Rok 1812

CZAŚNIKI

      20 października 1812 pułk 4-ty kończy służbę garnizonową i wymaszerowuje ze Smoleńska w kierunku na Połock. 29 października 1812 dochodzi do bitwy pod Czaśnikami z rosyjskim korpusem Wittgensteina. Jest to pierwsza bitwa pułku 4-go w kampanii rosyjskiej. Wilka Armia cofając się z Moskwy ma za sobą trudy marszu na Maskwę, zakończoną najkrwawszą z bitew stoczoną u bram Moskwy pod Borodino (nazywaną także pod Możajskiem). Odwrotowi Napoleona spod Moskwy towarzyszyły działania korpusów Kutuzowa, kąsających kolumnę marszową Wielkiej Armii (bitwy pod Małojarosławcem, Wiaźmą i Krasenem). W tej bitwie korpus rezerwowy marszałka Victora włącza się do działań osłonowych dla odwrotu Wielkiej Armii. Pułk 4-ty dysponuje pełną mocą, to znaczy nie mając za sobą trudów i strat w dotychczasowych walkach kampanii rosyjskiej prezentuje się dobrze umundurowany, wyćwiczony, wykarmiony i wyposażony. W bitwie tej występują pułki piechoty 4-ty, 7-my i 9-ty, należące do Dywizji Księstwa Warszawskiego i przynależne do 28 Dywizji Wielkiej Armii. Układ sił jest wyrównany, co oznacza, że po stronie Wielkiej Armii walczy około 30 tysięcy żołnierzy, a po stronie rosyjskiej również 30 tysięcy. Udział w tej bitwie tak wspominał kpt. Józef Rudnicki skorośmy do miasta Czaśnik przybyli, uwiadomiono nas, że jenerał rossyjski Witgenstein z korpusem dość znacznym przeciwko nam postępuje. Wyruszyliśmy przeciwko niego wpole, gdzie się zaraz utarczki rozpoczęły. Półk 4-ty odebrał polecenie zdobycia małego lasku, w którym się strzelcy rossyjscy zasadzili. Wprawdzie wypędziliśmy ich z tej pozycji, zawsze jednak ze stratą kilkadziesiąt naszych żołnierzy, rannego półkownika Wolińskiego i podpółkownika Zdzitowieckiego. Później rozkazano dywisji naszej odebrać wieś przez wojska rossyjskie obsadzoną, nieptrzyjaciele broniąc jej mężnie, znaczną liczbę żołnierzy i ofcierów utracili; wieczorem wieś ta w ręce się nasze dostała, zawsze takw tym dniu, jak i w upłynnionych ze stratą oficerów.” <1> Jakkolwiek wynik bitwy pozostaje nierozstrzygnięty, to dwa razy większe straty ponoszą Francuzi - 800 ludzi przy 400 po stronie rosyjskiej. Ranni są płk. Tadeusz Woliński, mjr. Cyprian Zdzietowicki. Zabici: szef batalionu Ignacy Bronisz. Ranni: por. Rapacki, por. Grochowski, por. Kobłuchowski, por. Czarniecki, ppor. Makowski.


<1> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit. str.93-94

 

SMOLAŃCE

      13-14 listopada 1812 pułk 4-ty bierze udział w bitwie pod Smolańcami, gdzie francuskie korpusy marszałków Victora i Oudinota próbowały przełamać i rozbić rosyjski korpus Wittgenstein`a. Natarcie francuskie po fali pierwszego impetu zatrzymuje się na Smolańcach w momencie ich przejęcia, gdy wojska rosyjskie stają i odpowiadają kontrnatarciem na wieś. W trakcie dnia kilka razy jest ona tracona i zdobywana, lecz bez rozstrzygnięcia i z dużymi stratami, ”w której skrwawiło się 10 batalionów polskich, w tym bataliony 4 p.p. Ku wieczorowi Victor zrezygnował z dalszych prób. Obaj przeciwnicy zajęli swe stanowiska pozycyjne. Bój ten kosztował Francuzów około 2000 ludzi” <1> . Bitwa ta mimo, że nie przyniosła rozwiązania to jednak spowodowała związanie korpusu Wittgensteina, który nie był w stanie uzyskać połączenia z korpusem Cziczagowa, co powodowało rozdzielenie sił rosyjskich i szansę walki z każdym z korpusów z osobna. Później też dla bitwy berezyńskiej miało to istotne znaczenie. 15 listopada1812 pułk 4-ty maszeruje na Czeredę i Bóbr, gdzie spotyka Wielką Armię wracającą spod Moskwy. W porównaniu do opłakanego wyglądu tamtych jednostek pułk 4-ty był w dobrym stanie. Tak to opisuje kpt. Józef Rudnicki - Lubo już wiedzieliśmy o ogólnej rejteradzie armji Napoleona, jednakże o jej zupełnym przez mróz dokuczliwy zniszczeniu nic nam dotąd nie powiadano. <2>


