Rok 1809

MORO

      20 lutego 1809 Korpus czwarty Wielkiej Armii wyrusza z Toledo naprzeciw dwunasto-tysięcznego<1> korpusu hiszpańskiego i stacza potyczkę pod wsią Moro. Kontrnatarcie odrzuca hiszpański korpus Cartojala, który cofa się do Conseguera, a pod dalszym natarciem korpusu VI-go zostaje odrzucony aż do Manzanares. Pułk 4-ty piechoty stacjonuje w Consequera, gdzie jest świadkiem jak bardzo „Żołnierz francuzki był podówczas w zwyczaju waleczny, lecz mało mając wpojonej subordynacji, łatwo potrafił w kilku godzinach czasu dość spore miasteczko w perzynę obrócić.” <2> Tak oto pierwszy raz żołnierz pułku 4-go polskiego patrzył na „...nieszczęście, jakie wojna mieszkańcom przynosi, płynęła tu krew może i bezbronnych obywateli, a w domach i klasztorach, w płomieniach już będących, wszelkie bezprawia miejsce miały.” <3> Wkrótce potem wraz ze wszystkimi innymi oddziałami pułk 4-ty cofa się na pozycje wyjściowe - do Toledo, gdzie wraz z innymi regimentami oczekuje na pozostałe jednostki ze swojego korpusu. <1> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit., str. 63


<2> - ibidem, op.cit, str. 64
<3> - ibidem, op.cit, str. 64

 

CIUDAD REAL

      27 marca 1809 Pułk 4-ty Piechoty XW bierze udział w ”cztero-godzinnej batalji” <1> pod Ciudad Real (miasto nad rzeką Gwardiana w prowincji Kastylia) z oddziałami Cartojala (15 tysięcy żołnierzy i 20 dział). Korpus hiszpański miał ochraniać szlak komunikacyjny przez góry Sierra Morena na południe do Andaluzji. Zadanie opanowania tego punktu komunikacyjnego i rozbicia nieprzyjaciela podjął 4-ty Korpus gen. Sebastianiego. W bitwie obok Dywizji Księstwa Warszawskiego brał udział Pułk Ułanów Nadwiślańskich. Decydującym dla wyniku bitwy było uderzenie brygady kawalerii gen. Milhauda, która przeprawiła się przez Guadianę pod osłoną 12 dział. Zanim Hiszpanie zdołali się zorientować, zostali zaatakowani i poszli w rozsypkę. (...) Pościg prowadzony następnego dnia przez dywizję kawalerii Milhaud przyniósł Francuzom znaczną zdobycz. <2> ; Straty hiszpańskie 1,5 tysiąca poległych, 4 tysiące zabitych. W pościgu Hiszpanie ”cofali się w największym nieładzie na miasto Almargo” <3> , skąd zostają dalej odrzuceni aż za góry Sierra Morena; zostaje zajęta cała prowincja Mancja; po bitwie pułk kwateruje w Manzenares. Pościg tak wspominał później w swoich pamiętnikach mjr Józef Rudnicki: „Goniąc ich dniem i nocą, zabraliśmy im znaczną liczbę niewolników (żołnierzy wziętych do niewoli - przyp.aut.), mnóstwo amunicji i bagaży. Zapędziwszy ich aż w same góry Sierramoreńskie, pewni będąc, iż nie tak prędko nieprzyjaciel działać zaczepnie rozpocznie, z pod wsi Elvizi polecono nam w głąb prowincji Manchy maszerować. Dywizja nasza stanęła w Manzenares, nad strumieniem tegoż nazwiska. (...) Staliśmy tu spokojnie przez przeciąg trzech miesięcy.” <4> <1> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit. str. 64


<2> - pod red. O.Laskowskiego „Encyklopedia wojskowa” , Warszawa 1933, op.cit., str.737.
<3> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno,, op.cit., str. 64
<4> - ibidem, op.cit., str. 64

 

