Rok 1808

PŁOCK

      Jesienią 1807 roku, po odbytej kampanii 1807 roku oba bataliony pułku 4-go wracają przez Warszawę do Płocka, gdzie pełniąc służbę garnizonową będą przebywać na leżach zimowych. W dniu 20 lutego 1808 roku w Płocku Generał brygady Woyczyński wręcza żołnierzom pułku 4-go odznaczenia Krzyży Wojskowych Księstwa Warszawskiego (Virtuti Militari) za udział w kampanii 1807: 6 Krzyży kawalerskich, 4 Krzyże złote, 6 Krzyży srebrnych. Ceremonię poprzedziło nabożeństwo. Mszę Świętą celebrował JE ks. bp. Liberadzki. Krzyże wręczał komendant placu w Płocku gen bryg. Woyczyński. Zachowały się w pamiętnikach jego słowa skierowane do żołnierzy pułku 4-go, władz i licznie zgromadzonej ludności „Oficerowie, podoficerowie i żołnierze! Imieniem Ojczyzny oddaję Wam krzyże wojskowe, nagrody męstwa, zasług i pośpiechu z jakim stanęliście pod chorągwie narodowe. Chlubny ten zaszczyt, który pierś waszą pokryje, niechaj będzie kosztem zwycięstwa w potyczkach, rękojmią cnót obywatelskich w pokoju! Szczęśliwym jest dla mnie zdarzeniem, że pułk 4-ty, który organizowałem z rąk moich odbiera ordery za mężne dopełnienie powinności pod murami Grudziądza i nad brzegami Narwi!”<1> Miało to szczególny wydźwięk dla miasta i ziemi płockiej, które wystawiły pułk. W marcu 1808 roku pułk wymaszerowuje w kierunku Warszawy.


<1> - Aleksander Idzik „Czwarty Pułk Piechoty 1806-1966”, Londyn, op.cit. str.10

 

POLSKA – HISZPANIA

      Delegacja z Księstwa Warszawskiego 10 maja 1808 podpisała z Rządem Francuskim dwie konwencje (pomiędzy Cesarzem Francuzów Napoleonem I a Księciem Warszawskim Fryderykiem Augustem), z czego pierwsza dotyczy finansów, a druga przekazuje 8000-tysięczny korpus polski na żołd i służbę francuską z zastrzeżeniem, iż wojsko to nie może być użyte poza granicami Europy. Pułk 4-ty piechoty został wkrótce wyznaczony w skład tegoż korpusu, który będzie nosił nazwę dywizji polskiej. 7 sierpnia 1808 marszałek Louis Davoust dokonuje przeglądu. Stan pułku 4-go piechoty Księstwa Warszawskiego: 65 oficerów i 2494 podoficerów i żołnierzy, razem 2559.

      22 sierpnia 1808 Batalion pierwszy 4-go pułku przeszedł granicę. Marszruta do Hiszpanii, którą to drogą maszerowały pułki 7-my, 9-ty i 4-ty, w odstępach dwudniowych, była następująca: Koźmin - 22 sierpnia, Borek - 23 sierpnia, Dolzig(Dolsk) - 24 i 25 sierpnia, Kosten(Kościan) - 26 sierpnia, Grütz(Grodzisk) - 27 sierpnia, Trishtiegel(Nowy Tomyśl) - 28 i 29 sierpnia, Meseritz(Międzychód) - 30 sierpnia, Schwerin(Skwierzyna) - 31 sierpnia, Landsberg(Gorzów Wielkopolski) - 1 września, Küstrin(Kostrzyń n/Odrą) - 2 i 3 września, Frankfurt am Oder (Słubice) - 4 września, Beeskov - 5 września, Lübben - 6 września, Luckau - 7 września, Luckau - 7 września, Herzberg - 8 września, Torgau - 9 i 10 września, Eilenburg - 11 września, Lipsk - 12 września, Weissenfels - 13 września, Naumberg - 14 września, Büttelstadt - 15 września, Erfurt - 16 i 17 września, Gotha - 18 września, Eisenach - 19 września, Vacha - 20 września, Hünfeld - 21 września, Fulda - 22 i 23 września, Schültern - 24 września, Gellenhaus - 25 września, Hanau - 26 września, Frankfurt am Main - 27 września, Maintz(Moguncja) - 28 września. W Moguncji była ówczesna granica francuska. Tutaj otrzymali karabiny (francuskie), tornistry, ładownice i czaka. Następnie droga wiodła przez Creuzenach, Grevenmacher, Luxemburg, Trier, Longoy, Montmedi, Carignan do Sedanu, dokąd pułk 4-ty przybył dnia 12 października (1808-przyp. aut.) W tym dniu generał Valence, do którego dywizji zostały zaliczone trzy pułki polskie, odbył przegląd 4-go pułku i wyraził się o nim w raporcie do francuskiego ministra wojny: >>Pułk ten jest bardzo piękny: ludzie wydają się być mało zmęczeni po odbytym długim marszu. Korpus ten jest dobrze wyćwiczony. Ubiór jest w złym stanie; ubiór głowy jest jeszcze dobry. Pułk ten jest uzbrojony karabinami francuskimi. Dalej maszerowano na Messier, Cherleville, Soissons i Paryż, który pułk 4-ty osiągnął 24 października.” <1>