<1> - Aleksander Idzik ”Czwarty Pułk Piechoty 1806-1966”, Londyn, op.cit. str.26
<2> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit. str.94

 

BEREZYNA

mini_berezyna

      Jedynej zachowanej przeprawy na rzece w miejscowości Borysowo broni od 18 listopada 17 Dywizja WA, dowodzona przez generała Jana Henryka Dąbrowskiego. Obsadzone zostały oba brzegi - prawy, skąd nadciągała armia Napoleona, siłą około 3600 ludzi i 4 armatami, oraz lewy kawalerią, pozostałą piechotą i 8 działami. Rankiem 21 listopada 1812 na lewy przyczółek mostowy uderza 8-tysięczna rosyjska Dywizja Lamberta - czołówka Armii Cziczagowa. Wkrótce nadciąga rosyjski korpus Langerona powoduje, że zaskoczona pierwszym atakiem, ale dotychczas broniąca się piechota i kawaleria jest pospiesznie wycofywana na drugi brzeg rzeki. Rosjanie zajmują Borysów i zyskują kontrolę nad jedynym mostem, po którym może nastąpić sprawna ewakuacja. Tego samego dnia w Orszy Napoleon, nie wiedząc jeszcze o stracie tej strategicznej przeprawy każe zniszczyć jadące na wozach pontony, a wozy je ciągnące dać do zaprzegów artylerii. Skutkuje to późniejszą legendarną budową mostów z rozebranych chat we wsi Studzianka. Korpus Kutuzowa, mający za sobą 3 dni wcześniej zakończone walki pod Krasnem znajduje się w odległości 50 km. od Borysowa nad Berezyną, jednak nie przejawia aktywności, co w zasadzie da Napoleonowi swobode działania, swobode przygotowania operacji przejścia przez Berezynę i rozegrania dwóch równoległych bitew po jej obydwu brzegach. Z tyłu za soba Napoleon ma Kutuzowa, od południa zamyka mu droge Wittgenstein, naprzeciwko od zachodu drogę zachodzi mu Cziczagow. Kutuzow nie śpiesząc się jednak nie zaciska pętli.... 23 listopada 1812 na rozkaz Napoleona Oudinot bije pod Łosznicą awangardę Armii Naddunajskiej, dowodzoną przez Lamberta i wkracza do Borysowa. Rosjanie wycofując się palą most na Berezynie. Napoleon definitywnie traci przeprawę przez Berezynę. Lansjerzy 8 pułku szwoleżerów wysyłani na północ od Borysowa do wsi Studzianka znajdują dogodny bród. Tam będzie odbywała się przeprawa resztek Wielkiej Armii. Mosty budują francuscy, holenderscy i polscy żołnierze: pontonierzy generała Elbe i saperzy generała Chasseloupa-Laubaut. 24 listopada 1812 Armia naddunajska adm. Cziczagowa jest rozciągnięta na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów, tworząc blokadę dróg odwortu. Napoleon próbuje zmylić przeciwnika i wydaje Oudinotowi rozkaz wysłania na południe od Borysowa udającej główne siły francuskie brygadę kirasjerów gen. Doumerec'a oraz kierowania tam maruderów . To rzeczywiście odwraca uwagę Cziczagowa, który przesuwa w tym kierunku swoje rezerwy, odsłaniając tym samym miejsce przyszłej przeprawy przez Berezynę. Tym samym manewr odwrócenia uwagi udał się. Gdy w dwa dni później w błyskawicznym tempie powstaną mosty oddziały Cziczagowa będą zbyt daleko, aby zagrozić w istotny sposób przeprawie. 