TALAVERA DE LA REINA

      27 lipca 1809 dochodzi do walnego rozstrzygnięcia pod Talavera de la Reina (miasto w środkowej Hiszpanii nad rzeką Tag, na zachód od Toledo) pomiędzy 55-tysięcznymi wojskami angielsko-portugalskimi gen. Wellingtona (20 tys.) i hiszpańskimi gen. Cuesty (35.tys) z 60 działami a 46-tysięcznymi wojskami i artylerią liczącą 80 dział króla Hiszpanii Józefa Bonapartego, dowodzonymi przez marszałka Jourdana. Wellington po zmuszeniu wojsk francuskich marszałka Soulta po nieskutecznym oblężeniu Porto 11-12 maja 1809 roku do wycofania się z Portugalii dążył do pokonania pojedynczego korpusu Victora przez połączone siły angielsko-portugalsko-hiszpańskie. Victor zajął pozycję obronną 5km na wschód od Talavera licząc na wzmocnienie korpusem gen. Sebastianiego maszerującego pośpiesznie z Madrytu na rozkaz Józefa Bonaparte. Cuesta nie dotarł na czas niwecząc szansę uzyskania przewagi. Po połączeniu armii sił angielsko-portugalsko-hizpańskich Wellington zajął pozycje obronne o 5 km. Na północ od Talvera, za dopływem Tagu – rzeką Albreche, oczekując inicjatywy połączonych sił Wielkiej Armii. Pozycje angielsko-hiszpańskie udało się aliantom dodatkowo wzmocnić oszańcowaniem. Anglicy zajmowali północny odcinek, a Hiszpanie bliższy do Tagu, południowy. 27 lipca okazał się pierwszym dniem przedwcześnie rozpoczętej walki. Pierwszy, wyprowadzony wczesnym wieczorem atak francuskiej piechoty gen. Ruffina na wzgórze Medelin odparty został z zaciekłością przez 2 Dywizję generała Hilla, która przeszła do kontrataku nie przynosząc jednak oczekiwanego otwarcia dla aliantów. Walka zakończyła się około 23-ciej. Dywizja Księstwa Warszawskiego dotarła na miejsce bitwy o świcie 28 lipca tuż przed rozpoczęciem drugiego dnia walki i pozostała w rezerwie z karabinami w dłoni. Los pułku 4-go tutaj pobiegł szczególną drogą, co relacjonuje później w swoich pamiętnkach mjr Józef Rudnicki: „...skorośmy tylko most (na Tagu-przyp.aut.) przeszli rozkazano nam w środek zaciętego boju maszerować; komisarz francuzki do dywizji polskiej przykomenderowany sprzeciwił się temu rozkazowi, z powodu, że suchary w furgonach będące, dotąd na polskie półki rozdzielone nie zostały. Jenerał-adiutant króla (Józefa Bonaparte-przyp.aut.), na wniosek komisarza odwrócił się do dywizji niemieckiej, złożonej z wojsk hessendarmsztadzkich, Badenów i im w miejsce nasze maszerować za sobą polecił. Skorośmy suchary rozebrali, w kolumnach zaczęliśmy się posuwać pod góry ugarnirowane artyleriją i wojskiem angielskim; w tym marszu spostrzegliśmy rejteradę dywizji niemieckiej, z której szczątki tylko się do nas cofnęły; podsunęliśmy się jak można było najbliżej gór, i tu w ramię broń trzymając aż dociemnej nocy stać nam polecono. W tym dniu komisarz wojenny i suchary uratowały dywizję naszą, która byłaby podobnież jak niemiecka przez przemagającą siłę zniszczona.” <1> Dwa frontalne ataki na wzgórze Medelinnie przyniosły rozstrzygnięcia. O 5tej rano 28 lipca powtórzony atak dywizji Ruffina na wzgórze Medelin obsadzone przez gen. Hilla został po 2 godzinach walki odparty. Kolejna próba przełamania linii angielsko-hiszpańskich o 11 rano przez dywizję Laval`a atakiem na 4tą Dywizję Campbella i dywizjami Lapisse`a i Sebastianiego na 1-szą Dywizję brytyjską Sherbrooke`a przedłuża impas. Mimo chwilowego zepchnięcia przez Lapisse`a i Sebastianiego Anglików z 1-szej Dywizji nadchodzi podparcie zamykając pojawiającą się wyrwę przez rezerwy brytyjskie niwecząc szansę przełamania obrony. W raporcie z dnia 28 lipca 1809 pisanego przez generała Sebastianiego do króla Józefa Bonaparte znajduje się notatka o postawie żołnierzy pułku 4-go: „Byłem bardzo zadowolony z generała Veste i pułków 4-go i 7-go polskiego, którymi dowodził. Rozkazałem atakować dywizji polskiej z frontu. Wzgórze bronione przez 10.000 Hiszpanów i 7 dział było wzięte szturmem” <2> Trzecia i ostatnia próba obejścia skrzydła ugrupowania przeciwnika atakiem z boku za wzgórze Medelin przeprowadzona przez gen. Ruffina załamuje się odparta przez korpus rezerwowy kawalerii gen. Payne. O 16.30 Józef Bonaparte daje rozkaz wycofania się ku Toledo. Wellington także dał rozkaz wycofania swoich wojsk, licząc się z odcięciem odwrotu do Portugalii przez nadciągający korpus marszałka Soult. Straty angielskie 5365 żołnierzy, hiszpańskie 1,2tys. Żołnierzy. Straty francuskie 7268 żołnierzy i 20 dział. Bitwa zostaje nierozstrzygnięta, a grozę starcia i strat pogłębia pożar traw na polu bitwy zbierający bezlitosne żniwo wśród rannych i poległych. Po wycofaniu się Anglików z pola bitwy jeden batalion pułku 4-tego i jeden batalion pułku 7-mego wracają na rozkaz gen. Sebastiniego do Toledo.

