las, baczność! prezentuj bron! chwała bohaterom! - mogiła żołnierzy 1920, przekraczamy słup graniczny, modlitwa przy kapliczce, wizyta w gospodarstwie Sylwka i szczęśliwy odpoczynek na słomie, znowu droga i las, sprośny trop 150cio kilowej sztuki, podmokłe otwarte przestrzenie, ledwo się grzęźnie, mokre buty i odciski, dziczy trup na szlaku, znowu mokro, teraz to już chyba bagienko, samotna chatka Koczkodana (miejscowy pustelnik - straszny, bez lewej ręki, jednak spodobało mu się darować nam życie, a nawet wspomógł radą), uff, droga, kałuże, las, fundamenty i piwnice zarośniętych zabudowań upatrzone na miejsce biwaku, ognisko i posiłek, ludzie już nieźle zdrożeni marszem i znękani odciskami ale morale wciąż wysokie, zdjęcia przy wieży Sarumana i nazad w drogę powrotną, droga, las, kałuże i lód, na rozdrożu Kapliczka-domek jako wotum odzyskanie niepodległości 1918, dalej w drogę, przystanek na szosie, ponosimy straty marszowe, tracimy kapitana i podoficera, dalej traktem do wsi - ostatni wysiłek godz. 16:00 (?), w końcu spoczynek. 
   W ok. 8 godz. zrobiliśmy mniej więcej 20 kilometrów na przecież nie łatwym terenie i w surowym klimacie.
Kolejnego dnia pomaszerowaliśmy do pobliskiego skansenu w Kadzidle, gdzie w malowniczej scenerii mogliśmy zapoznać się z urządzeniami stosowanymi w XIX wieku - zwiedzliśmy starą olejarnię, kuźnię i spichlerz oraz chałupy i zabudowania dawnej wsi kurpiowskiej. W skansenie zostaliśmy życzliwie przyjęci, za co bardzo dziękujemy.

      Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tej wyprawy, w naszej Galerii. Pułk 4 piechoty Xięstwa Warszawskiego

  
 

filip :: 2010-03-07 17:43:02

newsKurpiowskim szlakiem...

W dniach 26-28 lutego Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego organizuje przemarsz, na który zaprasza wszystkich chętnych do sprawdzenia swoich sił i swojego sprzętu i oporządzenia w warunkach zimowego marszu. Warunkiem uczestnictwa jest posiadanie munduru i wyposażenia z lat 1717-1831. 

Plan imprezy:

26 lutego przyjazd na miejsce zakwaterowania w miejscowości Kadzidło koło Ostrołęki. Nocleg jest zarezerwowany w budynku miejscowego Gminnego Ośrodka Kultury. Spanie na podłodze. Dostępne jest zaplecze sanitarne i kuchnia. 

27 lutego pobudka o 5,00 przygotowanie do wymarszu i wymarsz ok. godz. 6,00. Większość trasy poprowadzona jest lasami i polami, przez tereny dzikie i w małym tylko stopniu zmienione ludzką ręką. Po drodze jest szansa na spotkanie z dzikimi zwierzętami. Chcemy też odwiedzić skansen. Długość trasy ok. 25 km, chyba, że warunki zmuszą nas do skrócenia trasy. W tej chwili w okolicy Kadzidła śnieg sięga kolan i większość szlaków jest nieprzetarta. Marsz kończy się w Kadzidle, gdzie od godz. 16,00 czekał będzie ciepły posiłek. 

28 lutego powrót do domu. 

Koszt imprezy:
Opłata za wynajem sali Gminnego Ośrodka Kultury oraz za posiłek jest zależna od ilości zgłoszonych osób.
Dokładnie będzie podana przed imprezą.
Ubezpieczenie uczestnicy muszą wykupić samodzielnie.

Zgłoszenia proszę kierować na adres:
Piotr.sawiak@wp.pl lub telefonicznie 601 73 73 43
Zgłoszenia są przyjmowane do 19 lutego br. 
 

Filip :: 2009-12-16 21:49:10

newsBudowa strony

Dzielnie pracujemy nad budową strony:)

Idzie nam coraz lepiej. Nie poganiać, bo tracimy oddech.

Wszystkich pozdrawiam.

Filip:)

Filip :: 2009-12-16 21:48:21

Logotypy

logo
[medium PL] [mini PL] [mini UK] [mini ES]


Linki