      „Pułk przybył onegdaj do Paryża; wczoraj odbyłem jego przegląd. Postawa ludzi jest piękna; wydało mi się, że korpus oficerów posiada mało wyrobienia. Ubiór jest w złym stanie: brakuje 653 mundurów, 674 lejbików, 1308 spodni, 37 kaszkietów(czaka na wzór francuski - przyp.aut.), 2142furażerek, 2460 czarnych halstuchów, 1898 ładownic i pasów do nich, 744 bandolierów i pałaszy, 32 pasów do bębnów, 1932 płaszczów. Część tych przedmiotów powinna być wydana wczoraj z wieczora, mianowicie trzewiki, z których pułk jest zupełnie ogołocony, gdyż każdy żołnierz posiada tylko jedną parę, w której wyszedł z Warszawy. Na przeglądzie więcej niż 50 ludzi było zupełnie boso(!). Kazałem ich obuć na miejscu, kupując na mieście 100 par trzewików, dla tych, którzy mieli do tego naglącą potrzebę. Pułkownik powinien otrzymać naganę, gdyż pozwolił maszerować ludziom w tym stanie dłużej niż tydzień. Wojsko to wydaje się być ożywione dobrym duchem i zasługuje, aby miano o nim staranie. Znajduje się w nim 535 starych żołnierzy, którzy służyli w wojsku pruskim; są oni rozmieszczeni w kompaniach grenadierskich. Pozostało w tyle tak w Polsce, jak po drodze 82 ludzi, a 357 znajduje się w szpitalach. Pułk dnia tego liczył obecnych 2021, nieobecnych 454, ogółem 2475 głów.” <2> 24 października 1808 Napoleon spotyka i wizytuje pod Rambouillet pułk 4-ty piechoty Księstwa Warszawskiego, o czym umieszczono następującą wiadomość w Dzienniku Państwa: „Najjaśniejszy Cesarz, spotkawszy o dwie mile od Rambouillet piękny pułk polski, zostający pod rozkazami pułkownika Feliksa Potockiego, wysiadł z karety i odbył jego popis po drodze. Najjaśniejszy Pan zdawał się być zadowolony z dobrej postawy tego wojska i przybywszy do Rambouillet rozkazał, aby tegoż wieczora dana była dla każdego żołnierza butelka wina. <3> 17 listopada 1808 Pułk 4-ty piechoty Księstwa Warszawskiego, maszerując przez Tours, Chatelrau dociera do Bordeaux<4> i wypoczywa przez 2 dni. 19 listopada 1808 Wymarsz pułku 4-go piechoty Księstwa Warszawskiego z Bordeaux do Bajonne. Nakazane przez Napoleona wyposażenie i dozbrojenie nie dociera do pułku. 29 listopada 1808 Pułk 4-ty piechoty Księstwa Warszawskiego dociera na granicę francusko-hiszpańską w Saint Jean de Luz / Iruna. Stan pułku 61 oficerów, 2004 podoficerów i żołnierzy, razem 2065.


<21> - Aleksander Idzik „Czwarty Pułk Piechoty 1806-1966”, Londyn, op.cit. str.12
<22> - ibidem, op.cit. str.12
<24> - ibidem, op.cit. str.13
<27> - ibidem, op.cit. str.14

 