Orde de Bataile
Sir Artur Wellesley, lord of Wellington
Dywizja Sherbrooke`a - H. Campbell (Guards), Cameron, Langwerth (King's German Legion), Lowe (King's German Legion)
Dywizja Hill`a – Tilson, Stewart
Dywizja Mackenzie – Mackenzie, Donkin
Dywizja Campbell`a - A. Campbell, Kemmis
Kawaleria – dowodzący: Payne: Brygadier gen. Henry Fane, Stapleton Cotton, Anson
Hiszpańska Armia gen. Cuesty
Artyleria aliantów:
30 dział angielskich,
30 dział hiszpańskich
Józef Bonaparte I marszałek Jourdain
1-szy Korpus – gen. Victor
- gen. Ruffin
- gen. Lapisse
- gen. Villatte
- kawaleria
4-ty Korpus – gen. Sebastiani
- gen. Sebastiani
- gen. Valence
- gen. Leval
- kawaleria
Korpus rezerwowy kawalerii: Latour- Maubourg, Milhaud


<1> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit., str.66
<2> - Aleksander Idzik ”Czwarty Pułk Piechoty 1806-1966”, Londyn, op.cit. str.15

 

TOLEDO

      2 sierpnia 1809 Pułk 4-ty dociera do Toledo w najwyższym porządku<1>, gdzie generał Sebastiani wycofujący się dalej z korpusem na Aranjuez, a szefowi Zdzitowieckiemu (...) polecił zostać z batalionem w Toledo, celem bronienia mostu na rzece Tagu będącego. <2> Batalion I-szy pułku 4-go będzie się bronił tamże wraz z batalionem z pułku 7-go polskiego. Rozpoczyna się fortyfikacja miasta, o której pisze dalej mjr Józef Rudnicki. Bramy zatarasowaliśmy kamieniami i przy każdej kompanię jedną postawiliśmy<3>. Między 3-9 sierpnia 1809 obywa się obrona Toledo, którą w tych słowach opisywał mjr Józef Rudnicki: ”3 sierpnia 1809r. przybył korpus hiszpański pod komendą wzwyż rzeczonego jenerała Venegas pod Toledo, lecz gdy zastał je mocno obwarowanem nie tylko naszym batalionem, ale i batalionem półku 7-mego piechoty polskiej, rozpoczął traktować z nami o poddanie się, przyrzekając jak najdogodniejszą kapitulację; żadnej propozycji nie przyjęliśmy i gotowi byliśmy bronić mostu choćby ostatnim żołnierzem naszym. Oblężenie przy mocnem strzelaniu trwało od 3-go do 9-go sierpnia 1809r. W przeciągu tego czasu jenerał Sebastiani kazał porujnować mosty na rzece Tagu pod Aranjuez będące, a obsadziwszy na dobrych pozycjach swoje wojska, zatrzymał Hiszpanów z licznem korpusem do stolicy dążących.” <4> Tak rozwinęły się wydarzenia, które były wstępem do bitwy pod Almonacid 11 sierpnia 1809 roku. <1> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno,, op.cit., str. 67


<2> - ibidem, op.cit. 67
<3> - ibidem, op.cit. 67
<4> - ibidem, op.cit. 67

 

ALMONACID

mini_almonacid

      Bitwa pod Almonacid rozegrała się 11sierpnia 1809 roku w środkowej Hiszpanii, koło Toledo. Korpus Marszałka Victora wyszedł z pozycji obronnych w Toledo 10 sierpnia 1809 roku, spychając ku Almonacid hiszpański korpus gen. Vengas`a, który po bitwie pod Talaverą został pozostawiony przez Anglików w skutek wycofania się korpusu Wellingtona do Portugalii. Od 5 do 10 sierpnia Vengas zbiera ugrupowanie hiszpańskie szacowane na 22.000 piechurów, podzielonych na 5 dywizji piechoty: Dywizja Luis Lacy, Dywizja Gaspar Vigodet, Dywizja Pedro Agustin Giron, Dywizja Francisco Gonzales Castejon, Dywizja Tomas de Zerian, 3000 kawalerii pod Miguelem de los Rios i 29 armat pod Antonio de la Cruz i Juan Bouligni. Naprzeciw nich siły francuskie dysponowały 26.000 piechurów, 4000 kawalerii i 40 armatami. 