25 Listopada 1812 główne siły Wielkiej Armii docierają do Borysowa, następuje przemieszczanie oddziałów do przejścia przez Berezynę. Generał rosyjski Czaplic wysyła do Cziczagowa meldunki o rozpoznaniu przygotowań Napoleona do przeprawy na wysokości Studzianki. Cziczagow nie daje wiary meldunkom, wierząc że przeprawa Wielkiej Armii nastąpi na południe od Borysowa. Tymczasem manewr zmylenia Rosjan przynosi niespodziewane owoce. Świtem 26 listopada 1812na rozkaz Cziczagowa po drugiej stronie Berezyny rosyjski generał Czapilc zwalnia posterunki na wysokości Studzianki i przesuwa się w dół rzeki, zajmując pozycje na wysokości Borysowa. Tuż po odejściu oddziałów Czaplica rozpoczyna się rankiem budowa mostów na północ od Borysowa na Berezynie. Mosty powstają błyskawicznie z przygotowanych w ukryciu kozłów. Ogółem przy budowie mostu obok pontonierów i saperów francuskich pracuje 270 polskich saperów i pontonierów z 1, 2, 3 i 5 kompanii pontonierskich. Około godziny 11-tej rozpoczyna się desant na druga stronę Berezyny. Tratwami zostaje przewiezionych 400 fizylierów z 1-szego i 6-tego pułków piechoty, którzy zajmują wioskę Bryły usytuowaną na wysokości Studzianki. Desant wspiera kawaleria: 8-my pułk lansjerów Łubińskiego, 20-ty francuski pułk strzelców konnych, szwadron z 7-mego pułku lansjerów i resztki 18-go pułku litewskiego Przeździeckiego. Około godziny 13 tej pierwszy most jest prawy, słabszy most, po którym przechodzą pierwsze oddziały korpusu marszłaka Oudinot, 2-gi i 7-my pułk ułanów.Tak to wspomina kpt. Ignacy Prądzyński Już jeden most dosięgnął przeciwległego brzegu; wzrusza się wojsko Oudinota przy okrzykach Vive l`emperateur!, na czele pluton piechoty, dwa lekkie działa i polscy saperzy obładowani faszynami. Na drugim brzegu wolryżerzy rozsypują się w zaroślach i rozpoczynają fizyladę z rosyjskimi jegrami. Saperzyścielą drogę z faszyn i chrustu, po której postępują owe dwa działa, strzelając do Rosjan, uchodzących traktemku Borysowowi. <1> Dopiero wieczorem Cziczagów zaczyna orientować się w sytuacji. Rano 27 listopada 1812 pułk 4-ty piechoty dociera nad Berezynę, zajmuje wzgórza kilka kilometrów na północ od Borysowa, skąd widzi miejsce przeprawy. Tutaj już żołnierze pułku 4-go widzą rozkłąd Wielkiej Armii w pełni. Korpus marszałka Victora rozciąga linię prostopadle do rzeki, odcinając spodziewany atak Wittgensteina. Tak oto IX korpus marszałka Victora liczący 6600 żołnierzy będzie toczył bitwę na prawym brzegu Berezyny, osłaniając przeprawę. Orde de bataille wygląda następująco: tuż przy rzece na prawym skrzydle na wzgórzu gdzie znajdowała się rozebrana wieś Studzianka resztki francuskiego batalionu 55 pułku piechoty liniowej (213 ludzi) i 1800 żołnierzy brygady badeńskiej pod dowództwem margrabiego Wilhelma, wspartych nadto przez sześć 12-funtowych armat pod dowództwem płk. Chopina. W centrum znalazła się brygada Wielkiego Księstwa Bergu - 1200 żołnierzy, oraz 1800 żołnierzy polskiej Dywizji Księstwa Warszawskiego (pułki 4-ty, 7-my i 9-ty – razem 13 batalionów), wsparte później przez dywizję Daendelsa (14 batalionów). Na lewym skrzydle, najdalej od rzeki pod lasem znalazła się brygada piechoty saskiej (1000 żołnierzy), wsparta 6-cioma armatami polskimi i przez 350 huzarów badeńskich i szwoleżerów holenderskich (7 szwadronów). Dla wzmocnienia sił Marszałka Victora Napoleon wystawił baterię 38 dział z korpusu Marszałka Oudinota. Naprzeciwko nich nadciągało 30 tysięcy Rosjan Wittgensteina, z których 25 tysięcy stanie naprzeciw IX korpusu. Noc z 27 na 28 listopada tak wspomina kpt. Józef Rudnicki: W dniach tych mróz dochodził 28 stopni; mając jeszcze przed sobą z korpusu naszego wojska przed sobą, bezpiecznie pokłądliśmy się na grudzie, lichemi tylko płaszczami okryci. Noc z 27 na 28 listopada przeminęła spokojnie. <2>