PUENTE DEL ALMARAZ

mini_almaraz

      I-szy batalion Cypriana Zdzietowickiego wyrusza 29 kwietnia 1807 roku z Warszawy do oblężenia Grudziądza, gdzie dociera 12 maja 1807. Udział Batalionu I-szego pułku 4-go piechoty Księstwa Warszawskiego w oblężeniu Grudziądza. Aby zrozumieć z czym mieli mierzyć się żołnierze pułku 4-go i wraz z innymi oddziałami francuskiego korpusu oblężniczego warto dostrzec, że była to jedna z nowocześniejszych, nie tak dawno budowanych twierdz. Wzniesiono ją za czasów króla pruskiego Fryderyka II, przewidując dalsze krajanie „tortu polskiego”. Twierdzę budowano tak, że można ją było atakować w zasadzie wyłącznie od strony lądu, choć jak pokazał przebieg oblężenia z roku 1807 ostrzeliwano ją także z drugiego, to jest zachodniego brzegu Wisły. Twierdza była niejako obrócona tyłem do rzeki. W dobie napoleońskiej była obok brytyjskiego Gibraltaru nowocześniejszych Srebrnej Góry jedną z nowocześniejszych i trudniejszych pozycji, jakie zdobywano w okresie wojen napoleońskich. Pułk 4-ty piechoty Księstwa Warszawskiego zajmuje pozycje na linii Tusz-Tarpno, na środku pierścienia obrony, mając po prawej swojej stronie jeden batalion wirtemberski i dalej 2 bataliony bawarskie, a po lewej swojej stronie 2 baterie artylerii, stojące w połowie drogi z Grudziądza na Tarpno. Grudziądz obsadzony był pod koniec października 1806 przez 5700 podoficerów i żołnierzy oraz 132 oficerów, z czego 40% składu stanowili Polacy, a przybywający Batalion I-szy stanowił wzmocnienie oddziałów, które od początku 1807 zdobyły, a później powtórnie oblegały twierdzę Grudziądz, ”fortecę, która leży na prawym brzegu Wisły i liczy się do rządu pierwszego<1>, a która „zupełnie ukończona została w roku 1776”. Listopadowa odezwa Dąbrowskiego i Wybickiego wzmogła dezercję w szeregach pruskich: codziennie znikało 15-20 ludzi z twierdzy, co w przeciągu 6-ciu miesięcy dało ubytek 827 ludzi. Zamarznięcie Wisły wzmogło dezercję (Polacy uciekali do departamentów poznańskiego czy kaliskiego, gdzie formowało się Wojsko Polskie - przyp.aut.). poza tym wybuchła epidemia tyfusu, czerwonki i malarii (735 zmarłych). Karności dyscyplina upadły zupełnie. Toteż Courbiere dość bezczynnie przypatrywał się daleko słabszemu przeciwnikowi, ograniczając się do ostrzeliwania ogniem artylerii obsadzonych przezeń miejscowości. Ucierpiał przy tym sam Grudziądz, bombardowany po raz pierwszy 16.III. ”<2> Nadto miały miejsce niegroźne wypady, utrudniające robienie przykopów, co relacjonował wówczas jeszcze por. Józefa Rudnickiego, uczestnik tegoż oblężenia: „Częste wycieczki na nas przez Prusaków czynione, lubo zawsze z ich wielką stratą odparte jednakże nie dozwalały nam momentu spokojnego; jeden tylko zapał, z jakim młodzi nasi wojownicy podówczas walczyli, sił i męstwa nam dodawał.<1>

      W Hiszpanii w grudniu 1808 pułk 4-ty maszeruje przez Burgos do Aranda i dalej z dywizją XW do Segovii, i dalej z korpusem marszałka Lefebvre`a. przez Escorial do Madrytu. Stąd rusza operacja w kierunku La Coruny. Pułk 4-ty maszeruje w kierunku Talavera i dalej w dół Tagu ku Puente del Almaraz, gdzie znajdują się siły hiszpańskie. Złamanie pozycji i wdarcie się na zachód do Portugalii miało odciąć drogę odwrotu w tym kierunku siłom angielskim, które spychane były w pierunku północno-zachodnim ku La Corunie. Rankiem 25 grudnia 1808 Korpus Lefebvre dociera w rejon przeprawy na Tagu –kamiennego mostu z XVI wieku. Rozstawia baterię na wysokim brzegu, dysponuje pułkiem ułanów nadwiślańskich, który przeprawiwszy się poniżej mostu zachodzić będzie na tyły hiszpańskie, odcinając im odwrót. Marszałek Lefebvre, pod którego rozkazami byliśmy - wspominał wachmistrz ułanów nadwiślańskich Kajetan Wojciechowski - korzystając z mocnej pozycji, jaką mieliśmy na wysokich nadbrzeżach Tagu, na drugiej stronie któregostało wojsko hiszpańskiej, wysłał generała Sebastianiego z dywizją, ażeby o mil kilka poniżej, przeszedłszy rzeką, zajął na umówioną godzinę tył nieprzyjacielowi. Tymczasem 4 pułk piechoty polskiej dostał rozkaz przejścia mostu kamiennego, w dwóch miejscach przeciętego przez Hiszpanów.<1> Franciszek Młokosiewicz na czele 1 kompanii grenadierów tegoż pułku przeszedł most rzeczony pod kartaczowym ogniem. Za nim poszła reszta piechoty, która uformowawszy linię bojową,rzuciła się na nieprzyjacielskie armaty. Pułk nasz - wspominał wachmistrz ułanów nadwiślańskich Kajetan Wojciechowski - przez ten czas, przebywszy rzekę wpław i z boku uderzywszy na Hiszpanów,rozstrzygnął wygraną. Z placu bitwy noga jedna nieprzyjacielska nie byłaby uszła, gdyby generał Sebastiani, trudną przeprawą zatrzymany w górach nie był spóźnił się o 24 godzin.<1> Zdobyto 20 armat i obóz, wzięto 3000 jeńców.


<1> - Robert Bielecki, Andrzej Tyszka „Dał nam przykład Bonaparte, wspomnienia i relacje żołnierzy polskich 1796-1815”, Wydawnictwo literackie Kraków 1984, op.cit. str.238

 

© Konrad Bartłomiej Obrębski, Warszawa 2008