11 sierpnia 1809 roku, ze świtem rozpoczęła się krwawa i pamiętna stratą tylu walecznych Polaków bitwa. Ogień działowy, pisk koni, krzyk wojska, połączony z trąbą wzywającą do boju, objawił nam krwawą i zaciętą batalię. Do godziny 9-tej z rana staładywizja nasza pod laskiem w ramię broń trzymając. <1> Dywizja Księstwa Warszawskiego pod komendą gen. Werle idzie jako pierwsza do natarcia, mając za sobą dywizję niemiecką. Atakuje wzgórze Los Cerrojones na lewym skrzydle hiszpańskim, obsadzone przez artylerię i piechotę. Szybkim krokiem, pomimo rzęsistego ognia wpadliśmy na pierwszy pagórek, spychając nieprzyjaciół z wyższej pozycji - wspomina w pamiętnikach kpt. Józef Rudnicki - tam nienasycona śmierć zabrawszy nam już kilkunastu oficerów, wyrywa jeszcze walecznego i utalentowanego półkownika Sobolewskiego, komendanta półku 7-go piechoty liniowej, który uderzony będąc kulą karabinową w piersi, padając na ziemię te ostatnie słowa do towarzyszów broni przemówił:>> Nic to dzieci, naprzód! Naprzód! Szczęśliwe będę miał skonanie, kiedy was ujrzę na wierzchołku skały zwycięzcami.<< Jak lwy drapieżne, wpadamy na Hiszpanów, bagnetami łamiemy ich roty i stajemy się panami pozycji w dniu najważniejszej. Ujrzał nas Sobolewski na szczycie skał i w ten moment ducha wyzionął. <2> Siły hiszpańskie wycofują się. Przed wieczorem korpus już rozbity przez nas - rozpoczął z resztkami w największym nieładzie rejteradę - wspomina w pamiętnikach kpt. Józef Rudnicki -, lecz i to mu się nie udało, bo marszałek Victor zaszedł im ze swym korpusem drogę, wziął tył i całą artylerią najmniej 4 tysiące niewolnika, nie licząc w to rannych zabrał.” <3> Ogółem straty hiszpańskie 16 armat, 3000 jeńców, 4000 rannych i zabitych. Rannych jest 18 oficerów pułku 4-go , wśród nich płk. Feliks Potocki, a także m.in. szefowie batalionów Zdzitowiecki i Zambrzycki, zabity ppor. Tomasz Kleniewski.Dowództwo 1-szego batalionu sprawuje cały czas ranny Cyprian Zdzietowicki.Dowództwo 2-go batalionu obejmuje na czas rekonwalescencji szefa batalionu Zambrzyckiego (do października) najpierw kpt. Zawieski, a potem kpt. Faustyn Chamski. 11 sierpnia 1809 płk Feliks Potocki zdaje komendę pułku mjr. Maciejowi Wierzbińskiemu, wracając przez Paryż do Księstwa Warszawskiego gdzie umiera w 1811 roku. Wraz z awansem Wierzbińskiego na stanowisko pułkownika przybywają z Księstwa Warszawskiego posiłki w sile 200 żołnierzy dla każdego z pułków piechoty polskiej (4-go, 7-go i 9-go),a do pułku 4-go nowi oficerowie, zajmując zwolnione przez poległych stanowiska. <64> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit. str.68