      Świtem 28 listopada 1812 Rozpoznanie prowadzi gen. Radionow z kozakami i huzarami, biorąc do niewoli maruderów. Rankiem, gdy pułk śpi następuje natarcie awangardy rosyjskiej dowodzonej przez gen. Włastowa. Rosjanie zajmują nie obsadzony przez Victora lasek na prawym skrzydle ustawiając tam baterię 12-funtowych armat, która niezwłocznie zaczyna ostrzeliwać bezkształtny tłum maruderów przy mostach dokonując wprost rzezi. Dalej linia obrony ustalona zostaje nad szerokim parowem, przez który trwa ostrzał artyleryjski i ataki rosyjskie. Victor próbując przeciwdziałać umacnianiu się pozycji rosyjskiej rzuca w kierunku baterii 2 bataliony badeńskie, które atakiem na bagnety wypierają stamtąd Rosjan. Na lewym skrzydle atak huzarów i kozaków Rodionowa zmusza kawalerię Fourniera do wycofania się za piechotę saską i artylerie polską. Victor widząc rozciągający się front w kierunku obejścia słabego lewego skrzydła IX korpusu rzuca do natarcia Brygade Wielkiego Księstwa Bergu i huzarów. Natarcie wchodzi w dolinę i utyka w silnym ogniu artylerii (1-sza rota artylerii konnej i 27-ma rota artylerii pozycyjnej) wśród zarośli na przeciwległym stoku. Włastow wzywa na pomoc korpus gen. Berga. Kolejny atak piechoty Wielkiego Księstwa Bergu zostaje odparty przy pomocy 24-tego pułku jegrów. Tymczasem dla wsparcia korpusu Marszałka Victora Napoleon wysyła z powrotem na prawy brzeg Berezyny 26 Dywizję Daendals`a, liczącą około 3060 żołnierzy<3>. Co da szacunkowo siłę około 10.000 żołnierzy WA broniącej przeprawy. Można mówić, że pozycja rosyjska nie zostaje wykorzystana, bowiem siły Wittgensteina są zaangażowane w pierwszej kolejności do okrążenia i rozbrojenia Dywizji gen. Partoneauxa, która zmyliwszy drogi poszła do Borysowa zamiast ku Studziance. Dlatego też synchroniczny atak umówiony na godzinę 9.00 rano nie został wykonany pełnymi siłami. Za Włastowem szły z tyłu korpusy generałów Berga i Focka, a siły gen. Steinheila pozostały w Borysowie do rozbrajania i pilnowania dywizji Partoneaux`a. Mimo to sytuacja IX korpusu Victora stawała się dramatyczna, ze względu na dysproporcję sił jak i wymuszoną pozycję obronną dla osłaniania przeprawy. Równolegle w rejon Studzianki dociera rezerwowy korpus gen. Focka, idąc w dwóch kolumnach. Prawą stanowił pułk kirasjerów, 23 rota artylerii konnej, batalion nizowskiego pułku piechoty, sześć dział 28 roty artylerii pozycyjnej, woroneski pułk piechoty, oraz bataliony gwardyjskie pułków: lejbgwardii, hrabiego Arakczajewa, pawłowskiego, jekaterinosławskiego. Lewą zaś stanowiły pułki piechoty: sanktpetersburski, taurydzki, mochylewski, 11 rota artylerii lekkiej oraz zbiorcze bataliony grenadierskie 5 i 14 dywizji. Fock wysyła natychmiast artylerię konną na prawe skrzydło, aby zneutralizowała artylerię zatrzymującą skutecznie rosyjskie kolumny ogniem kartacznym. W tym momencie atak rosyjski przyjmuje Dywizja gen. Girarda (a więc Dywizja Księstwa Warszawskiego) oraz szwoleżerów heskich oraz przysłanych z lewego brzegu Berezyny 8-mego pułku lansjerów Łubieńskiego oraz strzelców konnych gwardii (około 200 kawalerzystów). Gen. Girard ustawia błyskawicznie swoją 28-mą Dywizję do odparcia ataku bagnetami. Z najwiekszą szybkością porwaliśmy się do broni - wspominał Rudnicki - , z podziwieniem że dywizja jenerała Partinot (Partoneaux- przyp.aut.) przez marszałka Victora na przedzie nas postawiona, bez wystrzału do linii naszej nieprzyjaciół przypuściła. Jenerał komenderujący Girard,rozkazał z nastawionym bagnetem na Rossjan uderzyć; udało się nam zmusić nieprzyjaciół do cofania się o staj kilka drogi.<4> Rossjanie po kilkakroć to nacierając to rejterując, rzęsiście do nas z armat ognia dawali. W południową porę (...) pola trupami zasłane zostały. <5>