<65> - ibidem, op.cit. 68
<66> - ibidem, op.cit. 69

 

OCANA

mini_ocana

      I-szy batalion Cypriana Zdzietowickiego wyrusza 29 kwietnia 1807 roku z Warszawy do oblężenia Grudziądza, gdzie dociera 12 maja 1807. Udział Batalionu I-szego pułku 4-go piechoty Księstwa Warszawskiego w oblężeniu Grudziądza. Aby zrozumieć z czym mieli mierzyć się żołnierze pułku 4-go i wraz z innymi oddziałami francuskiego korpusu oblężniczego warto dostrzec, że była to jedna z nowocześniejszych, nie tak dawno budowanych twierdz. Wzniesiono ją za czasów króla pruskiego Fryderyka II, przewidując dalsze krajanie „tortu polskiego”. Twierdzę budowano tak, że można ją było atakować w zasadzie wyłącznie od strony lądu, choć jak pokazał przebieg oblężenia z roku 1807 ostrzeliwano ją także z drugiego, to jest zachodniego brzegu Wisły. Twierdza była niejako obrócona tyłem do rzeki. W dobie napoleońskiej była obok brytyjskiego Gibraltaru nowocześniejszych Srebrnej Góry jedną z nowocześniejszych i trudniejszych pozycji, jakie zdobywano w okresie wojen napoleońskich. Pułk 4-ty piechoty Księstwa Warszawskiego zajmuje pozycje na linii Tusz-Tarpno, na środku pierścienia obrony, mając po prawej swojej stronie jeden batalion wirtemberski i dalej 2 bataliony bawarskie, a po lewej swojej stronie 2 baterie artylerii, stojące w połowie drogi z Grudziądza na Tarpno. Grudziądz obsadzony był pod koniec października 1806 przez 5700 podoficerów i żołnierzy oraz 132 oficerów, z czego 40% składu stanowili Polacy, a przybywający Batalion I-szy stanowił wzmocnienie oddziałów, które od początku 1807 zdobyły, a później powtórnie oblegały twierdzę Grudziądz, ”fortecę, która leży na prawym brzegu Wisły i liczy się do rządu pierwszego<1>, a która „zupełnie ukończona została w roku 1776”. Listopadowa odezwa Dąbrowskiego i Wybickiego wzmogła dezercję w szeregach pruskich: codziennie znikało 15-20 ludzi z twierdzy, co w przeciągu 6-ciu miesięcy dało ubytek 827 ludzi. Zamarznięcie Wisły wzmogło dezercję (Polacy uciekali do departamentów poznańskiego czy kaliskiego, gdzie formowało się Wojsko Polskie - przyp.aut.). poza tym wybuchła epidemia tyfusu, czerwonki i malarii (735 zmarłych). Karności dyscyplina upadły zupełnie. Toteż Courbiere dość bezczynnie przypatrywał się daleko słabszemu przeciwnikowi, ograniczając się do ostrzeliwania ogniem artylerii obsadzonych przezeń miejscowości. Ucierpiał przy tym sam Grudziądz, bombardowany po raz pierwszy 16.III. ”<2> Nadto miały miejsce niegroźne wypady, utrudniające robienie przykopów, co relacjonował wówczas jeszcze por. Józefa Rudnickiego, uczestnik tegoż oblężenia: „Częste wycieczki na nas przez Prusaków czynione, lubo zawsze z ich wielką stratą odparte jednakże nie dozwalały nam momentu spokojnego; jeden tylko zapał, z jakim młodzi nasi wojownicy podówczas walczyli, sił i męstwa nam dodawał.<1>

Po odejściu Wellingtona Junta centralna w Sewilli decyduje o wyprawie Juana Arierzagi na Madryt. Działania skoncentrowały się w rejonie miasta Ocana, gdzie zwarły się w walnym rozstrzygnięciu korpus hiszpański oraz złączone się korpusy gen. Victora i gen. Sebastianiego.
8 listopada 1809 przednie straże 60-tysięcznej armii gen. Areizaga nadchodzącej z Andaluzji i Extremadury docierają do Ocana, pułk 4-ty piechoty cofa się nocą z Ocana i przechodzi Tag pod Aranjuez. Ma wówczas miejsce epizod dobrze ilustrujący hart ducha żołnierza polskiego pułku 4-go. Wysunięta pikieta 12 żołnierzy pod porucznikiem Mejerem nie zostaje ściągnięta przez adiutanta-majora Kalisza z powodu nie przeniknionych ciemności. Tymczasem awangarda kawaleryjska dociera do pikiety i w ciemnościach słyszy Halt,qui vive! A to usłyszawszy nabiera przekonania o silnych liniach francuskich zawraca i raportuje o tem. Porucznik Mejer ze świtaniem widząc iż w nocy nastąpił odwrót z miasta Ocana forsownym marszem wycofuje się, przebiega miasto i dociera do korpusu wycofanego w kierunku Aranjuez, przynosząc tym samem wieść o swej odwadze.
9 listopada 1809 Dywizja Polska i Dywizja Dragonów zajmują Ocana. 10 listopada 1809 następuje zmasowany atak hiszpański na Ocana. Dywizja stawia opór aż do odsieczy dragonów i wycofuje się z Ocana. 11-12 listopada 1809 w obliczu olbrzymiej przewagi Hiszpanów gen. Sebastini cofa wojska do Aranjuezu, przenosząc je w na prawy brzeg Tagu. Dywizja polska jako jedyna pozostaje na lewym brzegu Tagu i osłania lewe skrzydło na wzgórzach przed Aranjuezem. 15 listopada 1809 Dywizja polska wraz z Dywizją Niemiecką z powrotem udaje się do Ocana, kawaleria znajduje się na pozycjach w Noblejas.
18 listopada 1809 siły hiszpańskie ruszają w kierunku Ocana, osłaniane przez kawalerię. W przeddzień w utarczkach z nieprzyjacielem dwa szwadrony pułky 7-mego ułanów nadwiślańskich rozbijają dziesięciokrotnie silniejszą kawalerię nieprzyjaciela, biorąc jeńców i konie.
19 listopada 1809 następuje walne rozstrzygniecie bitewne pod Ocana, na równinie na lewo od Ocana pomiędzy tą miejscowością a Tagiem. Skoro tylko świtać poczęło, dnia 19 listopada , rozkazano nam stanąć w paradzie do batalji. Pod miastem Ocana stał korpus 80-tysięczny Hiszpanów w największym porządku ustawiony. (...) Marszałek Morthier mając tu nad trzema korpusami ogólną komendę, z brzaskiem dnia jeżdżąc pomiędzy kolumnami jeżdżąc wydawał swe polecenia do wojska, które jakby do wielkiej parady z rozwiniętymi chorągwiami niecierpliwie zaczęcia morderczego boju czekało. W środku armji stało 60 sztuk armat, z których gdy razem ognia