      Pomimo dużych strat korpus Marszałka Victora broni się, umożliwiając przeprawę maruderom. W tym momencie następuje atak odwrotny. Dywizja Girarda rusza do natarcia z niesłychaną determinacją. Powoduje to przegrupowanie w centrum. Fock wspiera je batalionami grenadierskimi 5-tej i 14-tej dywizji oraz dorzuca 6 armat 11-tej roty, które z boku zaczynają razić skrzydło polskiego natarcia. W tym moemncie Victor nakazuje natarcie 4 batalionów saskich na baterie siejące zniszczenie w kolumnie polskiej oraz obraca ogień spod Studzianki na owe baterie. Natarcie załamuje się, pozostawiając wielu rannych a także i jeńców w przypadku batalionów saskich. Następuje kontrnatarcie kawalerii rosyjskiej (kawalgradów i konnego pułku gwardii). Polacy i resztki sasów cofają się na pozycję na szczycie wzgórza. Dzień dobiega końca. Wraz ze zmierzchem walka na prawym brzegu Berezyny ustaje nie przynosząc rozstrzygnięcia i nie przesuwając pozycji ani o kawałek terenu. Pomiędzy 21.00 a 24.00 korpus marsz. Victora - w tym 28 Dywizja gen. Girarda przechodzi przez przeprawę na Berezynie. Ranni: mjr. Zdzietowicki, kpt. Ścibol, kpt. Kalisz, kpt. Zdziennicki, kpt. Bieńkowski, sześciu poruczników (m.in. por.Stawski) i podporuczników (m.in. ppor. Rybicki). Straty 25-30% stanu oficerów, podoficerów i żołnierzy. Bitwa na lewym brzegu rzeki pomiędzy Armią naddunajską Cziczagowa a głównymi siłami Wielkiej Armii toczy się w gęstym lesie na lewo i prawo od drogi między Stachowem a Bryłami. W bitwie odznaczają się polscy żołnierze, stawiący istotną część sił Wielkiej Armii. Bitwa tu też nie przynosi rozstrzygnięcia. Walka jest cały czas prowadzona w miejscu ze wzajemnymi natarciami, przechodzącymi z czasem na walkę w ręcz gdy śnieg moczy zamki karabinów, a gęsty las nie pozwala utrzymać linii. Francuzi wycieńczeni odwrotem nie są w stanie wykonać decydującego ataku. Napoleon zaś mając i tak nadwątlone siły nie naraża ostatecznie rezerw. 29 listopada 1812 o godzinie 9-tej saperzy francuscy i kompania grenadierów 9-go pp. podpalają narozkaz gen. Elbe mosty na Berezynie. Na prawym brzegu Berezyny pozostają tabory i pozostali maruderzy. Ogółem w wyniku przeprawy przez Berezynę udaje się przeprowadzić 47 tysięcy ludzi, w około 22 tysiące maruderów i rannych. Straty w IX korpusie marszałka Victora wyglądały następująco<6>: Straty pozostało 4-ty pułk polski - 445 7-my pułk polski ok. 700 233 9-ty pułk polski 438 Brygada saska ok. 900 109 Brygada badeńska 1128 ok. 700 Brygada wielkiego Księstwa Bergu 1150 60 Brygada kawalerii ok. 250 ok. 100 IV batalion 55 pułku francuskiej piechoty liniowej ok. 120 ok.100 Artyleria ok. 20 ok. 100 Razem: 4270 2290 Oficjalnie Wittgenastein przyznawał, że w walkach 27 i 28 listopada miał 800 zabitych i 1200 rannych. Inne źródła rosyjskie szacują te straty na 4000 żołnierzy <6> .


<1> - Robert Bielecki, Andrzej Tyszka „Dał nam przykład Bonaparte, wspomnienia i relacje żołnierzy polskich 1796-1815”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984, op.cit., str. 157
<2> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit. str.95
<3> - Robert Bielecki, „Berezyna 1812”, op.cit., str. 184
<4> - Józef Rudnicki „Pamiętniki Józefa Rudnickiego zawarte w Piśmie Zbiorowym Wileńskim na rok 1862, Wilno, op.cit. str.95
<5> - ibidem, op.cit., str. 95-96
<6> - Robert Bielecki, „Berezyna 1812”, op.cit., str. 184

© Konrad Bartłomiej Obrębski, Warszawa 2008