dano, na wszystkich punktach jednocześnie bić się rozpoczęto. Linią rezerwową komenderował sam król Józef Napoleon. <71> Na rozległej równinie przeciętej wielkim parowem <1> dywizja Polska na prawym skrzydle, atakuje i wspólnie z dywizją francuską Girarda łamie linie hiszpańskie. Nieprzyjaciel, sypiąc rzęsiście ogniem, z początku śmiało na nas nacierał, wtenczas to, gdy się dywizja nasza z nadstawionym bagnetem naprzód posunęła, książę Sułkowski, dowódca półku 9-go piechoty, chcąc zachęcić swych rodaków do krwawej walki, porwał podchorążemu Orła polskiego, podniósł go w górę i te pamiętne do nas przemówił słowa: >>Wiara! (w gwarze wielkopolskiej oznacza to „ludzie” - przyp.aut.) To godło i ten orzeł co nag głowami waszemi widzicie, prowadzą nas dziś do pewnego zwycięztwa, naprzód za mną, a Bóg nas wspierać będzie.<<”. <2> Gdy atak się chwieje płk książę Antoni Paweł Sułkowski prowadzi natarcie chwytając sztandar Batalionu II-go pułku 4-tego i wołając: „Kto Polak ten za mną!” <3> Obudziło to zapał wśród żołnierzy, co zadecydowało o losach bitwy „prowadzonej i wygranej prawie wyłącznie polskim bagnetem i lancą” <4> ”Hiszpanie widzący, iż im niepodobna przełamać kolumny śmiało naprzód postępujące, z początku wahać się a następnie i cofać poczęli; wtenczas to kawaleria francuzka na cofających się wypadła i okropną rzeź sprawiła. O godzinie trzeciej rano batalją rozpoczęliśmy, a o 4-tej z południa wygraliśmy ją zupełnie.” <5> Straty hiszpańskie 4 tys. poległych i rannych oraz 15 tys. Jeńców, straty francuskie 2 tys. Straty w pułku wg raportu Marszałka Soult`a:- Oficerowie: 0 zabitych, 7 rannych,- Podoficerowie i żołnierze: 22 zabitych i 226 rannych - Razem: 22 zabitych i 233 rannych. Po bitwie, płk. „Książę Sułkowski, dowódca pułku 9-go wymienia w raporcie z odznaczeniem podpułkownika Zdzietowickiego i Bronisza, kapitana Młokosiewicza, poruczników Radzimińskiego, Kurzawskiego, Osieckiego, Ubysza, Zambrzyckiego, Wincentego, podporuczników Brochockiego i Zaydlitza, majora Kalisza, chirurga I-szej klasy Grygorowicza i wielu podoficerów i żołnierzy.” <6> Bitwa ta otwiera drogę do Andaluzji i jest powodem dla późniejszej wyprawy w roku 1810, w której weźmie udział pułk 4-ty.


<1> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit., str.72
<2> - ibidem, op.cit.,str.72
<3> - Aleksander Idzik ”Czwarty Pułk Piechoty 1806-1966”, Londyn, op.cit. str.15
<4> - ibidem, op.cit.,str.15
<5> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit., str. 72
<6> - Aleksander Idzik ”Czwarty Pułk Piechoty 1806-1966”, Londyn, op.cit. str.16

 

© Konrad Bartłomiej Obrębski, Warszawa 2008